• Niedziela, 22 marca 2026

    imieniny: Katarzyny, Bogusława

Demografia nam nie służy

Czwartek, 28 kwietnia 2016 (21:12)

Z Wojciechem Andrusiewiczem, rzecznikiem prasowym Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, rozmawia Rafał Stefaniuk.

Rokrocznie ZUS zasilany jest wielomiliardowymi dotacjami ze strony państwa. Co stoi za tajemnicą takiej, a nie innej konstrukcji budżetu ZUS, która wymaga ciągłego zasilania?

– Zacznijmy od tego, że to nie budżet ZUS jest zasilany dotacjami z budżetu państwa, ale Fundusz Ubezpieczeń Społecznych, którym Zakład zarządza. A zarządzamy tym Funduszem w imieniu polskiego państwa, czyli nas wszystkich: ubezpieczonych, przedsiębiorców, emerytów i rencistów. My mamy zadanie wykonywać usługi na rzecz społeczeństwa polskiego. Zbieramy więc składki na ubezpieczenia społeczne, które są zapisywane na indywidualnym koncie każdego ubezpieczonego, a które zasilają tenże Fundusz Ubezpieczeń Społecznych. Zgodnie też z obowiązującą zasadą solidarności międzypokoleniowej, to co zbierzemy w postaci składek, wypłacamy na bieżąco w postaci emerytur, rent czy zasiłków. Taka jest konstrukcja tego systemu i jest ona podobna do wielu systemów na świecie. I tak jak w innych światowych systemach ubezpieczeń społecznych, bieżące wpłaty nie pokrywają bieżących wypłat. I nie jest to wcale wina ZUS czy jakiegokolwiek innego zagranicznego ubezpieczyciela państwowego. Zakład zbiera składki z 99 proc. skutecznością, o co choćby na rynku komercyjnym trudno. Niestety mamy coraz więcej osób pobierających świadczenia, nieaktywnych zawodowo, a coraz mniej osób płacących składki, czyli zawodowo aktywnych. Demografia nam nie służy. Rodzi się coraz mniej dzieci, coraz mniej więc jest osób wchodzących na rynek pracy. A przecież ilość pieniędzy w Funduszu Ubezpieczeń Społecznych zależy właśnie od tych, którzy pracują i odprowadzają składki. Fundusz Ubezpieczeń Społecznych jest naszym funduszem, całego społeczeństwa, a nie Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, który – co podkreślam – Funduszem zarządza. Gdyby nie było ZUS, ten deficyt też by istniał, tylko dodatkowo trzeba by było znaleźć instytucję, która przejmie na siebie ogrom obowiązków, od zbierania składek, ustalania uprawnień i wypłaty świadczeń, poprzez orzekanie o niezdolności do pracy czy rehabilitację leczniczą, po ogólnie rzecz biorąc obsługę 24 mln klientów.

Mniejsza kwota wpłacona ze składek, a większa wypłacona w postaci świadczeń oznacza, że Fundusz notuje deficyt, czyli prosto rzecz ujmując, ma pewną dziurę, którą trzeba w jakiś sposób pokryć. I państwo polskie zadeklarowało w ustawie, że zawsze ten deficyt będzie pokrywać, bo to państwo polskie gwarantuje wypłatę wszystkich świadczeń z ubezpieczeń społecznych. Nie dzieje się tu więc nic spektakularnego. Mamy sytuację, jaka jest normalną sytuacją w innych systemach ubezpieczeń społecznych na świecie.

Co roku polski parlament, uchwalając budżet państwa, przyjmuje jednocześnie budżet Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, w którym jest dokładnie wyszczególnione, ile wpłynie składek, ile zostanie wydatkowane na świadczenia i m.in. ile potrzeba dotacji budżetowych.

Kto i co decyduje o wysokości świadczeń wypłacanych przez ZUS?

