• Niedziela, 22 marca 2026

    imieniny: Katarzyny, Bogusława

Czas skończyć z niewolnictwem rynkowym

Sobota, 9 kwietnia 2016 (20:55)

Komisja Dialogu Społecznego zaakceptowała rządowy projekt ustawy o godzinowej płacy minimalnej. Przewiduje on wynagrodzenie za godzinę pracy według umowy-zlecenia i w formie jednoosobowej działalności gospodarczej w wysokości 12 złotych brutto. Stawka godzinowa 12 złotych będzie obejmować więc nie tylko osoby pracujące na umowach-zleceniach, ale też samozatrudnionych, którzy jednoosobowo świadczą usługi na rzecz firm. Minimalne wynagrodzenie znajdzie zastosowanie od 1 stycznia 2017 roku.

Minimalne wynagrodzenie godzinowe będzie podlegało waloryzacji, podobnie jak to ma miejsce w przypadku minimalnego wynagrodzenia miesięcznego. Jest oczywiste, że w miarę postępującej inflacji realna jego wartość będzie maleć. Stąd potrzeba wbudowania mechanizmu urealniającego jej siłę nabywczą do poprzedniej wysokości. Rewaloryzowaną płacę godzinową określono jako „płaca 12 plus”

Sam fakt porozumienia w tej sprawie między związkami zawodowymi a związkami reprezentującymi pracodawców należy uznać za duży sukces. Jak wiadomo, porozumienie obu korporacji zawodowych w poprzedniej formule dialogu społecznego pod nazwą Komisji Trójstronnej było niemożliwe. Z powodu braku jakichkolwiek osiągnięć Komisji Trójstronnej w sferze porozumień społecznych zakończyła ona swój żywot. 

Płaca godzinowa 12 złotych jest prostym przeliczeniem minimalnej płacy miesięcznej w wysokości 1860 złotych brutto w warunkach ustawowego miesięcznego czasu pracy w ilości 160 godzin. Pracownik zatrudniony na umowę-zlecenie nie będzie mógł być wynagradzany w wyrażeniu godzinowym mniej aniżeli pracownik zatrudniony na etat, otrzymujący płacę miesięczną i wypełniający ustawowy miesięczny czas pracy.

W projekcie ustawy o godzinowej płacy minimalnej jest próba przeciwdziałania częstej praktyce wynagradzania pracowników na umowy śmieciowe według skandalicznie niskich stawek 5 złotych za godzinę. Takie głodowe stawki są nie do przyjęcia z etycznego i ekonomicznego punktu widzenia. Skazują pracowników na powolną śmierć biologiczną. Nie pozwalają nawet na regenerację sił fizycznych niezbędną do dalszej pracy. Z takim modelem rynku pracy mieliśmy do czynienia najpełniej w XIX wieku w fazie kształtowania się kapitalizmu fabrycznego. Taki model zatrudnienia zastosowano w Polsce w okresie transformacji. Osobliwością polityki zatrudnieniowo-płacowej po 1989 roku był fakt, że realizowana była pod sztandarami „Solidarności”, a więc związku, który podjął walkę z komunizmem w imię obrony praw pracowniczych. Ci związkowcy, którzy wspięli się na szczyty władzy na barkach robotników w okresie transformacji, szybko o ich losie zapomnieli. Już wcześniej Józef Piłsudski określał tego rodzaju polityków jako „gęby za lud krzyczące”.

Prawne zdefiniowanie minimalnej płacy godzinowej na poziomie 12 złotych można uznać za zaledwie pierwszy krok w kierunku bardziej sprawiedliwej polityki płacowej. Jest to przecież wynagrodzenie brutto. Po odjęciu składek okołopłacowych, pełniących funkcje podatków, stawka godzinowa netto jest dużo niższa i z pewnością niewystarczająca na godne życie. Jest tylko próbą naprawy rażących krzywd świata pracy. Obecny poziom miesięcznej płacy minimalnej czy zapowiadanej minimalnej płacy godzinowej jest daleki od postulatu „płacy sprawiedliwej” akcentowanej w nauczaniu społecznym św. Jana Pawła II. Nasz wielki rodak w swej encyklice „Laborem exercens” określał płacę sprawiedliwą jako taką, która pozwala utrzymać na godziwym poziomie nie tylko pracownika, ale również i jego rodzinę. Ponadto płaca sprawiedliwa powinna zabezpieczyć go materialnie na starość. Z całą pewnością płaca minimalna w Polsce nie spełnia tego postulatu.

