• Wtorek, 7 kwietnia 2026

    imieniny: Jana, Rufina, Donata

Chrześcijanin sierotą?

Wtorek, 19 kwietnia 2016 (18:52)

Chrześcijanin, którego Bóg nie jest w stanie przyciągnąć do siebie, jest jak sierota – powiedział Papież Franciszek w kazaniu podczas codziennej porannej Mszy św. w kaplicy Domu św. Marty w Watykanie. Wyjaśnił, że serce otwarte na Boga jest w stanie przyjąć te „nowości”, jakie przynosi Duch Święty. Podstawą jego rozważań były fragmenty 10. rozdziału Ewangelii św. Jana i 11. rozdziału Dziejów Apostolskich.

W swej homilii Papież wyszedł od cudów, niezwykłych znaków i słów wypowiadanych przez Jezusa, których Żydzi nigdy wcześniej nie doświadczyli ani nie słyszeli. Wywoływało to w nich nieustanny sceptycyzm i ciągłe pytania: „Czy Ty jesteś Chrystusem?”. Te pytania i wątpliwości faryzeusze powtarzali wielokrotnie w różnych postaciach i rozbrzmiewają one także dzisiaj, a rodzą się one w istocie w sercach ślepych na wiarę. Sam Jezus wyjaśnia to swoim rozmówcom: „Nie wierzycie, bo nie jesteście z moich owiec”. – Być częścią owczarni Bożej jest łaską, ale trzeba do tego gotowego serca – podkreślił kaznodzieja.

„Moje owce słuchają mego głosu, Ja znam je, a one idą za Mną. Ja daję im życie wieczne i nie pójdą na wieczne zatracenie i nikt ich nie wyrwie z mojej ręki” – przytoczył słowa Jezusa z dzisiejszej Ewangelii. Po czym dodał, że ludzie zastanawiali się nad tym, aby pójść za Jezusem i później nie uwierzyli w Niego. A to sam Ojciec daje owce pasterzowi i to On przyciąga serca do Jezusa – zaznaczył Papież.

Zwrócił uwagę, że zatwardziałość serca uczonych w Piśmie i faryzeuszy, którzy widzieli dzieła, których dokonywał Jezus, a jednak nie chcieli dostrzec w Nim Mesjasza, „była dramatem”, który „doprowadził aż do Kalwarii”. Co więcej, trwa on już po Zmartwychwstaniu, gdy żołnierzom i strażnikom grobu zasugerowano, aby rozpowiadali, że zaspali, byleby tylko wmówić, że to uczniowie wykradli ciało Chrystusa – przypomniał Ojciec Święty. Zauważył, że mimo świadectwa tych, którzy byli obecni przy Zmartwychwstaniu, nadal odrzuca się wiarę w to wydarzenie. Ma to swoje skutki, bo ci ludzie „są sierotami, gdyż wyrzekli się swego Ojca” – stwierdził z mocą Franciszek.

– Ci znawcy prawa mieli serca zamknięte, czuli się panami samych siebie, ale w rzeczywistości byli sierotami, nie mieli bowiem więzi z Ojcem. Owszem, mówili o swych ojcach: naszym ojcu Abrahamie czy o patriarchach, ale jako o postaciach odległych – mówił dalej Papież. Wyjaśnił, że w swych sercach byli sierotami, żyli jak sieroty i woleli ten stan niż pozwolić, aby Ojciec pociągnął ich do siebie. „Jest to dramat zamkniętego serca tych ludzi” – dodał.

Takiej postawie przeciwstawił obraz z pierwszego czytania – o wiadomości, jaka dotarła do Jerozolimy, iż wielu pogan otwierało się na wiarę dzięki przepowiadaniu uczniów, którzy dotarli do Fenicji, Antiochii i na Cypr. Wiadomość ta, która początkowo nawet nieco przestraszyła uczniów, pokazała, co to znaczy mieć serce otwarte na Boga, jak w przypadku Barnaby, który – wysłany przez uczniów do Antiochii, aby sprawdzić napływające stamtąd głosy – nie gorszy się skutecznym nawróceniem również pogan, gdyż Barnaba „przyjął nowość, dał się pociągnąć Ojcu do Jezusa”.

– Jezus zaprasza nas, abyśmy stawali się Jego uczniami, lecz aby to nastąpiło, musimy pozwolić, aby Ojciec przyciągnął nas do Niego – tłumaczył Papież. Wskazał na zakończenie, że pomocna w tym jest pokorna modlitwa, którą możemy odmawiać: „Ojcze, pociągnij mnie do Jezusa, Ojcze, daj mi poznać Jezusa”, a Ojciec ześle Ducha, aby otworzył nasze serca, i poprowadzi nas do Jezusa.

RS, KAI