– Od 1999 r. mamy w Polsce tzw. system zdefiniowanej składki, co najprościej rzecz ujmując, oznacza, że tyle, ile wpłacimy składek podczas swoich lat pracy, tyle dostaniemy na starość, na emeryturze. Oczywiście pieniądze, które Zakład Ubezpieczeń Społecznych zapisuje na indywidualnym koncie każdego swojego klienta, są corocznie waloryzowane, by nie straciły na wartości. Czyli można poniekąd powiedzieć, że ten nasz kapitał na emeryturę pracuje, bo co roku jest o pewien procent pomnażany. Kiedy decydujemy się już przejść na emeryturę, Zakład przeprowadza proste równanie matematyczne: cały zgromadzony przez nas kapitał składkowy dzieli przez średnie dalsze trwanie życia na emeryturze, które systematycznie podaje Główny Urząd Statystyczny. To średnie trwanie życia wynika z tego, jak długo przeciętnie żyjemy w Polsce. Po przeprowadzeniu tego prostego działania matematycznego wychodzi nam comiesięczna emerytura. Zadaniem Zakładu jest przeprowadzenie tego działania i sprawna oraz szybka wypłata świadczenia. O naszej emeryturze decydujemy natomiast my sami poprzez odprowadzane składki.

Może czas rozpocząć gruntowną reformę systemu ubezpieczeń?

– Zakład Ubezpieczeń Społecznych nie jest od stanowienia prawa w Polsce, w tym od zmiany systemu ubezpieczeń społecznych. ZUS jest narzędziem w rękach państwa i ma za zadanie administrować systemem ubezpieczeń społecznych. O zmianach tego systemu decyduje natomiast władza ustawodawcza, czyli parlament.

Co do reformy to przypomnę tylko, że gruntowna reforma systemu ubezpieczeń społecznych miała miejsce w 1999 r., kiedy to ZUS rozpoczął ewidencję przebiegu ubezpieczenia na indywidualnych kontach.

Podwyższony wiek emerytalny to jedyny pomysł na wyższe emerytury?

– Nasza emerytura zależy od nas samych i to w obecnym systemie jest rzeczą najistotniejszą. Od tego, ile odprowadzimy składek i w jakiej wysokości, zależy nasze świadczenie, które Zakład wypłaci, gdy zaprzestaniemy pracy zawodowej. Decyzją każdego z nas jest to, kiedy pracę zawodową zaprzestać. Przepisy zaś, nie tylko te polskie, wyznaczają dolną granicę wieku, w którym możemy przejść na zasłużony odpoczynek – emeryturę.

Obok tego, w jakim wieku zdecydujemy się zakończyć aktywność zawodową, istotne jest to, czy w każdej kolejnej pracy odprowadzane były za nas składki. M.in. z tego też względu mieliśmy w ostatnim czasie zmiany w zasadach oskładkowania umów zleceń. Teraz w przypadku zawarcia kilku tego typu umów nie można wybrać sobie umowy, od której zapłacimy składki, ale trzeba zapłacić składki od wszystkich zleceń aż do wysokości minimalnego wynagrodzenia, jakie obowiązuje w Polsce. Wcześniej często wskazywana była do oskładkowania umowa o najniższej wartości, np. 50 czy 100 zł. Niska składka zawsze zaś odbija się na wysokości emerytury.

Związki zawodowe podkreślają, że ważniejszy jest okres składkowy. Może to rozwiązanie warto potraktować jako priorytetowe?

– O ostatecznym kształcie zmian w zakresie wieku emerytalnego zdecydują Sejm i Senat, a nie Zakład Ubezpieczeń Społecznych. My będziemy musieli taką zmianę sprawnie wdrożyć i zapewniam, że to zrobimy. Dobrze, że trwa dyskusja odnośnie możliwych zmian, ważne bowiem, by ludzie jak najwięcej o zmianach, jak i całym systemie ubezpieczeń społecznych wiedzieli. Niestety dziś ze świadomością w temacie ubezpieczeń społecznych nie jest w Polsce najlepiej. Stąd Zakład podejmuje różnego rodzaju projekty edukacyjne, by budować świadomość społeczną.

