• Poniedziałek, 16 marca 2026

    imieniny: Hilarego, Izabeli, Herberta

Piast – największy wygrany sezonu

Poniedziałek, 16 maja 2016 (20:09)

Choć piłkarskim mistrzem Polski została Legia Warszawa, na miano rewelacji sezonu – i tak naprawdę największego jego zwycięzcy – zasłużył Piast Gliwice, który zakończył rozgrywki na drugim miejscu, najlepszym w swojej historii.

Przed sezonem Piast marzył o awansie do grupy mistrzowskiej, a co za tym idzie – o spokojnym utrzymaniu się w gronie najlepszych. Jak trudne to zadanie i jak wiele nerwów i zdrowia kosztuje, gliwiczanie odczuli na własnej skórze choćby w poprzednim sezonie. Długo balansowali na granicy, wydawało się nawet, iż niekoniecznie muszą swój cel zrealizować. Wszystko ku lepszemu zaczęło iść dopiero w momencie, gdy działacze postanowili zmienić trenera. Hiszpana Angela Pereza Garcię wiosną 2015 zastąpił Czech Radoslav Latal. Człowiek z imponującym CV, w którym znajdowało się m.in. wicemistrzostwo Europy z reprezentacją swego kraju, jak i Puchar UEFA zdobyty z Schalke 04 Gelsenkirchen. Z Latalem na ławce Piast w ekstraklasie się utrzymał, zajmując 12. miejsce. Działacze, zadowoleni z jego pracy, przedłużyli z nim umowę i chyba sami się nie spodziewali, iż rok później będą świętować historyczny sukces.

Sezon 2015/2016 Piast zakończył bowiem na drugim miejscu. W 37 kolejkach odniósł aż 20 zwycięstw, w pokonanym polu zostawiając m.in. Legię oraz Lecha Poznań. Długo plasował się na czele tabeli, ze sporą przewagą nad konkurentami. I kiedy niemal wszyscy oczekiwali zadyszki, gliwiczanie kontynuowali swój marsz i udowadniali, iż w ich sukcesach nie ma grama przypadku. Latal rewelacyjnie przygotował bowiem podopiecznych pod względem fizycznym, przekonując jednocześnie, iż są w stanie grać i wygrywać z każdym. To poskutkowało, a kilku zawodników pod wodzą Czecha prezentowało się tak, iż znaleźliby miejsce w każdej innej polskiej drużynie – takiej liczącej i walczącej o coś więcej.

Ostatecznie Piast nie obronił się przed naporem Legii. Decydujący o tytule mecz na Łazienkowskiej przegrał 0:4, a Latal tłumaczył, iż niektórych jego podopiecznych przerosła presja. – Nigdy wcześniej nie grali o taką stawkę – mówił.

Niczego jednak to nie zmieniło w ogólnej ocenie całego sezonu w wykonaniu gliwiczan. Był na piątkę, może nawet piątkę z plusem, bo osiągnęli o wiele więcej, niż od nich oczekiwano. Legia przykładowo była skazana na sukces, dla niej liczył się tylko tytuł. Tylko i wyłącznie. Latal przyznał, iż chciał ze swoim zespołem znaleźć się w górnej połówce tabeli. Oczywiście z biegiem czasu te cele się zmieniały, ale dopiero po 30. kolejce – po raz pierwszy – Czech głośno powiedział, iż Piast powalczy o mistrzostwo. Wcześniej takie deklaracje z Gliwic nie padały.

– To był dla nas trudny sezon, w którym nie brakowało momentów pięknych, ale i trudnych. Wykonaliśmy jednak kawał dobrej pracy, za co jestem wdzięczny piłkarzom i działaczom. Po ostatnim meczu, z Zagłębiem, powiedziałem zawodnikom, by cieszyli się chwilę, bo nie każdy ma szansę doświadczyć tego, czego oni doświadczyli. Zasłużyliśmy na drugie miejsce, to ogromny sukces – powiedział Latal.

Na pytania o przyszłość odpowiedział dyplomatycznie: nie wiem. – Mamy swoje plany, jednak to najbliższe dni pokażą, co się w Piaście będzie działo – przyznał, podkreślając, iż na razie nie jest pewien, czy w Gliwicach pozostanie.

Piotr Skrobisz