• Niedziela, 22 marca 2026

    imieniny: Katarzyny, Bogusława

Moody’s jednak politycznie

Sobota, 14 maja 2016 (11:02)

Agencje ratingowe z tzw. wielkiej trójki: Fitch, S&P i Moody’s, ogłaszają swoje oceny dotyczące naszego kraju dwa, trzy razy w roku. Dwie pierwsze zrobiły to w styczniu tego roku, ta ostatnia na początku roku od niej odstąpiła, aby ogłosić swój w połowie maja.

Media w Polsce, szczególnie te nieprzychylne dla rządu Beaty Szydło, tak rozbudziły zainteresowanie wczorajszym ratingem, że serwer Moody’s padł około 23.00 i trzeba było czekać na jego ogłoszenie do godzin nocnych dzisiaj.

Niestety, spora cześć dziennikarzy i establishmentu w sporze toczącym się obecnie w Polsce wyznaje zasadę, że im gorzej dla rządu, tym lepiej dla opozycji, mimo że to gorzej w tym przypadku może oznaczać szkody zarówno dla interesów indywidualnych ludzi, jak i przedsiębiorców, gospodarki czy finansów publicznych.

Wprawdzie Moody’s sprawiła zawód wszystkim tym, którzy Polsce źle życzą i ratingu nie obniżyła, ale zmieniła perspektywę ze stabilnej na negatywną, co oznacza, że przy najbliższej ocenie latem tego roku rating zostanie jednak obniżony.

Przypomnijmy, że Standard& Poor’s (S&P) obniżyła w styczniu ocenę ratingową Polski z A- do BBB+ dla długoterminowych zobowiązań w walutach obcych oraz z A do A-1 dla zobowiązań długoterminowych w walucie krajowej i z A- do A-2 dla zobowiązań krótkoterminowych w walucie krajowej.

Przypomnijmy także, że z kolei agencja Fitch pozostawiła wtedy ratingi Polski na dotychczasowym poziomie A oraz A- odpowiednio dla zobowiązań w walutach obcych i w walucie krajowej, a trzecia z nich – Moody’s wtedy od oceny odstąpiła.

Obniżenie ratingu o jeden poziom przez S&P w styczniu było jednak zaskakujące, ponieważ agencja ta w opublikowanym raporcie nie zmieniła ocen Polski w żadnym z kluczowych kryteriów oceny ratingowej stosowanych według swojej metodologii w stosunku do raportu z sierpnia 2015 roku.

Potrzymała między innymi neutralną ocenę uwarunkowań instytucjonalnych, polityki fiskalnej, sytuacji makroekonomicznej, otoczenia zewnętrznego oraz podkreśliła jako silny punkt naszą politykę monetarną.

Zdaniem S&P, stabilna ma być w Polsce sytuacja budżetowa i zadłużenie, które w relacji do PKB ma pozostawać w przedziale od 51,7 do 52% PKB (a więc znacznie poniżej 60% PKB będącego jednym z tzw. kryteriów fiskalnych z Maastricht), ujemny bilans obrotów bieżących ma pozostawać w bezpiecznych granicach 1,3-1,8% PKB (przyjmuje się, że zagrożenia mogą się pojawiać wtedy, kiedy ten wskaźnik przekracza 5% PKB), bezrobocie ma spaść do 7,7% w roku 2019, udział inwestycji w PKB ma wzrosnąć z 20,7% w 2016 roku do 21,6% w roku 2019, wreszcie eksport ma rosnąć z 48,9% do 49,9% PKB, a bezpośrednie inwestycje zagraniczne mają się utrzymywać na poziomie 1,2% PKB.

Co więc okazało się w styczniu tego roku przyczyną obniżenia ratingu Polski przez S&P, skoro stan gospodarki, polityka fiskalna, a także polityka monetarna były oceniane dobrze, i to w długiej perspektywie?

Otóż zdaniem agencji, jedyną taką przyczyną są zmiany polityczne w Polsce, choć zarówno w grudniu poprzedniego roku, jak i w styczniu w rozmowach prowadzonych w Ministerstwie Finansów jej przedstawiciele nie zgłaszali żadnych zastrzeżeń w tym zakresie.

Agencja Moody’s w swoich komunikatach sygnalizowała wcześniej możliwość obniżenia ratingu Polski ze względu na sytuację polityczną w naszym kraju, zwłaszcza że jej dotychczasowa ocena była aż o 2 poziomy wyższa niż ocena S&P, a agencje nie chcą się różnić zbyt mocno pomiędzy sobą.

Moody’s nie zdecydowała się jednak na obniżenie ratingu z A2 do A3 (a więc o jeden poziom), choć postanowiła o zmianie perspektywy w tym zakresie ze stabilnej na negatywną między innymi – jak to ujęto w komunikacie – „ze względu na przesunięcia w kierunku bardziej nieprzewidywalnej polityki i legislacji”.

Wprawdzie w ten sposób można „zaatakować” najbardziej stabilne kraje na świecie, ale kto by się tym przejmował. Od dzisiaj będziemy słyszeli, że ze względu na nieprzewidywalną politykę i legislację w najbliższej przyszłości rating Polski zostanie jednak obniżony.

Jak się jednak wydaje, ta polityczna decyzja agencji nie będzie miała specjalnego wpływu na kurs złotego, cenę obligacji i warunki udzielanych w Polsce kredytów, ponieważ już wcześniej rynek, spodziewając się niekorzystnej decyzji Moody’s, zdyskontował ją, co szczególnie było widać po dewaluacji złotego następującej od początku kwietnia tego roku.

Dr Zbigniew Kuźmiuk