Nowak – pierwszy taki bramkarz
Wtorek, 26 kwietnia 2016 (21:41)Sebastian Nowak z Termaliki Bruk-Bet Nieciecza został pierwszym w historii polskiej ekstraklasy bramkarzem, który zdobył gola z gry. Stało się to w poniedziałkowym meczu z Wisłą Kraków.
Pojedynek na Reymonta długo nie rozgrzewał kibiców, którzy spodziewali się bardziej ciekawego i emocjonującego pojedynku. Gdy w 92. minucie Wisła, a konkretnie Wilde Donald Guerrier zdobył gola na 2:1, wydawało się, iż punkty pozostaną w Krakowie. Goście mieli kilkadziesiąt sekund na doprowadzenie do wyrównania, tyle co nic. Zdołali jednak wywalczyć rzut rożny, a w ostatniej akcji meczu na pole karne wbiegł Nowak. Krakowianie go zlekceważyli, wychodząc być może z założenia, iż bramkarz żadnej krzywdy zrobić im nie może. Nic bardziej mylnego. Po dośrodkowaniu pozostawiony bez żadnej opieki zawodnik beniaminka uderzył głową i po chwili utonął w objęciach kolegów. Po jego strzale padł bowiem gol dający Termalice remis, a piłkarzowi miejsce na kartach historii.
Jeszcze nigdy nie zdarzyło się bowiem, by w polskiej ekstraklasie bramkarz zdobył gola z gry. Owszem, zawodnicy występujący na tej pozycji trafiali, nawet całkiem często, ale zawsze z rzutów karnych. Ta sztuka udawała się m.in. słynnym reprezentantom kraju, Janowi Tomaszewskiemu i Józefowi Młynarczykowi, udawała się Arturowi Borucowi, a ostatnim, który skutecznie wykonał jedenastkę, był w sezonie 2010/11 Słowak Marian Kelemen ze Śląska Wrocław. W poniedziałek do tego grona dołączył Nowak, stając się na chwilę bohaterem piłkarskiej Polski.
– Nigdy wcześniej nie zdobyłem gola, bardzo się z niego cieszę, tym bardziej, iż dał nam remis – a być może w ostatecznym rozrachunku utrzymanie. Zanim pobiegłem w pole karne, spojrzałem na trenera, ale nie miałem z nim kontaktu wzrokowego. Pomyślałem, że nie ma nic do stracenia. I się udało. Gdy uderzyłem piłkę, ta poszła w kozioł i zatrzepotała w siatce. Potem to nie wiedziałem, jak się zachować. Pierwszy raz zdarzyła mi się taka sytuacja, żeby cieszyć się z gola. To był mój pierwszy strzał głową od momentu mojej kontuzji żuchwy. Praktycznie od tego momentu nie uderzałem piłki głową – przyznał Nowak, cytowany na stronie Termaliki.
Co ciekawe, nie był to pierwszy pojedynek tego klubu, w którym na listę strzelców wpisał się bramkarz. Poprzedni nie był jednak zbyt radosny. W czerwcu 2013 roku, będąc już jedną nogą w ekstraklasie, grała z Olimpią Grudziądz. Wygrana dawała jej awans, prowadziła 1:0, gdy w ostatniej akcji gola na wagę remisu zdobył Michał Wróbel. Bramkarz rywali. – Wiem zatem, co czuje bramkarz, gdy traci gola zdobytego przez swojego kolegę po fachu. Teraz po trzech latach wszystko wyszło na zero – podkreślił Nowak.
Piotr Skrobisz