• Poniedziałek, 16 marca 2026

    imieniny: Hilarego, Izabeli, Herberta

Gdzie trafi Kamil Glik?

Piątek, 6 maja 2016 (20:27)

Jest niemal pewne, że Kamil Glik, obrońca piłkarskiej reprezentacji Polski, latem zamieni Torino na jeden z topowych klubów ligi angielskiej, niemieckiej bądź hiszpańskiej.

Glik gra we Włoszech od 2010 roku, kiedy to przeszedł z Piasta Gliwice do Palermo. Tam się nie przebił, trafił na wypożyczenie do Bari, skąd w 2011 odszedł do Torino. W tym klubie szybko się zaaklimatyzował i stał jednym z najważniejszych zawodników. Jak ważnym, świadczyło powierzenie mu kapitańskiej opaski. Włosi takim zaufaniem obcokrajowców obdarzają rzadko, ale Glik w Turynie stał się kimś więcej niż tylko piłkarzem. Kibice go pokochali, za charakter, zaangażowanie i wierność klubowym barwom.

Z czasem, gdy Polak został jednym z czołowych obrońców Serie A, do działaczy Torino zaczęli zgłaszać się przedstawiciele innych, możniejszych ekip. Glik o tym wiedział, wiedział o zainteresowaniu i lukratywnych finansowo ofertach, ale wolał przedłużyć umowę z obecnym pracodawcą. Jeszcze obecnym, bo wszystko na to wskazuje, iż latem zdecyduje się jednak na przeprowadzkę.

Jego szefowie wiedzą o tym, iż nie mają zbyt wielu argumentów, by zatrzymać piłkarza tej klasy. Klasy, bo Glik jest w czołówce defensorów Serie A, prezentując potencjał pozwalający mu realizować marzenia w klubie nie tylko bogatszym, ale i mającym zdecydowanie większe perspektywy sportowe. Już kilka miesięcy temu interesował się nim Arsenal Londyn, interesowały kluby tureckie, niemieckie i angielskie. Wtedy transfer do skutku nie doszedł, ale latem dojdzie. Na 99 procent.

Działacze Torino postanowili bowiem nie robić Glikowi problemów, jeśli ten zdecyduje się odejść. Oczywiście przyszły pracodawca Polaka i ich będzie musiał przekonać, lecz z tym problemów być nie powinno. Dziś wartość naszego obrońcy wycenia się na kwotę dwucyfrową, licząc w milionach euro. I takiej też sumy turyńczycy oczekują, mniej więcej w granicach 10-15 milionów. Glikiem nadal interesują się drużyny z Hiszpanii i Niemiec, ostatnio do tego grona dołączył Leicester City, czyli świeżo upieczony, sensacyjny mistrz Anglii. Jak się potoczy przyszłość Glika, do jakiego klubu trafi, przekonamy się zapewne po Euro 2016. To impreza, która może cenę za niego jeszcze mocno wywindować w górę.

Piotr Skrobisz