Mgławice prokuratora Szeląga
Wtorek, 20 listopada 2012 (02:15)Z mjr. rez. Robertem Terelą, pirotechnikiem, byłym funkcjonariuszem Biura Ochrony Rządu, rozmawia Piotr Czartoryski-Sziler
Co sądzi Pan o zasadności badań Tu-154M o numerze bocznym 102, bliźniaczym do tego, który rozbił się pod Smoleńskiem?
- O zasadność badań na 102 należy zapytać prokuratora, natomiast co do przesłanek, jakimi się kierował prokurator, aby takie badania stanowiły materiał porównawczy, są dla mnie całkowicie niezrozumiałe, tym bardziej że 101 uległ katastrofie, a 102 jest w całości. Oczywiście tak odbieram informację o przeprowadzonych badaniach na 102, że miały charakter porównawczy do wyników otrzymanych na 101. Moim zdaniem, w obu przypadkach występują całkowicie różne okoliczności. Albo dla prokuratora przesłanką jest niska wiarygodność urządzeń, jakimi dysponują biegli, albo wytworzenie w świadomości społecznej przekonania, że na wszystkich pokładach obiektów latających byłego specpułku znajdują się cząstki wysokoenergetyczne, co według prokuratora jest zjawiskiem normalnym.
A czy dla Pana jest to zjawiskiem normalnym?
- Na obiektach latających występują różne zjawiska fizyczne niespotykane w życiu codziennym lub występujące w sposób mniej zauważalny - mam tu na myśli m.in. elektrostatykę. Jest to powodowane między innymi charakterystyką urządzeń stosowanych na obiektach latających, jak i zjawiskami występującymi w czasie przelotów itp. Zjawiskiem normalnym jest zjawisko występowania "cząstek naładowanych elektrostatycznie". Idąc tokiem przemyśleń prokuratury, biegli może powinni zbadać, co wykrywają spektrometry na poszyciu śmigłowca w "zawieszeniu", wyniki mogą mocno zaskoczyć.
Jak więc można interpretować informację o cząstkach wysokoenergetycznych na pokładzie 102?
- Może istotnym dowodem byłoby przeprowadzenie przez prokuraturę badania z użyciem środków i sił dostępnych w BOR, tj. przeprowadzenie tych badań z użyciem ich urządzeń typu spektrometr, a także żeby przeprowadzono również badanie z użyciem psów służbowych, których BOR używa do rozpoznań pirotechnicznych. Gdyby była taka możliwość prawna, przewodnik z psem służbowym powinien także zbadać te części z wraku 101, na których biegli znaleźli cząstki wysokoenergetyczne, aby można stwierdzić, czy pies wykrywa jakiekolwiek ślady. Psy bowiem są przeszkolone na określone materiały wybuchowe, wąchają np. namioty i ich nie zaznaczają jako źródła związków wybuchowych. Przewodnik za jego pomocą dokonuje wstępnego rozpoznania terenu. Może prokurator powinien się wypowiedzieć również w zakresie badań i wskazań EKO-C.
Pułkownik Zbigniew Rzepa, rzecznik NPW, powiedział, że badano w 102 różne elementy, fotele i pasy załogi, pasy foteli pasażerów i salonkę. Bez psa-pirotechnika badanie samym spektrometrem nie jest w pełni wiarygodne?
- Badanie spektrometrem ma za zadanie identyfikację jonów określonych związków. Rozpoznanie z użyciem psa służbowego umożliwia stwierdzenie, czy badany element miał kontakt z materiałem wybuchowym, ale bez jego identyfikacji. Ciężko jest zająć stanowisko w kwestii informacji związanych z wykryciem cząstek wysokoenergetycznych na wraku i na 102, gdyż nie ma mowy o faktach, a większość informacji jest lakoniczna i niespójna.
Ale co nowego mogą wnieść takie badania samolotu w Mińsku?
- O przesłanki badania na 102 należy pytać prokuratora. Osobiście mam wiele wątpliwości co do zasadności zlecenia tej ekspertyzy. Spektrometry wskazują określony związek. Równie dobrze można jechać na lotnisko wojskowe i badać Jaka-40 czy Mi-8, ale czemu to ma służyć, czego ma to dowodzić?
Może o to chodzi, by zdeprecjonować znaczenie próbek, które mamy dostać z Rosji?
- Mam nadzieję, że dla prokuratury nie stanowi to przesłanki do zaniechania wykonania wszystkich możliwych badań.
Po co, według Pana, doszło w ogóle do badania 102?
- Może prokurator chce wykluczyć hipotezę o pochodzeniu cząstek wysokoenergetycznych z rejonu miejsca katastrofy na elementach rozbitego 101. Oczywiście chodzi mi o hipotezę o pochodzeniu śladów pozostałych po działaniach wojennych w rejonie lotniska smoleńskiego. Rodzi się pytanie, czy na 101 były cząstki innych substancji niż na 102.
Żeby wyciszyć temat "trotylu"?
- Prokuratura mówi o cząstkach wysokoenergetycznych, nie używa określenia "trotyl", chociaż cząstki trotylu również są zaliczane do cząstek wysokoenergetycznych.
O czym ma świadczyć pozytywny wynik na spektrometrach podczas badania 102?
- Że spektrometr ujawnił cząstki materiałów wysokoenergetycznych, a co za tym idzie - związków, które są zdolne do wybuchu.
Nie żyje funkcjonariusz BOR, który robił rozpoznanie pirotechniczne w specpułku, pracował m.in. przy tupolewach.
- Ja nie znajduję żadnych przesłanek, by łączyć śmierć Adama A. ze sprawą katastrofy smoleńskiej. Chyba że miał miejsce fakt albo okoliczności, o których nie mam pojęcia. Oczywiście, że Adam A. sprawdzał rządowe samoloty, niejednokrotnie ze mną wykonywał rozpoznania i miał określone zadania.
Rzecznik BOR twierdzi jednak, że samolot został bardzo dokładnie sprawdzony przez ekipę z psem, skontrolowano także wszystkie przejścia i halę odlotów, czyli miejsca, gdzie miała poruszać się delegacja. BOR nie ujawnia jednak, ile osób liczyła grupa pirotechniczna i jakiego sprzętu używała, zasłaniając się tym, że są to dane niejawne.
- Dane osobowe funkcjonariusza są niejawne, jak również dokładne określanie zakresu rozpoznania zawarte w protokole. Informacje w protokole mają klauzulę poufności po wypełnieniu protokołu i podpisaniu go przez pirotechnika. Rodzaj i typ użytego sprzętu nie są jednak informacją niejawną.