Gol marzeń Payeta na wagę zwycięstwa
Piątek, 10 czerwca 2016 (23:34)Piłkarze reprezentacji Francji pokonali w Saint-Denis Rumunię 2:1 w meczu grupy A, pierwszym na Euro 2016. Bohaterem spotkania okazał się Dimitri Payet.
Faworytami pierwszego meczu Euro byli Trójkolorowi, którzy chcieli potwierdzić w nim swój potencjał i aspiracje. Rumuni nie zamierzali jednak ułatwić im sprawy, zapowiadali walkę o jak najlepszy wynik. I faktycznie, od pierwszych chwil grali odważnie i bez kompleksów. W 4. minucie powinni prowadzić, lecz Bogdan Stancu z metra trafił w Hugo Llorisa. Sytuacja była idealna, z gatunku stuprocentowych, takich, które trzeba zamieniać na bramki. Francuzi odpowiedzieli w 14. minucie „główką” Antoine'a Griezmanna, po której piłka uderzyła w słupek. Z każdą upływającą minutą rosła przewaga gospodarzy, lecz niewiele z niej wynikało. Rumuni bronili się skutecznie, mądrze, bez paniki. W 36. minucie ponownie Griezmann stanął jednak przed wyborną szansą, tym razem strzelił mocno, bez przyjęcia i piłka być może zatrzepotałaby w sieci, gdyby nie noga jednego z rywali. Odbiła się od niej i przeleciała minimalnie obok słupka. Do przerwy wynik się nie zmienił, żadna ze stron nie przeprowadziła bramkowej akcji. Inicjatywa należała do Trójkolorowych, ale nie postawili kropki nad i.
Tuż po wznowieniu gry w drugiej połowie ponownie pokazał się Stancu. Tym razem w dobrej sytuacji huknął z woleja, lecz znów niecelnie. To była szansa, która powinna dać jego drużynie prowadzenie. A potem wiatr w żagle złapali gospodarze. W 52. minucie Olivier Giroud z bliska uderzył w Cipriana Tatarusanua. Chwilę później po wspaniałej akcji z woleja przymierzył Paul Pogba, lecz znów lepszy okazał się rumuński bramkarz. Po minucie Tatarusanu popełnił jednak błąd przy dośrodkowaniu, uprzedził go Giroud i głową zdobył pierwszego gola Euro 2016. Wydawało się, że Francuzi pójdą za ciosem, lecz sami sobie skomplikowali życie. W 65. minucie Patrice Evra bezsensownie podciął w polu karnym Nicolae Stanciu i po chwili Stancu wykorzystał jedenastkę. 1:1!
Trójkolorowi ruszyli do ataków, ale Rumuni bronili się skutecznie. Na tyle, że gospodarze nie potrafili stworzyć sobie klarowniejszej sytuacji. Coraz bardziej realny stawał się zatem remis, ale w 89. minucie akcję marzeń przeprowadził Dimitri Payet, huknął z dystansu lewą nogą i kapitalnie uderzona piłka wpadła w samo „okienko”. Cudowny gol przesądził o sukcesie gospodarzy, bo wynik już się nie zmienił.
Francja – Rumunia 2:1 (0:0). Bramki: Olivier Giroud (57), Dimitri Payet (89) – Bogdan Stancu (65. – karny). Żółte kartki: Olivier Giroud – Vlad Chiriches, Razvan Rat, Adrian Popa. Sędzia: Viktor Kassai (Węgry). Widzów 80 000.
Francja: Hugo Lloris – Patrice Evra, Laurent Koscielny, Adil Rami, Bacary Sagna – Dimitri Payet (90+2. Moussa Sissoko), Blaise Matuidi, N'Golo Kante, Paul Pogba (77. Anthony Martial) – Olivier Giroud, Antoine Griezmann (66. Kingsley Coman).
Rumunia: Ciprian Tatarusanu – Cristian Sapunaru, Vlad Chiriches, Dragos Grigore, Razvan Rat - Adrian Popa (82. Gabriel Torje), Nicolae Stanciu (72. Alexandru Chipciu), Ovidiu Hoban, Mihai Pintilii – Florin Andone (61. Denis Alibec), Bogdan Stancu.
Piotr Skrobisz