• Poniedziałek, 16 marca 2026

    imieniny: Hilarego, Izabeli, Herberta

Rio krok bliżej

Niedziela, 29 maja 2016 (20:25)

Ten mecz przypominał najlepiej napisany thriller, z pięknym happy endem. Polscy siatkarze, choć przegrywali już 0:2 w setach, pokonali w Tokio Francję 3:2, wykonując ogromny krok w stronę olimpijskiej kwalifikacji.

Właśnie ona jest stawką rozgrywanego w stolicy Japonii turnieju. O przepustkę do Rio walczy osiem drużyn, zdobędą ją cztery, ale tylko podium zagwarantuje awans, bo wśród szczęśliwców musi być przedstawiciel Azji. Polacy zmagania o marzenia rozpoczęli od sobotniego zwycięstwa 3:2 nad Kanadą. Z pewnością nie był to ich najlepszy występ, jednak liczyło się to, iż zakończyli go dopisaniem dwóch punktów do ogólnego dorobku.

Dziś podopieczni Stephane'a Antigi zmierzyli się z Francją, którą trener uważa za „najlepszą obecnie drużynę świata”. W pierwszych dwóch setach przekonywał się boleśnie o słuszności tych słów, bo jego rodacy obijali niemiłosiernie Biało-Czerwonych, a nasi nie potrafili znaleźć skutecznej recepty. Po drugiej partii niewielu wierzyło już w sukces, ponieważ Polacy przegrali ją bardzo wysoko – i w fatalnym stylu.

Wtedy nic nie zapowiadało sukcesu, a jednak na trzecią odsłonę Polacy wyszli całkowicie odmienieni. Antiga przeprowadził sporo zmian, wprowadził na boisko Fabiana Drzyzgę, Dawida Konarskiego, Marcina Możdżonka i Artura Szalpuka – i właśnie oni wnieśli powiew świeżości, pociągając za sobą kolegów. Co prawda nie od początku tego seta było dobrze, bo Francuzi prowadzili w nim nawet 13:8, lecz nasi się nie poddali. Włączyli wyższy bieg i krok po kroku zbliżali się do rywali, którzy oczyma wyobraźni widzieli już siebie w rolach zwycięzców. Biało-Czerwoni wyrównali, w końcówce obronili cztery piłki meczowe, wygrali seta – i wrócili do gry.

W czwartym secie centralną postacią stał się Konarski, który atakował raz za razem, doprowadzając Trójkolorowych do rozpaczy. W ogóle cała nasza drużyna spisywała się w tym okresie na medal, wybijając rywalom marzenia o łatwej wiktorii. Polacy doprowadzili do tie-breaka, w nim znów rządził Konarski – i w ten sposób niemożliwe stało się faktem. Biało-Czerwoni wygrali przegrany mecz, odnieśli drugie zwycięstwo w Tokio, wykonując ogromny krok w stronę olimpijskiego awansu.

– Znaleźliśmy się w całkiem komfortowej sytuacji, choć oczywiście jeszcze w Rio nie jesteśmy. Cieszymy się, bo zarówno z Kanadą, jak i z Francją równie dobrze wyniki mogły być odwrotne. Francuzi zagrali dziś w drugim secie kosmicznie, a nam brakowało nieco odwagi, by bardziej zaryzykować w ataku. Pokazaliśmy jednak charaktery, nie poddaliśmy się, walczyliśmy do końca, dlatego teraz możemy się radować – przyznał Antiga.

Po dwóch seriach spotkań na czele tabeli znajdują się dwie drużyny – jedyne, które do tej pory zapisały na swych kontach same zwycięstwa: Polska i Iran, który jest na razie lepszy o jeden punkt. Wiele w tej imprezie jeszcze może się zdarzyć. – Nie wykluczam niespodzianek – przyznał Antiga. Jutro nasi, jak i pozostali uczestnicy turnieju, będą mieli dzień wolny, we wtorek Polacy zmierzą się z Japonią.

Wyniki niedzielnych meczów: Polska – Francja 3:2 (22:25, 13:25, 31:29, 25:17, 15:12). Polska: Bartosz Kurek, Karol Kłos, Rafał Buszek, Grzegorz Łomacz, Michał Kubiak, Mateusz Bieniek i Paweł Zatorski (libero) oraz Fabian Drzyzga, Dawid Konarski, Marcin Możdżonek, Artur Szalpuk. Iran – Kanada 3:2 (27:29, 19:25, 25:20, 25:21, 16:14), Australia – Wenezuela 3:1 (19:25, 25:20, 25:10, 25:19), Chiny – Japonia 3:0 (25:20, 25:22, 25:23).

 

 

Piotr Skrobisz