Butkeviczius nowym premierem Litwy
Czwartek, 22 listopada 2012 (16:08)Litewski Sejm przegłosował kandydaturę przewodniczącego Litewskiej Partii Socjaldemokratycznej Algirdasa Butkevicziusa na stanowisko premiera.
Kandydaturę Butkevicziusa poparło 90 posłów w 141-osobowym Sejmie, m.in. posłowie Akcji Wyborczej Polaków na Litwie (AWPL), którzy weszli w skład koalicji rządowej. 40 parlamentarzystów opowiedziało się przeciwko, 4 wstrzymało się od głosu.
– Uzyskałem duże poparcie i czuję ogromną odpowiedzialność przed mieszkańcami Litwy. Mam nadzieję, że nie zawiodę – powiedział Butkeviczius dziennikarzom po głosowaniu w Sejmie.
Kandydaturę Butkevicziusa, którą ostatecznie ma zatwierdzić jeszcze prezydent kraju, poparły partie wchodzące w skład koalicji rządowej – socjaldemokraci, Partia Pracy, Porządek i Sprawiedliwość oraz AWPL. Przeciwko głosowała opozycja.
Konserwatyści i liberałowie, którzy dotychczas byli u władzy, podczas czwartkowej dyskusji zarzucali kandydatowi na premiera, że jest słaby, brak mu odporności na szantaż i nie zna języków obcych. W ocenie posłanki Rasy Juknevicziene, zastępcy przewodniczącego partii konserwatywnej, Butkeviczius „powinien wiele się jeszcze nauczyć” i w związku z tym, „proces modernizacji Litwy zostaje odroczony”.
Przedstawiciele partii koalicyjnych akcentowali natomiast doświadczenie polityczne przyszłego premiera, jego kompetencje i tolerancję.
Starosta utworzonej w czwartek 8-osobowej sejmowej frakcji Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, posłanka Ryta Tamaszuniene, ogłaszając poparcie dla kandydatury Butkevicziusa, wyraziła m.in. nadzieję na przyjęcie przez Sejm ustawy o mniejszościach narodowych i zakończenie procesu zwrotu ziemi jej prawowitym właścicielom.
Prezydent Litwy Dalia Grybauskaite, która desygnowała Butkevicziusa na premiera, a teraz powinna zatwierdzić go na tym stanowisku, wyraźnie daje do zrozumienia, iż nie jest zachwycona tworzonym rządem. Niezadowolenie prezydent wzbudza przede wszystkim udział w koalicji rządowej podejrzanej o prowadzenie podwójnej księgowości Partii Pracy, której sprawa od kilku lat znajduje się w sądzie.
IK, PAP