• Niedziela, 22 marca 2026

    imieniny: Katarzyny, Bogusława

Pod patronatem „Naszego Dziennika”

Wieś całkowicie samowystarczalna

Czwartek, 12 maja 2016 (11:13)

Z prof. Janem Szyszko, ministrem środowiska i wykładowcą akademickim, rozmawia Paula Zofia Niechciał.

Na czym polega nowy sposób gospodarki o modelu zamkniętym?

– Do tej pory mieliśmy do czynienia z modelem linearnym, czyli: weź – zużyj, wyrzuć. Obieg zamknięty to inaczej cyrkulacja. To system zaczerpnięty z przyrody, w której naturalnie występują producenci, konsumenci i reducenci. To tworzy układ zamknięty, czyli circural economy.

Komisarz ds. środowiska w Komisji Europejskiej Karmenu Vella stwierdził, że Polska ma największe szanse, aby stać się przodownikiem w realizacji gospodarki o obiegu zamkniętym. W jaki sposób?

– To, co powiedział komisarz, jest prawdą. Polska jest dużym krajem. Nasza wieś posiada wiele obiegów zamkniętych, dlatego że ciągle posiadamy jeszcze tradycyjne rolnictwo. I prawdę powiedziawszy, ten wielki problem odpadów żywnościowych, który obserwujemy w państwach wysoko rozwiniętych, w Polsce prawie nie istnieje. Owszem, występuje w dużych miastach, natomiast nie na wsi. Z drugiej strony tereny wiejskie mogą być całkowicie samowystarczalne pod względem odnawialnych źródeł energii. Dzieje się tak na bazie biomasy produkowanej przez nasyp, czyli odpadów drzewnych. Także na bazie biomasy produkowanej przez gospodarstwa rolne, a więc odpady roślinne (słoma, siano) czy też odpady zwierzęce. To, co się przetworzy w biogazowniach, zostaje użyte jako nawozy do użyźniania pól czy łąk. Natomiast odpady bytowe, jak ścieki komunalne, mogą być źródłem energii. To poświadcza o tym, że wieś jest całkowicie samowystarczalna pod względem energetycznym. A samowystarczalność energetyczna to nic innego jak nie kupowanie energii z zewnątrz, ale wytwarzanie jej u siebie, a to równa się także z wytworzeniem nowych miejsc pracy. 

Konferencja poświęcona gospodarce o układzie zamkniętym miała charakter międzynarodowy właśnie ze względu na zaproszonych gości, m.in. z Austrii, Holandii czy Niemiec...

– Zgadza się. Przedstawiciele tych państw dzielili się doświadczeniami swoich krajów, a także trudnościami, również w zakresie koncepcji prawnych. W tej chwili bowiem tworzy się prawo na szczeblu Unii Europejskiej. W związku z tym trwają też dyskusje na ten temat. I dlatego ta konferencja w Polsce z gośćmi innych państw UE. Ponieważ w kwestiach prawnych nie możemy czekać, aż ktoś je nam stworzy. Biorąc udział w jego tworzeniu, mamy gwarancję, że zostanie w nim uwzględniona polska specyfika. Ona jest unikatowa w skali Europy.

Kwestia zarządzania odpadami łączy się z Pakietem Gospodarczym przyjętym w grudniu ubiegłego roku przez UE?

– Tak. Przed Europą zostały postawione warunki, żeby do 2030 roku dokonać 65 proc. recyklingu i Polska może być spokojna o realizację tych wymagań. Mówiąc o recyklingu natomiast, należy pamiętać, że tereny wiejskie mogą również swoją żywność przetwarzać na miejscu. W tej chwili świat cierpi na nadprodukcję żywności, a z drugiej strony kraje wysoko rozwinięte marnują jej gigantyczne ilości. To jest swego rodzaju paradoks: ponad miliard ludzi na świecie głoduje, kiedy 1/3 żywności traktowana jest jako odpad.

Jak zatem wpisać zarządzanie żywnością w kontekst gospodarki o obiegu zamkniętym? 

– Posłużę się przykładem. Mamy samorząd terytorialny, np. taki jak w Tucznie, w którym teraz jesteśmy. Moglibyśmy skupić się na produktach mięsnych, np. ze zwierząt dziko występujących, których w Tucznie jest bardzo dużo. W ten sposób, zamiast oddawać tę zwierzynę czy tuszę w formie nieprzetworzonej na rynek zachodni, przetwarzalibyśmy ją tu. Jako produkt dobrej klasy, o długiej dacie przydatności i wyśmienitej jakości. Dziś skup dziczyzny w Polsce jest opanowany przez kapitał obcy. Bywa, że zagraniczni nabywcy dyktują ceny. Za minimalne kwoty nabywają mięso, które później, zapakowane na Zachodzie, wraca do nas w cenie kilkudziesięciokrotnie wyższej. A przecież te pieniądze mogą zostać od początku w Polsce. Mamy jeszcze ciągle tradycyjną produkcję, niezniszczone gleby. Możemy uruchomić miejscową piekarnię, która produkowałaby chleb o naturalnie przedłużonej dacie ważności. I na taką żywność jest zapotrzebowanie od państw wysoko rozwiniętych. Można tam zaobserwować bojkot żywności produkowanej na bazie nowych technologii. Tego produkuje się bardzo dużo, ale ludzie odwracają się od takich produktów, zwracając się ku tym ekologicznym. Polska ma niesamowite możliwości, to trzeba wykorzystać, promować i tworzyć miejsca pracy. W ogóle produkcja żywności powinna być domeną Polski. Produkcja dobrej żywności, ekstensywnie produkowanej, ale o wysokiej jakości i równie wysokiej cenie do eksportu.

Jaką rolę powinny odegrać samorządy w gospodarce o obiegu zamkniętym? 

– Tutaj gmina ma swego rodzaju samorządność i to od inicjatywy gminy zależy bardzo wiele. Każda gmina ma inne możliwości. Jedna ma więcej lasów, inna pól, każda ma różne stosunki wodne. Tę specyfikę należy wykorzystać w kontekście gospodarki o obiegu zamkniętym. Rolą ministra jest, aby stworzyć odpowiednie prawo. Natomiast to prawo ma stworzyć możliwości finansowania, rozwoju, stosowania gospodarki o układzie zamkniętym w korelacji ze specyfiką gminy, jej uwarunkowań: przyrodniczych i kulturowych.

Jak podsumowałby Pan Minister konferencję „Gospodarka o obiegu zamkniętym szansą na zrównoważony rozwój terenów niezurbanizowanych”?

– W trakcie konferencji wymieniono poglądy i doświadczenia w kwestii układu zamkniętego – od przykładów z innych państw UE, po działania niektórych polskich gmin. W tej chwili powołana Komisja Wnioskowa pracuje, przyjmuje wnioski i uwagi. Finałem tego będzie polskie stanowisko, które przedstawimy Komisji Europejskiej. Ono będzie natomiast ujęte w dyskusji odnośnie do tworzenia odpowiedniego prawa. 

Dziękuję za rozmowę.

Paula Niechciał