• Środa, 25 marca 2026

    imieniny: Marii, Wieńczysława

Polacy uratowali tysiące Żydów

Środa, 27 kwietnia 2016 (20:19)

Wielu Polaków podczas II wojny światowej nie godziło się, by ich sąsiedzi, Żydzi, zostali wymordowani; słuchając apeli Państwa Podziemnego, uratowali tysiące z nich – mówił w Lizbonie prezydent Andrzej Duda, otwierając wystawę nt. muzeum w Markowej.

Prezydent przybył do Lizbony we wtorek wieczorem. Oficjalny program wizyty rozpoczął się w środę od otwarcia przez Andrzeja Dudę na Portugalskim Uniwersytecie Katolickim w Lizbonie wystawy poświęconej rodzinie Ulmów oraz Muzeum Polaków Ratujących Żydów im. Rodziny Ulmów w Markowej. Duda w połowie marca uczestniczył w ceremonii otwarcia tego muzeum.

Andrzej Duda podkreślił, że Polacy i Żydzi żyją razem na polskich ziemiach od tysiąca lat – kiedy istniało państwo polskie, a także, gdy zostało ono „zniweczone przez zaborców” i potem, kiedy „dzięki ofiarności żołnierzy odzyskiwało niepodległość”.

– Obywatele polscy różnych narodowości, w tym Żydzi, ginęli za wolność Rzeczypospolitej – w 1918 roku, w 1920, broniąc jej przed sowiecką napaścią i w 1939 roku walcząc przeciwko Niemcom, którzy napadli na Polskę, i znów Rosji sowieckiej, która także napadła na Polskę – powiedział prezydent.

Podkreślił, że niemiecka, nazistowska okupacja Polski jest jednym z najczarniejszych czasów w historii Rzeczpospolitej i historii narodu żydowskiego. – Niemieccy naziści na okupowanych ziemiach Polski, której wtedy w sensie politycznym nie było, zbudowali obozy śmierci. Mordowali w nich Polaków, Cyganów, Rosjan i przedstawicieli innych narodowości, ale przede wszystkim Żydów – powiedział Andrzej Duda. Jak dodał, w odniesieniu do Żydów naziści przewidzieli ostateczną eksterminację, tzw. ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej.

Jak podkreślił prezydent, wielu Polaków nie pozostało obojętnych wobec tego, że ich sąsiedzi mają zostać wymordowani. – Nie godząc się z tym, a także słuchając apeli Polskiego Państwa Podziemnego, pomagali Żydom i bardzo wielu z nich uratowali, tysiące – podkreślił prezydent. Dodał: „Oczywiście byli też ludzie podli, ale bardzo wielu było samarytanami” w tamtym trudnym czasie, kiedy za pomoc Żydom groziła kara śmierci.

Prezydent podkreślił, że takim tragicznym, ale zarazem pięknym przykładem tej ofiarności jest rodzina Józefa i Wiktorii Ulmów. – Na skutek donosu zostali zamordowani przez Niemców razem z Żydami, których ukrywali – przypomniał Duda.

Podkreślił, że bohaterstwo tych, który pod groźbą kary śmierci ukrywali Żydów, jest porównywalne z bohaterstwem tych, którzy walczyli w podziemiu przeciwko Niemcom, za co też groziła kara śmierci. – Miłosierni Samarytanie, tak się nazywa ta wystawa, pewnie dlatego, że w domu Ulmów po ich śmierci znaleziono Biblię, w której przypowieść o miłosiernym Samarytaninie była w sposób szczególny zaznaczona – dodał Andrzej Duda.

Prezydent podkreślił, że mimo tej masakry dokonanej na Ulmach i na ich żydowskich gościach w Markowej nadal inne rodziny przechowywały Żydów i do końca wojny 23 Żydów w tej jednej wsi na Podkarpaciu zostało uratowanych. – Ludzi niosących pomoc, jak mówią historycy, były w Polsce setki tysięcy. Pewnie dlatego to właśnie Polacy mają najwięcej drzewek pamięci w Instytucie Jad Waszem – mówił.

Prezydent podziękował władzom Portugalskiego Uniwersytetu Katolickiego za organizację wystawy. Przekazał też studentom zaproszenie na Światowe Dni Młodzieży, które odbędą się w lipcu w Polsce.

Muzeum Polaków Ratujących Żydów im. Rodziny Ulmów w Markowej upamiętnia Polaków, którzy podczas niemieckiej okupacji w czasie II wojny światowej, ryzykując życie, próbowali uratować lub uratowali Żydów. Celem muzeum jest upamiętnienie, a także upowszechnienie wiedzy o Polakach, którzy podczas okupacji niemieckiej – mimo grożącej kary śmierci – pomagali ludności żydowskiej skazanej przez III Rzeszę na zagładę.

Muzeum powstało we wsi Markowa na Podkarpaciu, gdzie 24 marca 1944 r. niemieccy żandarmi zamordowali ośmioro Żydów z rodzin Szallów i Goldmanów oraz ukrywających ich Józefa Ulmę i jego żonę Wiktorię, będącą w ostatnim miesiącu ciąży. Zabili też sześcioro dzieci Ulmów, w tym najstarszą, ośmioletnią córkę, Stasię.

RS, PAP