• Niedziela, 22 marca 2026

    imieniny: Katarzyny, Bogusława

Polisolokaty i dziesiątki miliardów złotych

Sobota, 30 kwietnia 2016 (11:00)

Dwaj senatorowie Prawa i Sprawiedliwości Grzegorz Bierecki i Arkadiusz Grabowski poprzez swoje oświadczenie przedstawione ostatnio w Senacie chcą zainteresować ministra sprawiedliwości i ministra finansów sprawą tzw. polisolokat.

To kolejny instrument finansowy zaproponowany przez banki swoim klientom od momentu, kiedy wprowadzony został tzw. podatek Belki, czyli opodatkowanie dochodów z oszczędności, przy czym w sposób szczególny przyśpieszenie sprzedaży tego produktu nastąpiło od jesieni 2011 roku.

Szacuje się, że klienci banków i instytucji ubezpieczeniowych ulokowali w tym kolejnym toksycznym instrumencie finansowym do tej pory około 50 mld zł i większość tych środków mogą stracić, ponieważ całe ryzyko jest przerzucone na nabywcę produktu, a przy próbie jego likwidacji przed terminem jej koszty mogą sięgnąć 100% ulokowanych w nim oszczędności.

W swoim oświadczeniu senatorowie zwracają uwagę ministrom sprawiedliwości i finansów na zupełną bierność Komisji Nadzoru Finansowego w tej sprawie, podkreślają, że ta instytucja nadzorująca rynek finansowy i podmioty na nim działające nie reagowała w sytuacji, kiedy banki i firmy ubezpieczeniowe reklamowały tzw. polisolokaty jako uniknięcie tzw. podatku Belki, a więc nakłaniały swoich klientów do unikania płacenia zobowiązań podatkowych.

Ba KNF od początku miala świadomość, że oferowane klientom tzw. polisolokaty nie są żadnym produktem ubezpieczeniowym, ale produktem inwestycyjnym, w którym całość ryzyka ponosi jego nabywca z możliwością utraty całości oszczędności powierzonej instytucji finansowej.

A mimo to przez lata nie reagowala na to narastające zjawisko sprzedaży toksycznego instrumentu finansowego, ba skutecznie przeszkadzala w działalności Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów w tej sprawie między innymi poprzez podtrzymywanie stanowiska, że sprzedający te produkty mają prawo do 100% kosztów ich likwidacji.

Polisolokaty są więc obok tzw. kredytów frankowych kolejnym instrumentem, przy pomocy których wciągnięto w pułapkę kolejne setki tysięcy Polaków, którzy w ten sposób mogą stracić swoje oszczędności, jak wspomniałem na astronomiczną kwotę 50 mld zł.

Dobrze, że w przypadku tzw. kredytów frankowych prezydent Andrzej Duda kilka dni temu powtórzył, że podtrzymuje swoje zobowiązania w tym zakresie i że w jego Kancelarii trwają prace eksperckie nad poprawieniem wcześniej przygotowanego projektu ustawy.

Prezydent przypomniał, że projekt ustawy „o sposobach przywrócenia równości stron niektórych umów kredytów i umów pożyczki” powstał w jego Kancelarii z udziałem przedstawicieli środowiska tzw. frankowiczów.

W wyniku prac tego zespołu powstał projekt, którego podstawą jest przeliczenie tzw. frankowych kredytów hipotecznych na złote po kursie sprawiedliwym, przy czym to przeliczenie może się dokonać w sposób dobrowolny bądź przymusowy, a trzecią formą może być przeniesienie własności nieruchomości na bank w zamian za zwolnienie z długu.

Mimo istniejących w projekcie ustawy aż 3 sposobów przewalutowania tzw. kredytów frankowych (w tym oddanie bankowi nieruchomości, na którą udzielony był kredyt i w konsekwencji pozbycie całości długu) wspomniany KNF oszacował jej skutki na dziesiątki miliardów złotych.

KNF opublikowała niedawno komunikat o skutkach tzw. ustawy frankowej przygotowanej przez Kancelarię Prezydenta, z mocnym stwierdzeniem, że jej wprowadzenie w życie będzie skutkowało stratami rzędu 67 mld zł dla banków, które takich kredytów udzielały (co wchodzi w skład tych strat, KNF jednak nie wyjaśniła).

W obydwu przypadkach zarówno polisolokat, jak i tzw. kredytów frankowych KNF odgrywa bardzo nieciekawą rolę, najpierw mimo swoich uprawnień nie przeciwdziałała wciąganiu klientów w swoiste pułapki, a jak już nowa władza chce oszukanym pomóc, mnoży przeszkody i straszy.

Pomimo że skład KNF powoli się zmienia, to kadencja jego szefa kończy się dopiero na jesieni tego roku i wszystko wskazuje na to, że do tego momentu trudno się spodziewać zasadniczej zmiany w działalności instytucji, którą kieruje.

Dr Zbigniew Kuźmiuk