Verstappen najszybszy w Barcelonie
Niedziela, 15 maja 2016 (18:19)To jedna z największych sensacji w historii Formuły 1. 18-letni Holender Max Verstappen w swym debiutanckim starcie w barwach Red Bulla wygrał dziś wyścig o Grand Prix Hiszpanii, piątą eliminację mistrzostw świata.
Jeszcze wczoraj nic nie zapowiadało takiego rozstrzygnięcia. W kwalifikacjach najlepszy okazał się bowiem Lewis Hamilton (Mercedes), największy przegrany początku sezonu. Brytyjczyk w czterech rozegranych w 2016 roku wyścigach ani razu nie dojechał bowiem do mety na pierwszym miejscu, co dla zawodnika z takimi umiejętnościami i aspiracjami było wynikiem zdecydowanie poniżej oczekiwań. W sobotę był jednak Hamiltonem w najlepszym wydaniu, niesamowicie szybkim i walecznym. Wyprzedził kolegę z teamu, Niemca Nico Rosberga, który dla odmiany w tym roku wygrywał dokładnie wszystko, a licząc poprzedni sezon, mógł się pochwalić serią siedmiu kolejnych zwycięstw. Jedną z najdłuższych w historii Formuły 1.
Wszyscy zatem spodziewali się, że dziś dwaj wielcy rywale stoczą ze sobą porywający pojedynek o wygraną. I faktycznie, tuż po starcie Rosberg wykorzystał moment nieuwagi Hamiltona i go wyprzedził. Brytyjczyk oczywiście nie odpuścił, tylko zaciekle ruszył za konkurentem, spróbował go prześcignąć ryzykownym manewrem, Niemiec zajechał mu drogę, przez co Lewis znalazł się na trawie, wpadł w poślizg, nie opanował bolidu, który w impetem wpadł w pojazd Rosberga. Dla obu kierowców oznaczało to koniec rywalizacji, już na pierwszym okrążeniu! Obaj byli wściekli, wściekli byli szefowie teamu, czemu trudno się oczywiście dziwić. Każdy wie, że Hamilton z Rosbergiem uśmiechają się do siebie tylko na zdjęciach i to tylko wtedy, kiedy żądają tego od nich ich szefowie. Poza tym żyją jak pies z kotem, a od dziś ich stosunki staną się jeszcze gorsze…
Katastrofę faworytów perfekcyjnie wykorzystał Verstappen, sprawiając megasensację. 18-letni Holender sezon rozpoczął w barwach Toro Rosso. Do Red Bulla przeszedł przed wyścigiem w Hiszpanii, zastępując Daniiła Kwiata. Rosjanin został „zesłany” do bliźniaczego, ale słabszego teamu z powodu słabych wyników, a przede wszystkim agresywnego, nierozważnego stylu jazdy. – Max udowodnił, że jest niezwykle utalentowanym kierowcą – mówił wtedy szef zespołu Christian Horner, ale nawet w bardziej optymistycznych scenariuszach nie zakładał tego, co stało się dziś. Verstappen w Barcelonie pojechał świetnie, wytrzymał presję, nie dał się mocno nacierającym, bardziej doświadczonym rywalom i dojechał do mety na pierwszym miejscu, stając się najmłodszym w historii zwycięzcą eliminacji mistrzostw Formuły 1. Tuż za nim finiszował Fin Kimi Raikkonen z Ferrari, a trzecie miejsce zajął jego kolega z zespołu, były czempion globu, Niemiec Sebastian Vettel.
Piotr Skrobisz