Komisja Europejska upomina Polskę
Środa, 1 czerwca 2016 (18:42)Komisja Europejska postanowiła wysłać do polskich władz opinię w sprawie praworządności – poinformował jej wiceszef Frans Timmermans. Powód – to brak rozwiązania kryzysu wokół Trybunału Konstytucyjnego.
Opinia podsumowuje prowadzony od 13 stycznia dialog z rządem Beaty Szydło na temat sytuacji wokół TK. To pierwszy etap prowadzonej wobec Polski procedury ochrony praworządności. Treść opinii jest poufna. Jak twierdzą unijni informatorzy, jest ona krytyczna i stwierdza, że istnieje systemowe zagrożenie dla rządów prawa w Polsce.
– Unia Europejska jest zbudowana na wspólnych wartościach zapisanych w traktacie – powiedział Timmermans na konferencji prasowej w Brukseli. – Te wartości obejmują również poszanowanie zasad rządów prawa. (...) Zapewnienie przestrzegania praworządności jest kolektywnym zadaniem instytucji unijnych i wszystkich państw członkowskich. Jest też częścią roli Komisji jako strażnika traktatu – dodał.
Według Timmermansa, kontakty pomiędzy nim a polskimi władzami miały na celu pomoc w poszukiwaniu rozwiązania, „które musi zostać znalezione w Polsce”.
– Dwa razy odwiedziłem Polskę, wymienialiśmy również listy i rozmawialiśmy regularnie, a nasze zespoły kontaktowały się na szczeblu technicznym. Nasze kontakty z polskimi władzami zawsze były konstruktywne – powiedział Timmermans, przypominając także o wczorajszej rozmowie telefonicznej z premier Beatą Szydło.
– Jednak pomimo naszych wysiłków do tej pory nie udało się znaleźć rozwiązania najważniejszych problemów – powiedział Timmermans.
Te najważniejsze problemy dotyczą sporu o skład Trybunału Konstytucyjnego, publikacji jego wyroków i ich poszanowania oraz treści ustawy reformującej Trybunał Konstytucyjny z 22 grudnia 2015 roku.
Wiceszef KE tłumaczył, że celem przyjętej opinii w sprawie praworządności w Polsce jest skoncentrowanie dialogu na tych problemach. – Mam nadzieję, że to posunie dialog naprzód – powiedział. Jak dodał, polskie władze mają teraz możliwość odpowiedzi na tę opinię. Odpowiedź powinna być udzielona w „rozsądnym czasie”.
Timmermans przekonywał, że „Komisja nie ma zamiaru i nie chce angażować się w debatę polityczną w Polsce”. – Polityczne kwestie stanowią interes polityków polskich, a nie Komisji, natomiast naszą kwestią jest zapewnienie, że zasady rządów prawa będą przestrzegane – powiedział.
Jak dodał, w ostatnich miesiącach miał okazję rozmawiać nie tylko z przedstawicielami rządu, ale też m.in. opozycji. Podkreślił, że „nigdy nie odnosił wrażenia, jakoby rozmawiał z osobami, od których nie zależą decyzje”.
– Zachęcałem wszystkie strony, by były konstruktywne i poszukiwały rozwiązania problemu. Ostatnią rzeczą, jakiej potrzebujemy, byłoby powstanie dwóch równoległych porządków prawnych w Polsce. Konsekwencją takiej sytuacji byłaby niepewność dla obywateli i firm polskich, ale także europejskich – ocenił wiceszef KE.
Timmermans nie zgodził się też z pojawiającymi się zarzutami, jakoby prowadząc procedurę wobec Polski, Komisja działała poza traktatami UE. – Nie zgadzam się z tym; to, co czynimy, opiera się na roli Komisji jako strażniczki traktatów – powiedział wiceszef KE. Dodał, że procedura ochrony praworządności jest procedurą zaangażowania się Komisji w dialog z państwem członkowskim w wypadku dostrzeżenia zagrożenia dla praworządności w danym państwie UE.
– Nie chcę spekulować o żadnych dalszych krokach, bo cały czas prowadzimy dialog – dodał. – Im szybciej rozwiążemy ten problem, tym szybciej Polska będzie mogła powrócić do swojej roli jednego z wiodących krajów UE w tych trudnych czasach dla nas wszystkich. Polskie przywództwo jest potrzebne UE i nie powinno być zakłócane przez sprawy, które, moim zdaniem, mogą zostać w krótkim czasie rozwiązane przez siły polityczne w Polsce – powiedział Timmermans.
Przyjęta w 2014 roku procedura przewiduje, że jeżeli po wydaniu opinii KE wskazane problemy nie zostaną rozwiązane w rozsądnym terminie, to kolejnym etapem jest wydanie przez KE zaleceń z określonym terminem rozwiązania.
Ostatecznym rozwiązaniem jest wniosek do Rady UE (przedstawicieli państw członkowskich) o stwierdzenie naruszeń zasad państwa prawa, zgodnie z artykułem 7 unijnego traktatu. Artykuł ten pozwala też nałożyć sankcje na kraj łamiący zasady praworządności. Jednak aby stwierdzić poważne naruszenie zasad rządów prawa, konieczna jest jednomyślność państw członkowskich.
RS, PAP