To samowola rządu!
Czwartek, 22 listopada 2012 (02:03)Rozpoczęcie regulowania kwestii in vitro w Polsce od rozporządzenia ministra zdrowia i z pominięciem Sejmu ks. abp Sławoj Leszek Głódź nazwał wczoraj samowolą. Nie wykluczył, że sprawa trafi do Trybunału Konstytucyjnego.
Sprawy bioetyczne były jednym z tematów wczorajszego spotkania w Warszawie Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu. Współprzewodniczący tego gremium ze strony kościelnej metropolita gdański ks. abp Sławoj Leszek Głódź uznał te obrady za szczególne w sytuacji, "kiedy potargane są więzy między obywatelami a państwem".
Ważną kwestią do wyjaśnienia była sprawa regulacji związanych z zapłodnieniem in vitro.
- Zachodzi potrzeba prawnego usystematyzowania [spraw bioetycznych], przed tym nie stoi tylko państwo polskie i Kościół, ale wszystkie kraje europejskie - mówił ks. abp Głódź.
Skrytykował jednak sposób, w jaki podszedł do tego rząd - poprzez rozporządzenie ministra zdrowia i z pominięciem Sejmu. Choć po wczorajszych rozmowach minister Michał Boni, współprzewodniczący Komisji ze strony rządowej, ma przedstawić stanowisko Kościoła członkom Rady Ministrów, jednak zaznaczył, że projekt ministra zdrowia będzie realizowany.
- Niewykluczone jest skierowanie sprawy przez posłów do Trybunału Konstytucyjnego ze względu na art. 48 Konstytucji - wskazał metropolita gdański.
Podkreślił, że ani minister, ani Narodowy Fundusz Zdrowia, ani też samorządy poszczególnych miast nie mogą na własną rękę interpretować tego, co dotyczy godności osoby i zdrowia.
- To jest prawda, która jest w zapisie konstytucyjnym - podsumował ks. abp Sławoj Leszek Głódź. Wezwał jednocześnie do uściślenia pojęć, ponieważ - jak podkreślił - inną rzeczą jest in vitro, a inną leczenie niepłodności.
Jednym z ważnych tematów oczekujących na konkretne decyzje była też kwestia statusu religii w szkole. Rozmowy dotyczyły rozporządzenia Ministerstwa Edukacji Narodowej, które weszło w życie z dniem 1 września 2012 roku.
Kościół wielokrotnie domagał się jego nowelizacji tak, aby przywrócić zapis sytuujący religię/etykę w ramowym planie nauczania. I zdania nie zmienił. Natomiast strona rządowa podtrzymała swoje stanowisko co do obowiązujących rozwiązań.
- Uznaliśmy, że jeśli ktoś źle interpretuje, wypychając lekcje religii poza kanon obowiązkowych godzin, strona rządowa będzie wyjaśniać z samorządami i dyrektorami szkół wszystkie wątpliwe kwestie - mówił minister Boni.
Kolejnym ważnym tematem była poruszana od wielu lat przez stronę kościelną możliwość wyboru religii na maturze. Takie rozwiązanie zapewne ułatwiłoby maturzystom możliwość dostania się na kierunki teologiczne. Tu także po wczorajszym spotkaniu przełom nie nastąpił. Jak poinformował Boni, strona rządowa uznała, że dziś "nie ma jasności prawnej dotyczącej matury z religii".
- W dzisiejszych warunkach jest to trudne do zrealizowania - powiedział.
Podczas posiedzenia strona rządowa przedstawiła także plany polityki prorodzinnej na najbliższy czas dotyczące m.in. wydłużonego urlopu rodzicielskiego, wychowawczego oraz kosztów tych propozycji. Jednak jak mówił minister Boni, "wymagają one rozwiązań ustawowych". Podkreślił jedynie znaczenie i wagę tematu rodziny, demografii dla rządzących.
Ksiądz arcybiskup Głódź podkreślił wagę rozmów na te tematy, mając na uwadze konkretne problemy, które wymagają rozwiązania. Chodzi przede wszystkim o falę rozwodów. Metropolita gdański wskazał na zwiększony prawie dwukrotnie wskaźnik rozpadających się małżeństw.
- W roku 2000 mieliśmy 44 tys. rozwodów, a w ciągu 6 lat odnotowano ich 79 tys. rocznie - mówił. - To problem, przed którym stoi i Kościół, i państwo - zaznaczył.
Agnieszka Gracz