Hamilton najszybszy w Monako
Niedziela, 29 maja 2016 (20:20)Brytyjczyk Lewis Hamilton (Mercedes) w dość kontrowersyjnych okolicznościach wygrał dziś wyścig o Grand Prix Monaco, szóstą eliminację mistrzostw świata Formuły 1.
Zmagania na ulicznym torze w Monte Carlo zawsze są wyjątkowe i dostarczają wielu emocji, tym razem było ich chyba nawet więcej niż zazwyczaj. O tym, iż niedzielna rywalizacja może mieć dodatkowy smaczek, przekonały już sobotnie kwalifikacje, które niespodziewanie wygrał Daniel Ricciardo z Red Bulla, pokonując faworytów z Mercedesa. Jakby tego było mało, prognozy zapowiadały deszcz, który zmagania w Monaco czyni zwykle szaloną ruletką. I faktycznie, najbardziej porywająca eliminacja w sezonie zaczęła się za samochodem bezpieczeństwa, który przewodził stawce przez kilka początkowych okrążeń. Potem deszczu, takiego, który wpływa na wyniki, nie było (przynajmniej w wydaniu ekstremalnym), była za to walka strategów i… gigantyczna pomyłka mechaników, która zadecydowała o końcowych rezultatach.
Ricciardo wystartował świetnie. Długo prowadził, wydawało się, że może odnieść zwycięstwo. Może tak by się stało, gdyby nie fatalna wizyta w alei serwisowej. Gdy zjechał do niej, tuż za Hamiltonem, zastał w swym boksie kompletnie nieprzygotowanych mechaników. Zanim ci się zebrali i zabrali do pracy, i ją zakończyli, minęło kosmicznie dużo czasu, jak na Formułę 1 – dokładnie 13 sekund. Ekipie Hamiltona wystarczyły sekundy cztery, i to spowodowało, iż wrócił na tor na pierwszym miejscu.
Australijczyk jednak nie przestał walczyć, tylko ruszył w pościg za Brytyjczykiem. W pewnym momencie go mocno zaatakował, a Hamilton obronił się gwałtownym manewrem, przyciskając niebezpiecznie konkurenta do barierki. Wściekły Ricciardo krzyknął przez radio: „Co to miało być?”, i mógł jeszcze liczyć na sędziów, którzy błyskawicznie zajęli się tą sprawą. W zagraniu Hamiltona nie dostrzegli jednak niczego nieprzepisowego i go nie ukarali – była to decyzja dość kontrowersyjna.
Mistrz świata obronił prowadzenie, zwyciężył, Ricciardo minął metę tuż zanim, a trzecie miejsce zajął Meksykanin Sergio Perez (Force India). Lider klasyfikacji generalnej Niemiec Nico Rosberg (Mercedes GP) był dopiero szósty.
Piotr Skrobisz