Komu bank, komu, bo idę do domu
Wtorek, 24 maja 2016 (03:14)Bloomberg poinformował, że włoski bank UniCredit zastanawia się nad sprzedażą udziałów Pekao SA. Z kolei inne media dodają, że właścicieli mogą zmienić także polskie oddziały mBanku, Millennium czy Deutsche Banku.
Wartość wszystkich banków w Europie spada. W ostatnim czasie odnotowano spadek na giełdach na ponad 30 proc., a włoskiego UnitCredit o ponad 40 proc. i ma on olbrzymie problemy. Od 2014 roku na łamach „Naszego Dziennika” ostrzegałem, że wiele banków w Polsce, nawet tych dużych, przynoszących zyski, może pójść pod młotek. UniCredit wymieniałem kilkakrotnie jako bank, który może zostać sprzedany. Pamiętamy regularne zaprzeczenia zarówno Włochów, jak i przedstawicieli nadzoru finansowego. Twierdzono, że Włosi są inwestorem długoterminowym itd.
Wtedy kiedy bank-matka, w tym przypadku UniCredit, ma bardzo poważne problemy, potrzebuje pilnie potężnego dokapitalizowania, bo odnotowuje straty liczone w miliardach euro, to jest rzeczą oczywistą, że sprzedaje najatrakcyjniejsze kąski. A bank ten jest atrakcyjny, bo dostarcza UniCredit 11 proc. wszystkich zysków. Mieli więc kopalnię złota. Przykre jest jednak to, że to nas strzyżono do gołej skóry.
Jestem gorącym zwolennikiem repolonizacji banków, ale nie może odbywać się to na zasadzie szukania jelenia. A więc najpierw tanio, głupio, za dopłatą i w atmosferze skandali sprzedawano banki, z gigantyczną stratą dla Polski, a teraz mamy je bardzo drogo odkupić. Nie możemy bezrefleksyjnie repolonizować, bo inaczej grozi nam rola finansowego frajera. Dodatkowo musimy wystrzegać się kupowania za ogromne pieniądze czegoś, co ma pełno trupów w szafie. Wiele z tych banków ma dzisiaj poważne problemy nie tylko z tzw. kredytami frankowymi, choć Pekao SA nie ma tego obciążenia, to jest jeszcze cała masa innych toksycznych produktów, choćby typu polisolokaty.
Bank Pekao SA jest dużym bankiem. Ma 5 mln klientów, obsługuje duże firmy, konsorcja, sektor publiczny. Jego aktywa wynoszą około 170 mld zł, kredyty i pożyczki około 130 mld, a zatrudnia ponad 15 tys. osób. Posiada papiery wartościowe na blisko 30 mld zł. Zysk operacyjny rokrocznie wynosi od 2,5 do 3 mld zł, z czego zysk netto w przedziale 1,5-2 mld zł jest w całości transferowany za granicę. Bank ten sprzedaliśmy za blisko 3 mld zł, a teraz 50,1 proc. jego akcji jest wycenianych na 40 mld zł. Niektórzy twierdzą, że na ich wykup stać tylko PZU, a mnie się wydaje, że nawet PZU miałoby kłopoty, tylko czy to w ogóle miałoby sens i nie byłoby formą kolejnego przepłacania.
W kwestii pozostałych banków to wiadomo, że Deutsche Bank przeżywa poważne trudności – spadek wycen wartości, ma problemy ze zwiększeniem płynności. Naprodukował taką ilość toksycznych aktywów, że sięga ona kwoty ok. 60 bilionów dolarów! Nic więc dziwnego, że polska część Deutsche Banku będzie sprzedana. Wcześniej Portugalczycy sprzedali 15-procentową pulę banku Millennium. Również pozagiełdowy Raiffeisen Bank jest wystawiony na sprzedaż. Z kolei BPH, gdyby nie zasadniczy kłopot z funduszem nieruchomościowym, gdzie ograbiono ludzi w biały dzień, też byłby już dawno sprzedany.
Sprawa sprzedaży Pekao SA nie może się obejść bez decyzji nadzoru finansowego, ale dobra zmiana powinna wreszcie zawitać do też KNF. Przypomnę, że to KNF ostrzegana o niebezpieczeństwie zakupu banku Nordea przez PKO BP wydała zgodę na tę transakcję. Niepokojące i kosztowne jest to, że Nordea w puli kredytów miał prawie 90 proc. tzw. kredytów frankowych. Mimo tego potężnego garba bank PKO BP należący do Skarbu Państwa wydał blisko 3 mld zł, nabywając sobie i nam dodatkowy kłopot. Widać, jak poważne i kosztowne błędy popełniał nadzór finansowy przez ostatnie lata.
Jak wiemy, kapitał ma narodowość, a banki mają swojego właściciela. Dobrze by było, żebyśmy tym razem nie zostali ponownie zrobieni w konia. Tak poważna decyzja jak repolonizacja tak dużego banku jak Pekao SA musi być podjęta po zapytaniu społeczeństwa o zdanie oraz w uzgodnieniu z parlamentem. Nie może być to kolejna wyłącznie urzędnicza decyzja. Gra idzie o tak potężne pieniądze, że jest to sprawa nas wszystkich Polaków.
Janusz Szewczak