Są kwestie, na które ZUS nie ma wpływu, ale na pewne jak najbardziej. Chodzi tu o racjonalność wydawanych pieniędzy. Rozmach budowanych siedzib Zakładu czy służbowe delegacje na Florydzie to już nie stereotyp, a fakt.

– Zapewniam, że Zakład oszczędnie gospodaruje swoim budżetem, o którego wysokości co roku decyduje parlament. To jak wydatkujemy środki, systematycznie ocenia Najwyższa Izba Kontroli. Co niezwykle istotne, koszty funkcjonowania Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, biorąc pod uwagę inflację, spadły od 2010 r. o blisko 130 mln zł. Średnia pensja w Zakładzie jest o ponad 700 zł niższa niż średnia pensja w kraju, a obowiązków naszym pracownikom cały czas przybywa. I dodajmy jeszcze, że budżet Zakładu nie ma nic wspólnego z Funduszem Ubezpieczeń Społecznych, z którego wypłacane są emerytury i renty.

Co do nowych siedzib, to jeżeli je budowaliśmy w ostatnich latach, a były to sytuacje sporadyczne, to było podyktowane oszczędnościami. Tak, to nie pomyłka – oszczędnościami. Taniej jest bowiem, w dłuższym okresie czasu, zainwestować we własną siedzibę niż taką siedzibę wynajmować. A najbardziej „spektakularnym” miejscem takiego nowego budynku – jeżeli już go zbudowaliśmy – jest zawsze sala obsługi klienta, bo przecież jesteśmy powołani do obsługi klienta. I przez pryzmat komfortu tych sal, czyli komfortu klientów, często jesteśmy oceniani i to negatywnie. Tymczasem, proszę uwierzyć, pokoje naszych pracowników są na dużo niższym poziomie wykończenia niż przeciętna sala obsługi.

Jeżeli zaś mówimy o podróżach służbowych za granicę, o czym pan wspomniał, to proszę wziąć pod uwagę, że Polacy żyją także poza Polską. Mamy duże skupiska Polonii w USA, Wielkiej Brytanii czy we Włoszech. Ci ludzie też są obywatelami Polski i też są naszymi klientami, i mają prawo oczekiwać od swojego państwa i jego instytucji pomocy. Stąd też podjęliśmy współpracę z Ministerstwem Spraw Zagranicznych w celu świadczenia pomocy Polakom za granicą. I tak konsulowie z poszczególnych państw przekazują do MSZ, a ministerstwo do nas, informacje o tym, gdzie jest zainteresowanie Polonii poradnictwem Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Udajemy się wszędzie tam, gdzie nasze placówki dyplomatyczne wskazują na taką potrzebę. To są bardzo intensywne wyjazdy, które obejmują wielogodzinne wykłady i dodatkowo poradnictwo w indywidualnych sprawach. Polacy za granicą chcą wiedzieć, jakie prawa im przysługują z tytułu ubezpieczenia w Polsce i za granicą, o jaką pomoc i w której instytucji mogą się starać. My jesteśmy od tego, żeby im pomóc. Koszty w porównaniu z efektami naszej pracy dla Polonii są naprawdę niewielkie.

Muszę Panu zadać pytanie, które interesuje Czytelników. Czy siedziby ZUS są budowane m.in. ze składek?

– Składki naszych klientów są zapisywane na ich indywidualnych kontach i wydawane na wypłatę bieżących świadczeń dla emerytów czy rencistów. Z kolei uchwalany przez parlament budżet Zakładu Ubezpieczeń Społecznych jest czymś zupełnie odrębnym. Proszę uwierzyć, że trudno znaleźć instytucję o tak dużym wachlarzu zadań: od poboru składek, do wypłaty kilkudziesięciu różnego rodzaju świadczeń, która byłaby tańsza niż ZUS.

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk