• Niedziela, 22 marca 2026

    imieniny: Katarzyny, Bogusława

Podwójna miarka agencji ratingowych

Środa, 27 kwietnia 2016 (20:40)

W styczniu bieżącego roku agencja ratingowa Standard and Poor's obniżyła  ocenę wiarygodności polskich obligacji skarbowych z poziomu A- do poziomu BBB+.  Nowa ocena ma tak zwaną negatywną perspektywę, co oznacza 33% prawdopodobieństwa jej kolejnej obniżki w ciągu dwóch lat. Agencja Standard and Poor's uczyniła to, mimo że sytuacja fiskalna Polski kształtowała się korzystnie. Deficyt sektora finansów publicznych za 2015 rok wyniósł 2,6% PKB, a  zadłużenie tego sektora  oscylowało w granicach 50% PKB. Sytuacja  kształtowała się więc  dużo  korzystniej od  wymagań  narzuconych traktatem z Maastricht. Przypomnijmy, że według tego traktatu deficyt fiskalny musi być niższy niż 3% PKB, a zadłużenie fiskalne mniejsze  niż 60% PKB. Nie było żadnego ekonomicznego powodu do podjęcia tak niekorzystnej dla Polski decyzji. Obniżka ratingu spowodowała wzrost oprocentowania polskich obligacji skarbowych oraz osłabienie kursu złotego. To oznacza  konieczność poniesienia wyższych wydatków państwa na obsługę długu. Podwyżka oprocentowania obligacji skarbowych  o 1% powoduje bowiem wzrost kosztu odsetek płatnych nabywcom skarbowych papierów dłużnych o 1,3%. Aby pokryć dodatkowe koszty odsetkowe, państwo zmuszone jest albo zmniejszyć wydatki, albo zwiększyć dochody podatkowe. 

Interesujące jest, że szereg krajów UE na czele z Francją nie spełniało  powyższych norm ostrożnościowych, a mimo to agencje ratingowe nie  obniżyły ich wiarygodności. Kraj silny jest bezkarny. Skoro nie było ekonomicznego uzasadnienia  obniżki  wiarygodności kredytowej  Polski, to stąd wniosek, że powodem tej niekorzystnej decyzji były czynniki polityczne. Agencji Standard and Poor's prawdopodobnie nie spodobały się zmiany w Trybunale Konstytucyjnym dokonane przez polski parlament. Instytucja, której zadaniem jest analiza makroekonomicznej  sytuacji gospodarczej, wprost wdała się w wewnętrzne spory polityczne.

Jeszcze większe zdziwienie mogą budzić napływające  sygnały o zamiarze kolejnego obniżenia  wiarygodności kredytowej Polski, tym razem  przez agencję Moody's w maju bieżącego roku. Gdyby rzeczywiście ten czarny scenariusz zrealizował się, to można by mówić o celowym działaniu na szkodę gospodarki Polski. Dane makroekonomiczne obrazujące stabilność fiskalną kraju i  dane pokazujące wzrost gospodarki są bowiem  korzystne. Według danych Ministerstwa Finansów dochody podatkowe państwa w I kwartale tego roku rosły szybciej niż przed rokiem. Rząd właśnie przyjął  wieloletni plan finansowy państwa na okres 2016-2019. Zakłada on, że w roku bieżącym deficyt sektora fiskalnego wyniesie zaledwie 2,6%, a w roku przyszłym 2,9% PKB. A więc nadal będzie to poziom poniżej wymaganej przez Unię Europejską granicy 3% PKB. Szybszy wzrost gospodarczy spowoduje przyspieszenie dynamiki dochodów podatkowych i istotne zmniejszenie deficytu fiskalnego w 2018 roku.

Przez cały analizowany okres dynamika PKB będzie przyspieszać z obecnego poziomu 3,8% do poziomu 4,1% w 2019 r. Warto zauważyć, że z dużym prawdopodobieństwem wzrost PKB w roku bieżącym będzie wyższy o 0,2%  od  dynamiki PKB w roku ubiegłym. A jest to już dużo z punktu widzenia sytuacji dochodowej budżetu. Wyższy wzrost zaowocuje bowiem wyższymi dochodami  i niższymi wydatkami budżetowymi. W marcu tego roku  Polska osiągnęła stopę bezrobocia  na poziomie  10% ludności czynnej zawodowo. Jest to wynik najkorzystniejszy w okresie ostatnich  25 lat.

Gdyby rzeczywiście miała miejsce kolejna obniżka wiarygodności kredytowej  Polski, to jedynym wytłumaczeniem tej decyzji mogłaby być chęć wpłynięcia agencji  ratingowej na  sytuację polityczną w naszym kraju.

To oznaczałoby jednak stosowanie podwójnych standardów w ocenie badanych podmiotów. Powtórzmy, że żadna z agencji ratingowych nie  zareagowała obniżką wiarygodności kredytowej  krajów UE,  które nie przestrzegały  norm fiskalnych traktatu z Maastricht. Nie reagują też obniżką ratingu bankom międzynarodowym,  które uczestniczyły w machlojkach ujawnionych w dokumentach „panama papers”.  To właśnie międzynarodowe grupy bankowe zajmowały się zakładaniem fikcyjnych firm w rajach podatkowych, praniem brudnych pieniędzy i ukrywaniem majątków możnych tego świata. To kartel międzynarodowych grup kapitałowych manipulował cenami na rynkach złota i srebra.  A przecież banki  również podlegają ocenie wiarygodności kredytowej agencji ratingowych. Dlaczego zatem ich przekręty  nie spotkały się z negatywną oceną?   Globalne instytucje finansowe uczestniczyły przecież w działalności przestępczej.

Agencje ratingowe przyznawały też pozytywne oceny kredytowe bankom przed kryzysem finansowym w okresie 2008/2009. Tymczasem to właśnie one przyczyniły się do wybuchu i następnie  pogłębienia jednego z największych kryzysów finansowych w dziejach najnowszych.  Sztandarowym przykładem szkodliwej działalności instytucji pośrednictwa finansowego był upadek banku Lehman Brothers.

Najwidoczniej agencje ratingowe  stosują podwójną miarkę w ocenianiu silnych i bogatych z jednej strony oraz biednych i słabych z drugiej.  Ale tak jest nie od dziś.  

 

 

Wpis dostępny na blogAID

prof. Andrzej Kaźmierczak