Merkel nie zależy na kompromisie?
Piątek, 23 listopada 2012 (09:18)Rozpoczęte negocjacje budżetowe UE mogą zakończyć się fiaskiem. Niemcy chcą porozumienia, ale nie wykluczają konieczności zwołania dodatkowego szczytu.
– Być może będzie potrzebny kolejny etap rozmów – powiedziała Angela Merkel przed spotkaniem z Francois Hollandem. Po przerwanych o północy obradach powtórzyła to, oświadczając, że porozumienie w sprawie budżetu na trwającym szczycie uważa za mało prawdopodobne – informuje portal Deutsche Welle.
Szefowie państw i rządów spotkają się ponownie dziś w południe.
Niemcy nie naciskają na tempo negocjacji, bo i tak z budżetu na lata 2014-2020 otrzymają z Brukseli mniejsze wsparcie z funduszy strukturalnych w związku z poprawą sytuacji gospodarczej we wschodnich krajach związkowych. Niemcy będą bronić na szczycie wsparcia dla tych regionów, aby nie zmniejszyło się zbyt drastycznie. Angela Merkel zapowiedziała, że będzie naciskać na „utrzymanie sprawiedliwego podziału ciężarów pomiędzy wszystkimi płatnikami netto”.
Niemcy są dotychczas największym z dziewięciu płatników netto. Niemiecka składka pokrywa blisko 20 proc. unijnego budżetu. Niemcy wpłacają do budżetu UE ok. 9 mld euro więcej, niż otrzymują z brukselskiej kasy. Przez ostatnie pięć lat suma ta wynosiła rocznie ok. 8,12 mld euro.
W negocjacjach na szczycie w Brukseli chodzi o podział blisko biliona euro. Angela Merkel wskazywała na konieczność wypracowania dla Unii Europejskiej „przyszłościowych rozwiązań i skuteczniejszego wykorzystania środków budżetowych”. – Każde wydane euro musi rzeczywiście przynieść jakiś efekt – zaznaczyła. Niemiecka kanclerz podkreśliła też, że niemieckie stanowisko na szczycie będzie konstruktywne, lecz Niemcy będą także reprezentować własne interesy. Angela Merkel wskazała również, że „w czasach konsolidacji budżetowej w całej UE należy dopilnować, aby wydatki nie były za wysokie”.
Unijni płatnicy netto chcą redukcji budżetu UE na lata 2014-20 o ok. jeden procent unijnego dochodu narodowego brutto.