• Wtorek, 7 kwietnia 2026

    imieniny: Jana, Rufina, Donata

Był na wskroś przeniknięty Bogiem

Czwartek, 28 kwietnia 2016 (09:43)

Z ks. infułatem Jakubem Gilem, wieloletnim proboszczem bazyliki pw. Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny w Wadowicach, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Minęły dwa lata od kanonizacji Jana Pawła II. Ksiądz towarzyszył Papieżowi chociażby podczas jego odwiedzin w Wadowicach. Jakie jest Księdza najważniejsze wspomnienia związane ze św. Janem Pawłem II?

– Bóg obdarzył św. Jana Pawła II wyjątkową łaską, mianowicie każdy, kto się do Niego zbliżył, miał poczucie, że jest Ojcu Świętemu bardzo bliski. Tak prowadził rozmowę, tak koncentrował swoją uwagę na danym człowieku, że miał on przekonanie, że w tym momencie jego sprawy są dla Papieża najważniejsze. Człowiek był dla tego świętego Papieża bardzo ważny. Ilekroć rozmawiałem z Ojcem Świętym, za każdym razem to czułem. Ponadto każdy, kto miał okazję zbliżyć się do Jana Pawła II, powtarzał później, że Papież mnie bardzo kocha, że bardzo mu na mnie zależy. I to było faktem. To, co zawsze przykuwało moją uwagę u Jana Pawła II, to jego oczy. Porównam to do spojrzenia w oczy Maryi Jasnogórskiej Królowej Polski, kiedy patrzę w Jej oczy, to czuję, doświadczam uczucia, że Ona także patrzy na mnie. Mój wzrok przykuwa uwagę Matki, w którą się wpatruję. Ojciec Święty ten, który był Totus Tuus – cały oddany Maryi też miał taki dar od Boga, a mianowicie Jego oczy prześwietlały człowieka, sięgając wnętrza, ale nie w sposób zaborczy, ale z miłością i troską ojca. Tym samym tworzył niepowtarzalny klimat bliskości, więź między Papieżem a tym, z kim rozmawia, na którego patrzy.

Gościł Ksiądz także u Ojca Świętego w Watykanie. Czym były dla Księdza te spotkania?

– Dzięki uprzejmości osobistego sekretarza Ojca Świętego, dziś metropolity krakowskiego ks. kard. Stanisława Dziwisza, mojego kolegi z rocznika studiów seminaryjnych, miałem to szczęście być w Watykanie kilkakrotnie. Utkwił mi pobyt w Watykanie w uroczystość świętych apostołów Piotra i Pawła 29 czerwca 2002 r. i Msza św. w prywatnej kaplicy Ojca Świętego. Ten obraz tkwi we mnie do dziś: czytam Ewangelię, gdzie były słowa Chrystusa skierowane do św. Piotra: „Ty jesteś Piotr Opoka i na tej opoce zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą”. Patrzę na Ojca Świętego i widzę schorowanego, przygarbionego człowieka fizycznie słabego, który z trudem się porusza i staram się przyłożyć ten widok do słów Chrystusa o opoce, fundamencie. Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że jest dysonans, ale tak nie było, bo w tym słabym dla oka człowieku była moc, wiara, nadzieja, miłość, był Duch Boży. Patrząc wówczas na Jana Pawła II, odkryłem w nim moc wiary, nadziei i miłości w człowieku, który na wskroś był przeniknięty Bogiem.

Był Ksiądz świadkiem skupienia i modlitwy Ojca Świętego, siły drzemiącej w tym schorowanym człowieku, ale był Ksiądz również na pogrzebie Papieża. Co wówczas czuł Ksiądz, patrząc na Papieża, który odszedł do Domu Ojca?

– Rzeczywiście byłem na pogrzebie największego z rodu Polaków, bo przecież nie mogło tam zabraknąć delegacji z Wadowic, z miejsca, gdzie jak sam mówił, „wszystko się zaczęło”. I dlatego byliśmy tam w tym czasie. Dzięki uprzejmości wówczas jeszcze ks. abp. Stanisława Dziwisza mogło nie tylko przejść obok katafalku, na którym spoczywało ciało Jana Pawła II, ale także pomodlić się przez dłuższą chwilę. Kiedy klęczałem, w sercu zrodziła mi się myśl, że muszę podejść do Ojca Świętego, żeby ucałować jego dłoń i powiedzieć mu: Ojcze Święty tak wiele ci zawdzięczam i Wadowice tak dużo ci zawdzięczają i składając pocałunek serdeczności i miłości za to wszystko podziękować. Poprosiłem ks. abp. Dziwisza, który właśnie przyszedł się pomodlić, aby mi pomógł zrealizować to pragnienie serca. Zgodził i mogłem pożegnać Ojca Świętego, tak jak żegnałem swoich rodziców, mamusię i tatusia. I ten pocałunek pożegnania noszę do dziś w swoim sercu i przez to św. Jan Paweł II jest mi jeszcze bliższy. Chcę powiedzieć, że Ojciec Święty Jan Paweł II był dla mnie jak ojciec.

Często się Ksiądz modli za przyczyną św. Jana Pawła II, polecając swoje intencje Panu Bogu?

