Piechociński też piłkę kopie
Środa, 21 listopada 2012 (02:16)Koalicja Platformy Obywatelskiej z Polskim Stronnictwem Ludowym potwierdzona. Wymiany ministerstw między Platformą a ludowcami nie będzie, tak jak i rekonstrukcji rządu.
PSL będzie miało swobodę w zdecydowaniu, kto z ich ramienia pokieruje kontrolowanymi przez PSL resortami - mówił wczoraj premier Donald Tusk po spotkaniu z nowym prezesem PSL Januszem Piechocińskim. Oficjalne decyzje kadrowe - kto będzie zasiadał w rządzie po dymisji Waldemara Pawlaka - zapadną w PSL na początku grudnia.
1 grudnia zbierze się Rada Naczelna Polskiego Stronnictwa Ludowego, która wybierze swoje prezydium oraz Naczelny Komitet Wykonawczy. Wtedy też oficjalnie wskazani mają być przedstawiciele PSL w rządzie Donalda Tuska, w tym kandydat ludowców na - zwolnioną przez byłego prezesa PSL Waldemara Pawlaka - funkcję wicepremiera i to, czy będzie to nowy prezes PSL Janusz Piechociński, czy np. minister pracy Władysław Kosiniak-Kamysz.
Swój plan działania Piechociński ma przedstawić dzisiaj podczas narady z szefami regionalnych struktur PSL.
- Zaproponuję scenariusze, tak aby Polskie Stronnictwo Ludowe 1-2 grudnia przedłożyło premierowi bardzo klarowną ofertę nie tylko deklaracji współpracy, ale również zamykającą sprawę decyzji kadrowych - mówił wczoraj prezes PSL Janusz Piechociński.
Donald Tusk zapowiedział natomiast - po spotkaniu z prezesem ludowców - że po 1 grudnia dojdzie najpierw do rozmowy w cztery oczy szefów partii koalicyjnych, a następnie do spotkania koalicyjnego, aby w związku z dymisją wicepremiera Waldemara Pawlaka ustalić szczegóły zmian w rządzie.
Do żadnej rewolucji ma jednak nie dojść. Premier stwierdził, że rekonstrukcja nie jest przewidywana. Jedynie ludowcy - z uwagi na zmianę kierownictwa swojej partii - otrzymają swobodę, jeśli chodzi o zgłoszenie następcy Waldemara Pawlaka w resorcie gospodarki, ale też - jak mówił Tusk - możliwa jest, jeśli PSL tak postanowi, zmiana innych ministrów desygnowanych do rządu przez PSL.
Szef rządu stwierdził, iż nie przewiduje, by nastąpiła wymiana ministerstw między PO a PSL.
- Nie sądzę, aby w związku z dymisją pana premiera Pawlaka doszło do zmiany portfela resortowego pomiędzy PSL a PO. Nic na to nie wskazuje, aby ktokolwiek oczekiwał takiej korekty - mówił Tusk.
Tym jednak nie zachęca do wejścia do rządu niekwapiącego się do tego prezesa Piechocińskiego, który z racji posiadanych kompetencji mógłby np. w resorcie transportu zastąpić polityka PO Sławomira Nowaka.
- Bardziej naturalną sytuacją jest taka, kiedy szef partii koalicyjnej jest w rządzie, ale nie ma takiego przymusu ani przepisu i powiedziałem bardzo wyraźnie prezesowi Piechocińskiemu, że to jest ich wybór. Ja nie będę w to ingerował. Z mojego punktu widzenia sama praktyka rządzenia nie ucierpi ani w jednej, ani w drugiej wersji - mówił Tusk.
Zaznaczył, iż ustalili podczas wczorajszej rozmowy, że gdyby Piechociński do rządu nie wszedł, uzgodniona zostanie formuła stałych konsultacji pomiędzy szefami ugrupowań koalicyjnych. Donald Tusk podkreślił, że oczekiwania, iż po zmianie kierownictwa w PSL będą się w koalicji dziać "rzeczy ciekawsze", się nie spełnią. Premier tłumaczył, iż Piechocińskiego zna - tak jak Waldemara Pawlaka - od ponad 20 lat. A o tyle lepiej, iż w przeciwieństwie do byłego już wicepremiera nowy prezes PSL grywał nawet z Tuskiem w piłkę.
Obaj szefowie partii koalicyjnych deklarowali, że zmiana na czele PSL nie pogorszy współpracy koalicjantów w rządzie. - Podtrzymałem wolę kongresu, jeśli chodzi o kontynuowanie tej koalicji - powiedział Piechociński.
Zaznaczył, że "w tej rzeczywistości parlamentarnej i politycznej" do wyborów parlamentarnych roku 2015 koalicja PO - PSL to jedyna koalicja zapewniająca szerokie poparcie rządu w Sejmie i gwarantująca jego sprawne funkcjonowanie. Z zapewnień swojego nowego partnera w koalicji zadowolony jest przewodniczący Platformy.
- Z zadowoleniem przyjąłem deklarację pana Janusza Piechocińskiego, którą zresztą wygłosił publicznie tuż po wyborze na prezesa, że z jego punktu widzenia koalicja PSL oraz PO jest bezdyskusyjnie wartością, którą ma zamiar chronić oraz wzmacniać i dzisiaj te słowa potwierdził.
Artur Kowalski