Frankowe gruszki na wierzbie
Środa, 1 czerwca 2016 (05:16)Związek Banków Polskich przedstawił kolejną propozycję rozwiązania problemu tzw. kredytów walutowych. Kredytobiorcy mieliby spotkać się z przewalutowanie kredytów walutowych po kursie bieżącym. Banki dopłacałyby tym klientom, u których rata kredytu po przewalutowaniu przekroczy 70 proc. dochodów.
Jeszcze nie tak dawno Związek Banków Polskich straszył mnie sądem i prokuraturą. Pisał też donosy na mnie do marszałka Sejmu Ryszarda Terleckiego. A to dlatego, że związek uważał się za eksperta i autorytet w dziedzinie bankowości. Teraz ten „autorytet” przedstawia rozwiązania z księżyca. Wydaje się, że ambicją ZBP jest odebranie zajęcia panu Janowi Pietrzakowi, wybitnemu satyrykowi. „Kabaret” to najlepsze określenie nakreślonych propozycji.
Ale po kolei. Proponowane rozwiązanie jest takie, banki będą stosować wyższą ratę, po obecnym, a więc wyższym kursie. Łaskawie zaproponowano, że bank będzie dopłacał do przewalutowanych kredytów. Dla każdego? Nie. To „genialne” rozwiązanie będzie stosowane w odniesieniu tylko do tych, którzy nie mają już na chleb.
Założono, że rata kredytu po przewalutowaniu nie mogłaby nigdy przekraczać 70 proc. dochodów kredytobiorcy. Przecież to jest ogromna kwota! Jak żyć za pozostałe 30 proc.? Co z opłatami, jedzeniem, leczeniem? Po raz kolejny ZBP miesza zimne mleko, licząc na to, że z tego powodu ono stanie się cieplejsze.
Ktoś ponosi odpowiedzialność za to, że sprzedano 40 mld franków, nie posiadając ich. Ktoś dał przyzwolenie na to, że dla 30-letnich kredytów zabezpieczeniem były 3-miesięczne depozyty. Problem narasta, sytuacja rodzin jest zła, sektor bankowy traci na reputacji, a można było dużo wcześniej wyjść z tej patologicznej sytuacji.
Banki zaczynają powoli przebąkiwać, że ich „działanie nie było do końca fair”. Że udzielały złotowych kredytów pod nazwą walutowy. Twarda postawa przeciwników niezgodnych z prawem działań banków stopniowo wymusza na nich przyznanie się do winy. Banki, więc udają, że chcą coś zrobić. Rzucają raz po raz jakiś wzniosły pomysł.
Sprawa tzw. kredytów frankowych potrzebuje radykalnych ruchów i fundamentalnych zmian. Czekam więc na propozycję Kancelarii Prezydenta Andrzeja Dudy na rozwiązanie tej sytuacji. Szkoda tylko, że ona się ciągnie tak długo, bo sprawa ta ma poważne konsekwencje dla całego systemu bankowego i kieszenie Polaków.
Rozwiązanie sprawy kredytów to jedno, a drugie to wyciąganie wniosków na przyszłość. A tu mamy nad czym myśleć, bo w całej sprawie smutne jest to, że grabienie Polaków odbywało się bez skutecznej interwencji nadzoru finansowego.
Janusz Szewczak