Optymizm w kadrze skoczków
Piątek, 13 maja 2016 (22:29)Zmiany, zmiany i… optymizm – to pierwsze wrażenia po kilku tygodniach pracy polskich skoczków narciarskich ze Stefanem Horngacherem, który po poprzednim sezonie przejął obowiązki Łukasza Kruczka.
Sezon ten nasi skończyli w minorowych nastrojach, bo nie udało im się zrealizować niemal żadnego celu, jaki sobie przed nim założyli. Tylko nieliczni mogli mówić o lekkim postępie, pozostali o minionych miesiącach woleli jak najszybciej zapomnieć. Kończąc rywalizację, Polacy już wiedzieli, iż w nowym rozdaniu przyjdzie im pracować z kimś innym, bo Kruczek złożył rezygnację z pełnionej funkcji. Przyjętą, bo wszyscy wiedzieli, iż kadra potrzebuje dopływu świeżej krwi i nowego spojrzenia.
Zgodnie z przewidywaniami Kamila Stocha i spółkę objął Horngacher, doskonale znany większości zawodników, bo w niedalekiej przeszłości prowadził kadrę B. Po kilku tygodniach wspólnej pracy wydaje się, że wszystko zmierza w jak najlepszym kierunku, a Austriakowi udało się nawet to, co długo wydawało się niemożliwe. Czyli – zmiana pozycji dojazdowej Piotra Żyły, którą próbowało skorygować kilku trenerów, w tym Kruczek, ale nikomu się do do tej pory nie udało. – Tej zimy zakręciłem się, pogubiłem i przekombinowałem. Stefan od razu zapowiedział, iż nie akceptuje mojej pozycji i muszę ją zmienić. Na sucho nie było żadnych problemów, ale na skoczni pierwszy trening dostarczył mi wielu problemów. Na szczęście kolejne wyglądały już zdecydowanie lepiej – powiedział Żyła.
Zmian było jednak więcej, dużo więcej. Zawodnicy przygotowania do sezonu rozpoczęli dużo wcześniej niż zwykle, gdyż nowy szkoleniowiec chciał, by mieli więcej czasu na zapoznanie się z jego metodami. – Musieliśmy zapomnieć o tym, do czego byliśmy przyzwyczajeni. Niemal każde ćwiczenie okazało się inne niż do tej pory, co było dla nas sporym zaskoczeniem. Trochę trwało, nim się do nowinek przyzwyczailiśmy, jednak już pierwsze zajęcia na skoczni pokazały, że wszystko to ma sens i czemuś służy – podkreślił Dawid Kubacki.
Horngacher na „dzień dobry” przeszedł z zawodnikami na „ty”. Zabrał o to, by praca odbywała się w bardzo dobrej atmosferze, co nie znaczy, iż nie wymaga. Wymaga, a podopieczni o tym doskonale wiedzą. – Trener jest bardzo pozytywnym człowiekiem, otwartym na dialog i dyskusję. Wprowadził bardzo proste zasady: każdy ma robić to, co do niego należy, wykonywać zadania, a jeśli mu się nie chce, to nikt go do niczego nie zmusi. W takiej sytuacji nie może jednak liczyć na to, że będzie w kadrze – wyjaśnił Kamil Stoch.
Przez ostatnie dni kadrowicze ćwiczyli w Szczyrku. W przyszłym tygodniu wybiorą się do austriackiego Hinzenbach. Pierwszy start w oficjalnych zawodach zaplanowano na inaugurację Letniej Grand Prix w Courchevel.
Piotr Skrobisz