Lewandowski znów zachwyca
Niedziela, 17 kwietnia 2016 (21:54)Piłkarskie Niemcy znów zachwycają się Robertem Lewandowskim, który przerwał serię meczów bez zdobytej bramki, trafiając dwukrotnie dla Bayernu Monachium w prestiżowym i ważnym spotkaniu z Schalke 04 Gelsenkirchen (3:0).
Lewandowski przyzwyczaił do tego, że gole strzela, i to z godną podziwu regularnością. W sześciu poprzednich meczach, czy to Bayernu, czy reprezentacji Polski, bramkarzy rywali nie pokonał jednak ani raz. Pojawiły się zatem pytania, czy to oznaka jakiegoś problemu, może lekkiego kryzysu. Polak niespodziewanie nie pojawił się w pierwszym składzie bawarskiego klubu w ćwierćfinałowym pojedynku z Benficą Lizbona, co wzmogło – na chwilę – spekulacje. Tymczasem okazało się, że kilka dni przed tym meczem miał samochodowy wypadek (niegroźny – dla siebie), a prawdziwym powodem „odpoczynku” było ryzyko otrzymania żółtej kartki i co za tym idzie – przymusowa pauza w pierwszym meczu półfinałowym. Poza tym trener Josep Guardiola uznał, iż jego asowi przyda się chwila wytchnienia.
Lewandowski wrócił w sobotę – wrócił w każdym calu. Znów pojawił się na murawie w pierwszej jedenastce, znów grał i strzelał jak z nut. Zdobył dwa gole, niezwykle ważne, bo praktycznie zapewniające Bayernowi tytuł.
– Nie ma co ukrywać, nikt nie lubi siedzieć na ławce i ten fakt powoduje lekką frustrację. Każdy chciałby grać w każdym meczu, jednak pamiętajmy, iż to nierealne. Nie da się w każdym meczu, szczególnie, gdy rozgrywane są co trzy dni, dawać z siebie sto procent i prezentować najwyższy poziom. Czasami lepiej jest na chwilę przyhamować, by potem móc dodać mocniej gazu – przyznał nasz reprezentant.
Niemieckie media nie miały wątpliwości, iż Guardiola sadzając Lewandowskiego na ławce, wyzwolił w nim sportową złość, którą piłkarz przekuł najlepiej jak mógł.
Polak w obecnym sezonie Bundesligi zdobył już 27 bramek. Ma szansę na koronę króla strzelców, którą zdobyć chciałby, ale która nie stanowi jego celu nadrzędnego. – Mam nadzieję zdobyć jeszcze kilka goli, lecz nie za wszelką cenę – podkreślił. „Lewy” ma jednak szansę zapisać się na kartach historii ligi niemieckiej. Obcokrajowcem-rekordzistą, który w jednym sezonie zdobył najwięcej bramek, jest do tej pory Holender Klaas-Jan Huntelaar, –cztery lata temu trafił 29 razy. Ostatnim piłkarzem Bundesligi, który w jednych rozgrywkach przekroczył granicę 30 goli, był natomiast Dieter Mueller przed... 39 laty. – W tej chwili jednak o tym nie myślę, skupiam się na spotkaniu z Atletico Madryt w Lidze Mistrzów – przyznał „Lewy”.
Piotr Skrobisz