• Niedziela, 22 marca 2026

    imieniny: Katarzyny, Bogusława

Ważni także na emeryturze

Piątek, 22 kwietnia 2016 (04:18)

Z Marią Zubą, poseł Prawa i Sprawiedliwości, członkiem sejmowej Komisji Finansów Publicznych, rozmawia Rafał Stefaniuk

Deficyt w ZUS w zeszłym roku wyniósł 45,9 mld zł. Mimo że obciążenia rosną, to pieniędzy na emerytury brakuje.

– Kiedy na kolejnych posiedzeniach sejmowej Komisji Finansów Publicznych kolejni prezesi ZUS występowali o ciągłe pożyczki z budżetu państwa, zadałam pytania: kiedy te pożyczki zostaną zwrócone do budżetu państwa oraz jaki ZUS ma pomysł na program naprawczy? Kiedy ten program będzie nam przedstawiony? Przypomnę, że rokrocznie do kasy ZUS z budżetu państwa szła pożyczka rzędu 30 mld zł, na szczególnych warunkach, czyli bez oprocentowania, na zasadach dotacji. Zawsze otrzymywałam jedną odpowiedź: „Na razie o tym nie myślimy”. Temu stwierdzeniu towarzyszył uśmiech na twarzy kolejnych prezesów. Kiedy pytałam poszczególne rządy o założenia reformy ZUS, to nigdy nie doczekałam się odpowiedzi.

Widzi Pani szanse na wyjście z tego błędnego koła?

– Koniecznie trzeba pochylić się nad projektem systemu naprawczego, który poprzedzi solidny raport. Nie może być tak, że z roku na rok zadłużenie rośnie, ilość emerytów wzrasta, i młode pokolenie Polaków, którzy dziś pracują na emerytów, kiedy sami dożyją wieku emerytalnego, spotkają w ZUS pustą kasę. Dlatego rząd Prawa i Sprawiedliwości w swoim programie mówił o koniecznej reformie systemu ZUS. W tej sprawie nie można podejmować działań dorywczych. One załatwią problem „na dziś”. Raport powinien wskazać, jak zniwelować dotychczasowe zadłużenie oraz jak zapewnić Polakom wysokie emerytury. System, który jest, nie funkcjonuje.

A najlepszym przykładem na zapaść w ZUS jest transfer pieniędzy z OFE.

– Dokładnie tak. Co więcej, pieniądze te były własnością obywateli i najczęściej tych młodych. Tusk nie pytał nikogo o zdanie, nie pytał, czy właściciele kont OFE tego chcą. Ciekawi mnie, dlaczego Trybunał Konstytucyjny nie zareagował na te działania. Co więcej, uznał, że to zabranie prywatnych pieniędzy jest zgodne z Konstytucją. Komisja Europejska też milczała. Nie usłyszeliśmy, że to zamach na demokrację. Skoro dla ratowania ZUS były potrzebne prywatne pieniądze, to tylko pokazuje, że ta instytucja wymaga gruntownej reformy. Społeczeństwo musi wiedzieć, w jak tragicznej sytuacji ZUS się obecnie znajduje w wyniku działań poprzednich rządów. ZUS jest najpoważniejszym problemem w Polsce.

Wciąż trwają konsultacje w sprawie wieku emerytalnego. Jego podwyższenie jest rozwiązaniem?

– Nie możemy zgodzić się na sytuację, w której Polak jest coś wart dla państwa tylko wtedy, kiedy pracuje na PKB. Polacy angażują się na rzecz wspólnego dobra, ciężko pracują przez swój wiek produkcyjny po to, aby z godnością przeżyć wiek emerytalny. Nie widzę sensu w tym, aby jedynym rozwiązaniem było podwyższenie wieku emerytalnego. Proszę zobaczyć, jakie pałace są wybudowane dla ZUS. Najpiękniejsze obiekty, jakie są w miastach wojewódzkich, to są placówki ZUS. To wszystko trzeba wziąć pod uwagę. To wszystko kosztuje. Dlaczego więc obywatel ma dłużej pracować tylko po to, żeby jeden czy drugi dyrektor ZUS chodził po marmurowych posadzkach?

W debacie wokół emerytur można usłyszeć głosy, że „każdy jest kowalem swojego losu”, i jeżeli Polak zarobi za młodu, to na starość będzie miał. Jeżeli ciężko o reformę ZUS, to może wyjściem jest  jego likwidacja?  

– Jeżeli ktoś tak uważa, to rząd powinien rozważyć głos także tej grupy. Chciałabym, żeby Rada Ministrów przedstawiła propozycję i dla nich. Ale zasadzie: „każdy jest kowalem swojego losu” hołdują tylko ci ludzie, których nie dotknęło nieszczęście choroby i nie spotkała konieczność przejścia na rentę. Osoby te z reguły mają też wysoki stan konta. Przypomnę, że takie stanowisko prezentowali także młodzi ludzie, którzy brali tzw. kredyty we frankach. Mówili: „Jesteśmy młodzi, pełni pomysłów i z perspektywami! Damy radę”. Co się okazało? A znaleźli się z problemem franka w bardzo krytycznej sytuacji. Teraz ci młodzi ludzie szukają wsparcia i pomocy u państwa. Dobrze robią, bo państwo jest od tego, żeby pomagać obywatelom. Grupa tzw. frankowiczów nie jest stosunkowo duża, ale gdy założymy, że zlikwidujemy ZUS, a 90 proc. Polaków, którzy dożywają wieku emerytalnego, przyjdzie do rządu ze stwierdzeniem, że nie mają z czego żyć, to co wtedy? Skoro przez okres pracy pracujesz na państwo, to kraj musi szanować obywatela po przejściu na emeryturę. Polacy przez wieki hołdowali wartościom, a wśród nich jest miłość bliźniego i solidarność. Zawsze, nawet w trudnych latach okupacji, Polacy kierowali się solidaryzmem. Nie tylko do swoich braci, ale także do ludzi innych wyznań oraz obywateli innych państw. Tym bardziej w  czasach pokoju  obywatele i państwo muszą zapewnić każdemu staremu i schorowanemu Polakowi godne życie. To są wartości, o które oparte jest nasze państwo.    

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk