• Poniedziałek, 16 marca 2026

    imieniny: Hilarego, Izabeli, Herberta

Francja – Rumunia: Euro czas zacząć

Piątek, 10 czerwca 2016 (16:42)

Dziś o 21.00 w podparyskim Saint-Denis zabrzmi pierwszy gwizdek Euro 2016, a tuż po nim piłkarze Francji i Rumunii rozpoczną pierwszy mecz turnieju, do którego Trójkolorowi przystąpią w roli faworytów i z jednym celem – powtórzeniem sukcesu z roku 1984.

Dziś o 21.00 w podparyskim Saint-Denis zabrzmi pierwszy gwizdek Euro 2016, a tuż po nim piłkarze Francji i Rumunii rozpoczną pierwszy mecz turnieju, do którego Trójkolorowi przystąpią w roli faworytów i z jednym celem – powtórzeniem sukcesu z roku 1984.

Wtedy też byli gospodarzami mistrzostw – i zostali mistrzami. Do sukcesu poprowadził ich niezawodny Michel Platini, który w każdym z pięciu spotkań wpisywał się na listę strzelców, a z łączną liczbą dziewięciu goli został królem strzelców – i do dziś najlepszym strzelcem w historii tej imprezy. Co ciekawe, w dziejach mistrzostw Starego Kontynentu atut własnego boiska niezbyt często bywał pomocny. Prócz Francji tylko dwaj gospodarze sięgnęli po tytuł – w 1964 roku Hiszpanie, a w 1968 – Włosi. Potem tym bywało różnie. Trzykrotnie organizatorzy w ogóle nie przebrnęli fazy grupowej: w 2000, 2008 oraz 2012. W tej ostatniej imprezie tak szybko z rywalizacją pożegnały się Polska wraz z Ukrainą.

Teraz Francuzi są uważani za jednego z głównych faworytów. Przemawia za nimi wiele atutów, mocny, zgrany skład, głód sukcesów, własna publiczność. A że potrafią przed nią grać, pokazali również podczas wygranego mundialu w 1998 roku.

Główną siłą Trójkolorowych będzie niesamowita ofensywa, w której Antoine Griezmann, Olivier Giroud oraz Anthony Martial mogą rozmontować zasieki obronne każdego przeciwnika. Co ciekawe, trener Didier Deschamps w ogóle nie powołał na mistrzostwa wielkiej gwiazdy francuskiej piłki Karima Benzemy. W tym przypadku zadecydowały sprawy pozasportowe, napastnik Realu Madryt odegrał swoją rolę w haniebnym procederze szantażowania kolegi z reprezentacji Mathieu Valbueny. Deschamps uznał, iż z tego powodu nie powinien znaleźć się w kadrze, co niektórzy jego rodacy okrzyknęli mianem „rasizmu”, wychodząc z założenia, iż prawdziwym powodem niepowołania Benzemy były jego algierskie korzenie. Selekcjoner te oskarżenia nazwał bzdurą, ale przez pewien czas było o nich głośno i zakłócały przygotowania do Euro.

Przygotowania, w których Deschamps musiał zmierzyć się z innym, realnym problemem. Z powodu kontuzji stracił bowiem Raphaela Varane'a oraz Jeremy'ego Mathieu, a na dopingu przyłapany został Mamadou Sakho. Wszyscy trzej to obrońcy, przewidywani do gry w podstawowym składzie.

Nad Sekwaną wszyscy są przekonani, iż dziś Trójkolorowi odniosą pewne zwycięstwo. Co na to Rumuni? Sugerują, by spojrzeć na tabelę eliminacji do mistrzostw i liczbę straconych przez nich bramek. Widnieje tam cyferka „dwa”, a tak niewielu goli w drodze do Francji nie stracił żaden inny zespół. I przekonują, że stać ich na niespodziankę, jaką z pewnością byłby nawet remis.

Piotr Skrobisz