Zaskakująca jest zgoda związków pracodawców na godzinową płacę minimalną. Płaca minimalna na poziomie 12 złotych oznacza przecież jej wzrost w porównaniu z dotychczasowymi stawkami rynkowymi. Pracodawcy godzą się na nią, ponieważ dobrze wiedzą, że jest ona nadal bardzo niska. Minimalna stawka godzinowa w Polsce jest nadal jedną z najniższych w Unii Europejskiej.

Udział funduszu płac w relacji do PKB jest w Polsce nie tylko bardzo niski na tle krajów Europy Zachodniej, ale niski w porównaniu z wieloma krajami Europy Środkowo-Wschodniej. Jest niższy niż na przykład w Bułgarii, Chorwacji czy Rumunii.

Udział płac w PKB, zamiast rosnąć, systematycznie malał w latach 1995-2014. Było tak dlatego, że dynamika wydajności pracy przewyższała wzrost płacy, a to owocowało spadkiem jednostkowych kosztów pracy. W konsekwencji owoce dodatkowego wysiłku pracowników przechwytywali przedsiębiorcy. To sektor prywatny przejmował kosztem świata pracy coraz większą część wypracowanego dochodu narodowego. Konieczne jest w najbliższych latach odwrócenie tej tendencji. Potrzebna jest nowa umowa płacowa między światem pracy i światem biznesu. Umowa płacowa powinna określać stały, wysoki udział procentowy przyrostu płac we wzroście produktywności pracy.  

Trudna sytuacja zawodowa to nie tylko kwestia wynagrodzeń, to także warunki pracy. Chyba najdotkliwszym ciosem w prawa pracownicze było wydłużenie wieku emerytalnego w Polsce do 67. roku życia. dla mężczyzn i dla kobiet. O ile w przypadku mężczyzn wiek emerytalny wydłużono o 2 lata, to w przypadku kobiet okres pracy wydłużono aż o 7 lat. Najdotkliwiej uderzono więc w płeć słabszą, dźwigającą dodatkowo ciężar obowiązków domowych.

Tak długi okres pracy oznacza, że zatrudnieni w niewielkim stopniu mogą korzystać z owoców zgromadzonego w ZUS funduszu emerytalnego wypracowanego w toku aktywności zawodowej. Tym razem uciułane w pocie czoła środki finansowe przechwyci państwo. Propozycja przywrócenia wcześniej obowiązujących okresów przechodzenia na emeryturę, 65 lat dla mężczyzn i 60 lat dla kobiet, jest racjonalna nie tylko z moralnego, ale i ekonomicznego punktu widzenia. Pracownicy w młodym i średnim wieku wykazują się wyższą wydajnością, są też mniej narażeni na wypadki przy pracy aniżeli ludzie zaawansowani wiekowo. W sytuacji wysokiego bezrobocia w Polsce wymiana pokoleniowa na rynku pracy z pewnością złagodzi problem zatrudnienia ludzi młodych wkraczających w wiek produkcyjny. To oni przejmą obowiązek zasilania funduszu emerytalnego ZUS. Coraz więcej miejsc pracy dla młodych to także mniejsza emigracja zarobkowa. Nic dziwnego, że coraz więcej krajów europejskich obniża wiek emerytalny.

Proponowana podwyżka płacy minimalnej i propozycja ponownego obniżenia wieku emerytalnego to rozwiązania nie tylko korzystne dla świata pracy i ładu społecznego. To rozwiązania korzystne także dla polskiej gospodarki. Wzrost konsumpcji spowoduje bowiem wzrost popytu globalnego i przyspieszy dynamikę dochodu narodowego. 

Wpis dostępny na blogAID

prof. Andrzej Kaźmierczak