• Piątek, 3 kwietnia 2020

    imieniny: Pankracego, Ryszarda

Włosi poza zasięgiem Irlandii

Wtorek, 19 czerwca 2012 (07:24)

Włosi pokonali wczoraj w Poznaniu Irlandię 2:0 i dzięki wygranej Hiszpanii w Gdańsku z Chorwacją 1:0 awansowali z drugiego miejsca grupy C do ćwierćfinału piłkarskich mistrzostw Europy w Polsce i na Ukrainie.

Irlandczycy do spotkania podchodzili spokojnie, bo wiedzieli, że szans na awans do ćwierćfinału nie mają już żadnego. Trener Giovanni Trappatoni zapowiedział jednak, że wystawi najmocniejszy skład i liczy na wygraną. Włosi, by mieć jeszcze jakiekolwiek nadzieje na promocję, musieli wygrać. I to oni byli drużyną, która narzuciła własny styl gry.

Już w pierwszej minucie Daniele De Rossi uderzył z pierwszej piłki i mogło być groźnie, ale strzał okazał się niecelny. W siódmej minucie doszło do zamieszania pod irlandzką bramką, ale Włosi ostatecznie nie oddali strzału.

Italia całkowicie zdominowała spotkanie. Zespół miał jednak problemy z rozpracowaniem defensywy rywali i nie potrafił skutecznie dokończyć akcji. Próbowali Antonio di Natale, Federico Balzaretti i Antonio Cassano.

Jedną z najgroźniejszych akcji przeprowadzili w 30. minucie, kiedy Balzaretti przeszedł lewą stroną boiska, podał do Di Natale, który dokończył akcję, ale piłka nie trafiła do siatki. Trochę szczęśliwie odbiła się od jednego z obrońców.

Chwilę później Di Natale znowu zmarnował wspaniałą szansę. Był sam na sam z bramkarzem, ale na linię bramkową zdołał dobiec jeszcze jeden z obrońców i wybił w ostatniej chwili. Nie udało się napastnikowi Udinese Calcio to, co chwilę później zdołał zrobić Cassano, który znakomicie zachował się przy dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Piłka najpierw odbiła się od poprzeczki, a potem za linią bramkową.

Irlandczykom wyraźnie podcięło to skrzydła. Włosi do drugiej połowy podeszli mocno skoncentrowani. O podwyższenie prowadzenia mógł postarać się w 49. minucie Balzaretti, ale trafił w Irlandczyka.

Parę sekund później zagotowało się pod bramką Gianluigi Buffona. Najpierw spudłował Kevin Doyle, a za chwilę również Richard Dunne. Po dziesięciu minutach gry w środku murawy znowu wyrównać mogli Irlandczycy. Keith Andrews spróbował z dystansu, ale czujny był włoski bramkarz. W 79. minucie ponownie chciał oszukać Buffona w ten sam sposób, ale ten z kłopotami obronił.

Zamieszanie zrobiło się w końcówce spotkania. Na minutę przed zakończeniem regulaminowego czasu sędzia pokazał po raz drugi żółtą kartkę Andrewsowi.

Wykorzystali to Włosi. Pięknego gola "nożycami" minutę później zdobył Mario Balotelli, który kwadrans wcześniej pojawił się na murawie i przypieczętował awans swojego zespołu do ćwierćfinału.

IK, PAP