• Poniedziałek, 16 marca 2026

    imieniny: Hilarego, Izabeli, Herberta

Orły do boju, czyli wielki mecz z Irlandią Północną

Niedziela, 12 czerwca 2016 (15:45)

O godzinie 18.00 piłkarska Polska wstrzyma oddech, bo wtedy Orły Adama Nawałki rozpoczną wielki bój z Irlandią Północną – pierwszy na Euro 2016. Czy zwycięski, czy historyczny? Oby!

0:2 z Niemcami. 1:1 z Austrią. 0:1 z Chorwacją. 1:1 z Grecją, 1:1 z Rosją. 0:1 z Czechami. To dotychczasowe wyniki polskich piłkarzy na mistrzostwach Europy. Rozegrali na nich sześć meczów, żadnego nie wygrali. Zarówno w 2008, z turniejem odbywającym się w Austrii i Szwajcarii, jak i w 2012, z imprezą toczącą się na boiskach Polski i Ukrainy, Biało-Czerwoni żegnali się z rywalizacją po rundzie grupowej. W kiepskich nastrojach, z poczuciem porażki i poczuciem konieczności znalezienia „winnych” i przeprowadzenia gruntownych zmian.

Teraz ma być lepiej. Przed wylotem do Francji Zbigniew Boniek, prezes PZPN, podkreślił, że celem minimum reprezentacji Polski będzie wyjście z grupy. Nikt Biało-Czerwonym nie poczyta jednak tego za sukces – to ich obowiązek. Sukcesem będzie ćwierćfinał. Nasi o tym wiedzą, zresztą za sam awans z grupy nie otrzymają nawet pieniędzy. Premie przeznaczone są za coś więcej.

– Wiemy, że oczekiwania kibiców są ogromne, towarzyszy nam presja, ale my po to pracowaliśmy i trenowaliśmy, by znaleźć się we Francji i rozgrywać takie mecze jak ten z Irlandią Północną. Wiemy, że czekać nas będzie trudne zadanie, iż rywala zagra ostro i zdecydowanie, że wyróżnia się solidną defensywą i traci mało bramek, ale my chcemy zwyciężyć. Chcemy pokazać, że nic nie straciliśmy z walorów prezentowanych w eliminacjach – powiedział Robert Lewandowski, kapitan Biało-Czerwonych.

Nasi przeszli je w imponującym stylu, pokonując po drodze m.in. aktualnych mistrzów świata, Niemców. Ale i Wyspiarze do Francji nie dostali się przypadkowo. W swej grupie zajęli pierwsze miejsce, wyprzedzając Rumunię, Węgry, Finlandię, Grecję i Wyspy Owcze. Żaden z ich rywali nie był potęgą, ale też żaden, poza Wyspami Owczymi, nie był „Kopciuszkiem”.

W eliminacjach bohaterem Irlandii Północnej był Kyle Lafferty, jej największa gwiazda i najlepszy strzelec, porównywany niekiedy przez rodaków z Lewandowskim. Kilka dni temu nabawił się urazu skokowego, musiał przerwać treningi, wydawało się nawet, iż może opuścić dzisiejsze spotkanie. Ale nie opuści.

Irlandczycy, co ciekawe, są obecnie wyżej notowani od Biało-Czerwonych, wszak w rankingu FIFA zajmują 25. miejsce – nasi są 27. Ale to Polacy są uważani za faworytów. W składzie rywali próżno szukać bowiem gwiazd formatu Lewandowskiego, Grzegorza Krychowiaka, Arkadiusza Milika, Wojciecha Szczęsnego, Jakuba Błaszczykowskiego czy Łukasza Piszczka. Nasi decydują o obliczach czołowych drużyn lig niemieckiej, hiszpańskiej, holenderskiej czy włoskiej, a Irlandczycy występują w niższych klasach rozgrywkowych Anglii. Nie znaczy to jednak, iż można ich lekceważyć. Nie można.

Tworzą zespół, są świetnie zgrani, mają wielkie serce do gry i nigdy nie odpuszczają. Rywalizując z nimi, trzeba być gotowym na piłkarską wojnę, w której kości będą trzeszczeć co chwila. Bez odpowiedniego podejścia będzie z nimi niezwykle ciężko, lecz nasi o tym wiedzą doskonale. – Jeżeli chcemy myśleć o korzystnym wyniku, to każdy z nas będzie musiał być generałem na boisku – począwszy od bramkarza, a skończywszy na napastniku. Awansowaliśmy na ten turniej dzięki zespołowości. Jeżeli któryś z nas będzie myślał o tym inaczej, to wrócimy do Polski po trzech meczach – podkreślił Krychowiak. Przypuszczalny skład reprezentacji Polski: Wojciech Szczęsny – Łukasz Piszczek, Kamil Glik, Michał Pazdan, Artur Jędrzejczyk – Jakub Błaszczykowski, Grzegorz Krychowiak, Krzysztof Mączyński, Bartosz Kapustka – Robert Lewandowski, Arkadiusz Milik.

 

Piotr Skrobisz