– Tak. Moje myśli są zawsze przy św. Janie Pawle II. Kiedy przeżywam różne życiowe problemy, to myślami uciekam się do Jana Pawła II i mówię – Ojcze Święty, zawsze byłeś mi bliski, całowałem Twoją dłoń nawet po śmierci, proszę: wstawiaj się za mną. Niejako zobowiązuję Ojca Świętego, żeby otaczał mnie swoją opieką. I wiem, że czuwa nade mną, że modli się za mnie. Jestem tego pewien.

Szczególnie w ostatnich latach pontyfikatu św. Jana Pawła – o czym Ksiądz wspomniał – patrzyliśmy na Papieża fizycznie już słabego, ale wciąż wielkiego duchem. Co było największym charyzmatem Ojca Świętego?

– Wielkość Ojca Świętego objawiała się w jego umiłowaniu prostoty, a zarazem wierności swojemu powołaniu. On zawsze, a zwłaszcza pod koniec życia, pozostał wierny temu wybraniu przez Boga na Stolicę Piotrową. Zniedołężniały, miał świadomość, że Bóg, który go wybrał, sam uzna, kiedy zakończy się jego misja i go odwoła. Takie było jego spojrzenie na rzeczywistość, kiedy w czasie choroby niektórzy uważali, że sam powinien ustąpić. Dziś z perspektywy lat myślę, że również ci, którzy wówczas sobie tego życzyli, przyznają, że taka była wola Boża, aby ten Papież był z nami do końca. Tym swoim cierpieniem, którego nie ukrywał przed światem, napisał najpiękniejszą swoją encyklikę, oswajając nas z cierpieniem, chorobą, wreszcie ze śmiercią, która jest przecież częścią życia. W tym widzimy też wierność obowiązkom, wierność w służbie do końca. Święty Jan Paweł II dał nam lekcję, jak mimo słabości, choroby pozostać wiernym swojemu powołaniu, wiernym Panu Bogu do końca. To powinno być także znakiem dla nas dzisiaj żyjących, kiedy wokół tyle niewierności, np. małżeńskiej, czy w pracy, w służbie Ojczyźnie. Ten Papież pozostaje dla nas wzorem wierności do końca.    

Co dzisiaj św. Jan Paweł II chciałby przekazać na Polakom, z jakim przesłaniem zwróciłby się do nas teraz?

– Dzisiaj jedną z naszych bolączek, jest brak umiejętności słuchania drugiego człowieka. To sprawia, że koncentrujemy się wyłącznie na sobie na swoim „ja”. Tymczasem Ojciec Święty Jan Paweł II miał taką naturę, można powiedzieć dar, że kiedy spotykał się z innymi ludźmi, to przede wszystkim ich słuchał. U nas w bazylice w Wadowicach jest kaplica poświęcona św. Janowi Pawłowi II, gdzie są jego relikwie, gdzie jest jego drewniana figura i widzę, jak przychodzący tam ludzie całują dłoń Papieża. Przyglądam się tym klęczącym ludziom i wiem, że przynoszą tu swoje intencje, a on słucha. Słucha tak, jak słuchał za życia, kiedy przy obiedzie czy kolacji słuchał, jak mówili do niego ci, których zapraszał. Byli tam wielcy tego świata, ale byli także zwykli ludzie, a on słuchał wszystkich z jednakową uwagą. Widziałem to na własne oczy i mogę o tym zaświadczyć. Pamiętam, jak pytał mnie, kto to jest ta czy inna osoba, która zabiera głos na dany temat. Jednocześnie był bardzo konkretny. Myślę, że dziś Ojciec Święty wciąż nas słucha i czeka, aby powierzyć mu swoje intencje i prośby, które on przedkłada Panu Bogu. Korzystajmy z tego, zwracajmy się do niego i to nie tylko jak dzisiaj przy okazji drugiej rocznicy kanonizacji, ale na co dzień, a on nas nie zawiedzie. On jest naszym pośrednikiem u Boga.      

Przez lata po śmierci Jana Pawła II takim celem, jaki się jawił przed nami, było najpierw pragnienie beatyfikacji naszego rodaka, a potem kanonizacja. Co teraz robić, kiedy jedno i drugie stało się faktem, żeby Jan Paweł II nam po prostu nie spowszedniał?

– Myślę, że to nie jest tak, że św. Jan Paweł II się nam przeżył czy spowszedniał, że jego historia się skończyła, Nie! Historia św. Jana Pawła II wciąż trwa, do tej historii do tej skarbnicy myśli, słów i czynów jego wracamy, odkrywamy ją na nowo i z tą historią Ojca Świętego się utożsamiamy. My, nasze pokolenie, mieliśmy to szczęście żyć, dorastać za czasów pontyfikatu św. Jana Pawła II, widzieliśmy go, dotykaliśmy go. Teraz przyszedł czas, żeby to dziedzictwo, jakie nam pozostawił, przejąć na nowo i przekazać je następnym pokoleniom, które nie miały tego szczęścia. To nasze zadanie, to nasza powinność. Dlatego módlmy się, dziękując Bogu, że dał światu św. Jana Pawła II wielkiego człowieka, Polaka.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki