Rząd forsuje pakt fiskalny
Środa, 21 listopada 2012 (02:06)Rząd chce uruchomić procedurę ratyfikacji paktu fiskalnego. O tym, czy zgoda na ratyfikację będzie podejmowana większością kwalifikowaną czy zwykłą w obecności co najmniej połowy składu izby poselskiej - ma rozstrzygnąć Sejm po zapoznaniu się z opiniami prawników.
Rada Ministrów zamierza rozpocząć procedurę ratyfikacji paktu fiskalnego. Decyzję o trybie ratyfikacji podejmie Sejm na mocy art. 90 Konstytucji, tj. bezwzględną większością głosów. Będzie to prawdopodobnie tzw. mała ratyfikacja w trybie art. 89 Konstytucji. Opozycja opowiada się za "dużą ratyfikacją", przeprowadzaną kwalifikowaną większością głosów posłów i senatorów, ponieważ pakt przekazuje kompetencje rządu i parlamentu do decydowania o budżecie Polski na szczebel ponadnarodowy. Zwolennicy paktu nie mają w Sejmie takiej większości.
Pakt fiskalny zacznie obowiązywać już w nadchodzącym roku, o ile zostanie ratyfikowany przez co najmniej 12 krajów strefy euro. Polska zostanie w pełni związana jego postanowieniami z chwilą przystąpienia do euro.
Podczas niedawnej debaty parlamentarnej nad polityką rządu w sprawach europejskich kwestia ratyfikacji paktu fiskalnego ostro podzieliła parlamentarzystów. Osią sporu była zarówno celowość związania Polski tą międzyrządową umową międzynarodową przygotowaną pod egidą Niemiec, jak i sposób ratyfikacji.
Pakt to nie traktat
Pakt fiskalny wymusza na państwach dyscyplinę finansową przez obniżenie progu dopuszczalnego deficytu, wprowadzenie nowej reguły wydatkowej i systemu automatycznych kar finansowych za przekroczenie wskaźników.
Wiąże on ręce narodowym rządom i parlamentom w zakresie prowadzenia wewnętrznej polityki gospodarczej, inwestycyjnej i fiskalnej. Jest to zatem klasyczny przykład opisanej w art. 90 Konstytucji "umowy międzynarodowej o przekazaniu na szczebel ponadnarodowy kompetencji organów władzy państwowej w niektórych sprawach".
Do ratyfikacji tego rodzaju umów Ustawa Zasadnicza wymaga zgody zarówno Sejmu, jak i Senatu, uchwalonej kwalifikowaną większością głosów dwóch trzecich posłów i dwóch trzecich senatorów w obecności co najmniej połowy ustawowego składu danej izby.
Forsowany przez Niemcy pakt fiskalny - jak określił to jeden z posłów - "podszywa się pod wspólnotowy dorobek prawny", choć nie jest traktatem unijnym, lecz umową międzyrządową. Dla krajów strefy euro przyjęcie paktu jest obowiązkowe, a dla krajów spoza eurostrefy - dobrowolne.
Podpisania umowy odmówiły Wielka Brytania i Czechy. Rząd zapewnia, że pakt zacznie obowiązywać Polskę dopiero po przystąpieniu do euro. Nie wyjaśnia jednak, dlaczego chce go ratyfikować już teraz. Z wypowiedzi przedstawicieli obozu władzy wynika, że niektóre jego punkty Polska może wdrożyć jeszcze przed przystąpieniem do eurostrefy.
Buldożerem w Konstytucję
Według Prawa i Sprawiedliwości oraz Solidarnej Polski, Polska nie powinna paktu w ogóle ratyfikować. Dla kraju słabo rozwiniętego, który musi inwestować w rozwój, aby dogonić unijną czołówkę, sztuczne blokowanie wydatków budżetowych jest niezmiernie szkodliwe. Nie ma powodów, by Polsce, tak jak Grecji, zewnętrzne ośrodki decyzyjne zaciskały pasa.
- Nie życzymy sobie, aby ktoś podważał prawa Sejmu do decydowania, na co pójdą pieniądze zebrane od polskich obywateli - takie stanowisko w imieniu PiS przedstawiał poseł Krzysztof Szczerski, były wiceminister spraw zagranicznych, w trakcie debaty na temat polityki europejskiej rządu.
Za ratyfikacją paktu opowiadają się: Platforma Obywatelska, PSL, Ruch Palikota i SLD.
Druga linia sporu dotyczy trybu ratyfikacji. Rząd chce, aby głosowanie odbywało się w trybie art. 89 Konstytucji, tj. żeby zgoda na ratyfikację zapadła zwykłą, a nie kwalifikowaną większością głosów. Argumentuje przy tym, że Polska na razie nie oddaje kompetencji władczych, bo pakt będzie nas obowiązywał dopiero po przyjęciu euro.
Jednak prawdziwym powodem tej prawniczej ekwilibrystyki jest to, że koalicja PO - PSL wraz z lewicą nie posiada w Sejmie wystarczającej większości, aby przeprowadzić ratyfikację większością dwóch trzecich głosów. Wcześniej przedstawiciele obozu rządzącego sugerowali także, że o trybie ratyfikacji powinien rozstrzygnąć Sejm bezwzględną większością głosów.
Według PiS i Solidarnej Polski, właściwym w tej sprawie jest tryb z art. 90 Konstytucji, który wymaga do ratyfikacji kwalifikowanej większości dwóch trzecich głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów, i takiej samej większości w Senacie.
- Nie warto wjeżdżać buldożerem w polską Konstytucję dla czegoś tak marnego jak pakt fiskalny - powiedział poseł PiS Krzysztof Szczerski podczas debaty o polityce europejskiej w Sejmie.
Konstytucja przewiduje zastosowanie "dużej ratyfikacji" z art. 90 zawsze wtedy, gdy Polska na podstawie umowy międzynarodowej przekazuje organizacji międzynarodowej lub organowi międzynarodowemu kompetencje organów władzy państwowej.
Alternatywą dla "dużej ratyfikacji" może być tylko rozpisanie referendum ogólnonarodowego, tj. oddanie decyzji w ręce obywateli - wynika z Ustawy Zasadniczej.
Nawet SLD, który popiera sam pakt fiskalny, wzdraga się jednak przed jego ratyfikacją w zwykłym trybie z art. 89. - Należy zorganizować debatę z udziałem konstytucjonalistów - proponuje Tadeusz Iwiński, wiceszef sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych. PSL, które także popiera ratyfikację, w sprawie trybu ratyfikacji zajmowało dotąd niejasne stanowisko.
Decyzję o wyborze trybu ratyfikacji - art. 89 albo art. 90 - podejmuje Sejm bezwzględną większością głosów, w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów.
Małgorzata Goss