Warszawski maraton dla Artura Kozłowskiego
Niedziela, 24 kwietnia 2016 (21:51)Artur Kozłowski (MULKS MOS Sieradz) sprawił dziś sobie i kibicom sporą niespodziankę, wygrywając czwartą edycję Orlen Warsaw Marathon. Okazała się ona wyjątkowo udana dla naszych reprezentantów, bo tuż za nim linię mety minął Henryk Szost (WKS Grunwald Poznań).
Nasi maratończycy nie byli faworytami niedzielnych zmagań. Od Kozłowskiego przed startem próżno było usłyszeć deklaracje typu: biegnę, by zwyciężyć. Sam tłumaczył, iż jego głównym celem było uzyskanie czasu poniżej dwóch godzin, dwunastu minut i trzydziestu sekund. Taką granicę maratończykom postawił PZLA – kto ją przekroczy, może marzyć o wyjeździe na igrzyska w Rio. Bardziej odważny w zapowiedziach był Szost, który nie ukrywał, iż chciałby w stolicy okazać się najlepszy.
Faworytami byli biegacze z Afryki. Do Warszawy zjechało kilku znakomitych zawodników, m.in. Etiopczyk Negari Getachew Terfa (jego najlepszy wynik to 2.07,32 min) – zwycięzca maratonów w Xiamen i Rzymie, jego rodak Peninah Jerop Arusei oraz Kenijczyk Winnie Jepkorir. Wśród nich doszukiwano się zwycięzcy, ale okazało się, iż szyki faworytom pomieszali Polacy.
Od początku doskonale spisywał się Szost. Widać było, iż jest w formie, znakomicie przygotowany. Dyktował tempo, biegł świetnym rytmem, choć po wszystkim narzekał na rywali z Afryki, że nie chcieli w ogóle współpracować. – To ja bardzo długo prowadziłem grupę liderów, walcząc z wiatrem, a oni wygodnie usadowili się za moimi plecami – opowiadał. Jeszcze na cztery kilometry przed metą Szost plasował się na pierwszej pozycji, z realnymi widokami na realizację celu. Wtedy jednak wyższy bieg włączył Kozłowski. Dołączył do liderów, po czym im odskoczył i z każdym metrem powiększał przewagę. Niektórzy zastanawiali się, czy nie zabraknie mu sił na decydującym fragmencie trasy – ale nie zabrakło. Z wynikiem 2.11,54 minął metę na pierwszej pozycji, czyli – wygrał maraton, został pierwszym polskim zwycięzcą i przy okazji mistrzem Polski (bo Polacy dziś walczyli o medale krajowego championatu) oraz uzyskał czas lepszy od olimpijskiego minimum.
– Nastawiałem się na to, by pobiec swoim, równym rytmem. O zwycięstwie nie myślałem, moim głównym celem było minimum. Dzisiejsza rywalizacja potwierdziła, jak nieprzewidywalny bywa maraton – powiedział Kozłowski. Drugie miejsce zajął Szost (2.12,40), który, podobnie jak Kozłowski, może być pewien występu w Rio. Na najniższym stopniu podium stanął Kenijczyk Charles Munyeki (2.12,57).
Wśród kobiet dystans 42 km 195 m najszybciej pokonała 2:28.43 Etiopka Kumeshi Sichala (2.28,43), która wyprzedziła Kenijkę Arusei Jerop (2.29,21) oraz Białorusinkę Marynę Domancewicz (2.32,12). Najlepsza z Polek, na ósmej pozycji, finiszowała Angelika Mach (AZS UMCS Lublin) – 2.37,13.
Z kolei wśród niepełnosprawnych, którzy pokonywali dystans 21 km 97 m handbike'ami, zwyciężył mistrz paraolimpiady w Londynie Rafał Wilk (Stal Rzeszów) – 31.49 min.
Piotr Skrobisz