• Piątek, 10 kwietnia 2026

    imieniny: Michała, Makarego

Nerwy w koalicji

Wtorek, 20 listopada 2012 (02:02)

O roszadach w składzie rządu będą w ciągu kolejnych dni rozmawiać koalicjanci: PO i PSL. W efekcie przegranej w wyborach na prezesa Polskiego Stronnictwa Ludowego do dymisji z funkcji wicepremiera i ministra gospodarki podał się wczoraj dotychczasowy lider ludowców Waldemar Pawlak. Premier dymisję przyjął.

Rozmowy koalicyjne na ten tydzień zapowiadał rzecznik rządu Paweł Graś, a konieczność ich przeprowadzenia przypieczętował złożeniem dymisji wicepremier, minister gospodarki Waldemar Pawlak.

- Myślę, że nie będzie tutaj ani problemów, ani przeciągania zbędnego sprawy. Mamy rzecz rozstrzygniętą przez Kongres PSL. Nie sądzę, żeby pan premier w tej sprawie robił jakąś zwłokę, czy prowadził przeciąganie w czasie - mówił o swojej dymisji Waldemar Pawlak. Po rozmowie z Pawlakiem w kancelarii premiera Donald Tusk przyjął dymisję.

Nowy prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego Janusz Piechociński, który przed wyborami na prezesa PSL zapowiadał renegocjację umowy koalicyjnej - choć to było jeszcze w czasie, gdy zapewne nie przychodziło mu do głowy, iż mógłby z wicepremierem Pawlakiem wygrać - bezskutecznie apelował do Waldemara Pawlaka, by w rządzie pozostał, zapowiadając, iż będzie też namawiał premiera Tuska, aby dymisji Pawlaka nie przyjmował.

- W dalszym ciągu podtrzymuję to, że w okresie, gdy trwają wielkie polskie boje o finanse unijne, w okresie, kiedy w resorcie gospodarki są ważne kwestie, będę namawiał premiera Tuska, by nie przyjmował dymisji - mówił wczoraj Piechociński, zaznaczając, iż Pawlak mógłby pozostać w rządzie przynajmniej do końca marca albo chociaż do końca stycznia.

Sam do pracy w Radzie Ministrów zbytnio się nie kwapił, choć zaznaczył, że "ma odwagę podejmować kolejne działania i nie unika nawet najtrudniejszych wyzwań". - Mam przed sobą rozmowę z premierem i wyłonionymi władzami statutowymi PSL - mówił odnośnie do swojej ewentualnej przyszłości w rządzie Piechociński.

W przeciwieństwie do odchodzącego z rządu Waldemara Pawlaka, który spotkał się z premierem, Janusz Piechociński musiał się wczoraj zadowolić jedynie telefoniczną rozmową z Tuskiem.

Piechociński podkreślał, że do czasu wyborów parlamentarnych koalicja PSL z Platformą Obywatelską nie ma realnej alternatywy. Prezes PSL poinformował, że jutro, podczas narady z prezesami organizacji regionalnych, przedstawi dalszy plan działania partii po decyzji o dymisji Pawlaka.

Wybraliście, to sobie radźcie

Waldemar Pawlak niezwłocznie po przegranej w partyjnych wyborach złożył wczoraj dymisję z funkcji wicepremiera i ministra gospodarki.

- Dzisiaj członkiem rządu, a szczególnie wicepremierem powinna być osoba, która ma zaufanie własnego środowiska politycznego i dlatego zgłaszam taką propozycję panu premierowi. Bardzo ważne, żebyśmy szanowali oraz respektowali decyzję tych, którzy głosowali na kongresie - mówił Pawlak najwyraźniej obrażony na działaczy swojej partii za brak zaufania.

Do swojego następcy - nie szczędząc pod adresem Piechocińskiego złośliwości - apelował natomiast, aby wziął odpowiedzialność za rząd.

- Z pełną konsekwencją kieruję tutaj słowa do Janusza Piechocińskiego, żeby niezwłocznie podjął rozmowy koalicyjne z panem premierem, z przewodniczącym Platformy Obywatelskiej. Jest wiele ważnych spraw, które trzeba podejmować, uzgadniać, szczególnie jeśli chodzi o decyzje związane z budżetem europejskim. W resorcie gospodarki przeprowadziliśmy zmiany, które dotyczą deregulacji. Sejm przyjął owe propozycje, ale są inne sprawy, jak choćby te dotyczące sądów okręgowych czy też nowych regulacji związanych z energetyką. To wymaga sprawnego, odpowiedzialnego i szybkiego działania - mówił Pawlak.

Wicepremier podkreślał, że "powinny być jasne reguły gry" i "jeżeli ktoś podejmuje decyzję o kandydowaniu, to musi mieć też odwagę, żeby udźwignąć odpowiedzialność i poprowadzić sprawy, jak należy".

- W tym kontekście nie zamierzam stać na przeszkodzie, bo większość na kongresie tak właśnie zdecydowała - dodał.

Waldemar Pawlak, odnosząc się do swojej porażki w partyjnych wyborach, wskazał, iż panowało duże zniecierpliwienie i frustracja ze względu na pracę w rządzie, gdyż "ludziom dzisiaj w kraju lekko się nie żyje". A ponadto działacze PSL dali się zwieść obietnicom Piechocińskiego.

- Zostali uwiedzeni tymi obietnicami i w takiej sytuacji nie zamierzam tutaj nikomu przeszkadzać w spełnianiu swoich obietnic. Jeżeli się podejmuje decyzję o kandydowaniu, to trzeba pracować i spełniać te obietnice - mówił Pawlak.

Ocenił również, że na wynik wyborów mogła mieć wpływ afera taśmowa w związku ze spółką Elewarr. Po niej stanowisko w rządzie stracił minister rolnictwa Marek Sawicki, który miał poprzeć Piechocińskiego.

- Jakieś emocje na pewno z tego wynikały - mówił w tym kontekście Waldemar Pawlak.

Artur Kowalski