Nie jesteśmy niewolnikami Europy
Piątek, 3 czerwca 2016 (05:23)Bułgaria, Litwa, Łotwa, Słowacja i Węgry mają dwa miesiące na zmianę przepisów regulujących proces transakcji gruntów rolnych. Czas ten wyznaczyła Komisja Europejska, która twierdzi, że dotychczasowe przepisy naruszają zasady wspólnego rynku – swobody przepływu kapitału i przedsiębiorczości.
Nie można wykluczyć tego, że następna będzie Polska. Bogate kraje Unii Europejskiej łakomym wzrokiem patrzą na ziemię rolniczą w naszej części Europy. Nasza ziemia jest tańsza, jest jej więcej niż np. w Holandii czy Danii, a co najważniejsze nie jest zanieczyszczona środkami chemicznymi. Bronimy się więc przed jej wyprzedażą.
Polska nie jest w kwestii obrony ziemi wyjątkiem. Proszę zobaczyć, że wcześniej ograniczenia przy sprzedaży ziemi dla obcokrajowców wprowadziły kraje, które zostały wymienione na samym początku tego tekstu.
To, że mocna postawa w obronie ziemi nie podoba się starej Unii, to można to zrozumieć. Nie mogę jednak zgodzić się na fakt, że Komisja Europejska stosuje podwójne standardy. Ograniczenia w dostępie do zakupu ziemi przez obcokrajowców są również w Danii, Francji i Niemczech. I co, tam można, a w naszej części Europy nie? Jesteśmy gorsi czy słabsi?
Przyjmuję za dobrą monetę tłumaczenia ministra rolnictwa Krzysztofa Jurgiela, który twierdzi, że projekt ustawy oparł głównie na rozwiązaniach z Europy Zachodniej. Ustawa ta funkcjonuje od 30 kwietnia 2016 r.
Myślę więc, że nie będziemy dotknięci takimi zarzutami jak te kraje, ale trzeba dmuchać na zimne i przygotowywać formę obrony. Jak trzeba będzie, to odwołamy się do Trybunału Sprawiedliwości. Bo uważam, że mieliśmy rację, podejmując wysiłki w kwestii obrony polskiej ziemi. Mieliśmy do tego prawo i to zrobiliśmy. A bronimy jej nie tylko przed obcokrajowcami, ale też polskimi spekulantami.
Istnieje jednak obawa, że Komisja Europejska, która w ostatnim czasie ma nie najlepsze relacje z rządem w Warszawie, stanie w kontrze do naszej opinii. Zauważmy, że zastrzeżenia ws. Trybunały Konstytucyjnego, które ma Komisja Europejska, oparte są na twierdzeniach płynących z Polski. Ci, którzy nazwali się totalną opozycją, donosząc na swój kraj, wpisują się w najgorsze wzorce z czasów Targowicy. Oni też kontestują zapisy ustawy broniącej polską ziemię. Nie wykluczam więc, że takie głosy ze strony polskiej opozycji popłyną do Komisji Europejskiej.
Jeżeli okazałoby się, że próbowaliby nas skarżyć, to będziemy się bronić. To nie jest tak, że jesteśmy niewolnikami Europy. Jesteśmy suwerennym krajem, który ma prawo kreować suwerenną politykę w kwestii ochrony ziemi rolniczej. I my z tego prawa korzystamy.
Jan Krzysztof Ardanowski