Legia blisko, choć wciąż niepewna
Poniedziałek, 9 maja 2016 (21:31)Na dwie kolejki przed końcem zmagań w piłkarskiej ekstraklasie wciąż nie znamy mistrza Polski, choć Legia Warszawa jest krok od tytułu. Nadal nie wiadomo również, kto spadnie do I ligi – a mocno zagrożone są cztery drużyny.
Miniona, 35. seria spotkań nie przyniosła żadnych rozstrzygnięć – ale mocno przybliżyła Legię do tytułu. Warszawianie u siebie, w meczu na szczycie, rozgromili Piasta Gliwice 4:0, pokazując futbol, który może optymistycznie rokować w perspektywie ich walki o Champions League. To była Legia błyskotliwa, waleczna, prąca do przodu, skuteczna. Na Łazienkowskiej powoli szykują się na fetę, ale trener Stanisław Czerczesow przestrzega: dopóki rywal ma jakąkolwiek szansę, nie możemy mówić, iż coś zdobyliśmy.
A Piast szanse, teoretyczne, ma. Legia ma trzy punkty więcej. Po sezonie zasadniczym plasowała się również wyżej w tabeli, czyli wyprzedzi gliwiczan, jeśli obie te drużyny zakończą rozgrywki z identycznym dorobkiem. Oznacza to, iż warszawianie potrzebują jednego zwycięstwa, by być pewnymi siebie. Czy stanie się to już w środę w Gdańsku? Być może tak, choć Legii w tym mieście zwykle grywało się ciężko, zatem nie można wykluczyć, iż tytuł przypieczętuje dopiero w ostatniej kolejce.
Oczywiście wciąż realny jest taki scenariusz: Legia nie wygrywa ani w Gdańsku, ani z Pogonią Szczecin, a Piast pokonuje Ruch Chorzów i Zagłębie Lubin. W takiej sytuacji tytuł powędrowałby do Gliwic – tylko czy ktoś wierzy w taki przebieg zdarzeń?
Wciąż nie wiadomo, kto uplasuje się na najniższym stopniu podium. Kandydatów jest trzech, Cracovia Kraków (33 pkt), Zagłębie (32) oraz Lechia (29). Ich rywalizacja zapowiada się porywająco i trudno cokolwiek w niej przewidzieć. „Pasy” czeka jeszcze trudny wyjazd do Szczecina oraz potyczka z Lechią, lubinianie zmierzą się z Lechem Poznań i Piastem, zaś gdańszczanie spróbują powstrzymać Legię. Kto z tej batalii wyjdzie zwycięsko? Największe szanse zdaje się mieć Cracovia.
Od kilkunastu dni wiadomo już, iż poza pucharami pozostanie ubiegłoroczny mistrz, czyli Lech. To dla tego klubu z pewnością dotkliwa porażka, której nikt nie zakładał.
Mało kto spodziewał się również, że w grupie mistrzowskiej zabraknie Wisły. Krakowianie pokpili jednak sporą część sezonu, musieli bronić się przed spadkiem, lecz się obronili. To już wiadomo, podobnie jak pewny ligowego bytu jest Śląsk Wrocław. Krzywda nie powinna spotkać również Korony Kielce i Jagiellonii Białystok.
Wychodzi zatem na to, iż dwa ostatnie miejsca zajmie ktoś z grona: Termalica Bruk-Bet Nieciecza (22), Górnik Łęczna (21), Górnik Zabrze (21), Podbeskidzie Bielsko-Biała (20). W najbliższej kolejce do Łęcznej zawitają „Górale”, zabrzanie podejmą Koronę, zaś Termalica zagra w Białymstoku. W ostatniej serii Podbeskidzie zmierzy się z Wisłą, Górnik Łęczna ze Śląskiem, zaś Termalica spotka się z Górnikiem Zabrze. Tu każdy scenariusz jest możliwy, wszyscy mają praktycznie takie same szanse i ich los w dużej mierze zależy od nich samych.
Najciekawsza i zarazem najbardziej paradoksalna jest w tym wszystkim sytuacja Podbeskidzia. Zespół z Bielska, po zamieszaniu związanym z oddanym punktem Lechii Gdańsk, przez moment znajdował się w grupie mistrzowskiej. Jego radość trwała jednak bardzo krótko, trafił do spadkowej, w której przegrywał mecz za meczem, spadał w tabeli i dopiero w piątek zdołał przerwać serię niepowodzeń, remisując z Koroną.
Piotr Skrobisz