• Niedziela, 22 marca 2026

    imieniny: Katarzyny, Bogusława

Jak pieniądze płyną na wyspy

Środa, 6 kwietnia 2016 (04:01)

Wybuchła największa afera związana z wyprowadzaniem pieniędzy do rajów podatkowych – „Panama Papers”. Skala wyprowadzonych pieniędzy poraża równie mocno jak nazwiska, które są łączone ze sprawą.  Swoje dochody ukrywali politycy, celebryci czy sportowcy, a wśród nich Władimir Putin czy Leo Messi, ale również założyciel ITI, czyli TVN, Mariusz Walter oraz były prezydent Warszawy Paweł Piskorski.

Kwestie wyprowadzania pieniędzy do rajów podatkowych poruszam w swojej najnowszej książce „Banksterzy. Kulisy globalnej zmowy”. Jest to problem bardzo istotny, bo tam ukryte jest od 20 do 30 bilionów dolarów! Wyprowadzenie tych pieniędzy nie byłoby możliwe bez udziału bądź przyzwolenia setek banków. A znajdziemy tam banki o światowym znaczeniu, w tym 28 niemieckich, włoskie, a także te, które mają swoje oddziały w Polsce.

Wybuch afery „Panama Papers” zmusił nadzorców rynków bankowych i finansowych do działania. Rozpoczęło się wielkie badanie, jaką rolę w wyprowadzeniu pieniędzy i zakładaniu tajnych kont odegrały banki w poszczególnych krajach.

Patrząc na to wszystko, widzimy, jak mocno zdeprawował się świat finansów i polityki i jak są bardzo ze sobą powiązane. Widzimy też jeszcze inną ważną sprawę – jak słabi są współcześni politycy, tzw. elity, którzy nie wiedzą, czyje interesy mają reprezentować. Nie wiedzą, czy mają bronić własnych obywateli, czy garstki najbogatszych, którzy ukrywają swoje dochody w rajach podatkowych przed opodatkowaniem. I do czego to doprowadziło? Do tego, że podatki płacą głównie tylko ci mali i średni. Ci, którzy niewiele zarabiają, a przy tym chcą żyć spokojnie i uczciwie.

Elity polityczne uległy totalnej demoralizacji. Poszczególne rządy wymagają od swoich obywateli wyrzeczeń, cięć, obniżenia poziomu życia czy spłacania długów, choćby naród miał pluć krwią i jeść trawę. Tak jak w Grecji, gdzie obywatele muszą płacić długi, za które nie odpowiadają i których nie narobili. Elity zadłużają kolejne państwa, a same uciekają przed publicznym osądem i płaceniem podatków. Sprawy tej nie można w żaden sposób bagatelizować, bo ona pokazuje faryzejskie podejście do własnych społeczeństw.

Mam nadzieję, że również nasz kraj przyjrzy się temu procederowi i poznamy nazwiska tych, którzy uczestniczą w wyprowadzaniu pieniędzy na wyspy wiecznej szczęśliwości. Na razie poznaliśmy zaledwie tylko kilka nazwisk. Nie wierzę, że tylko na kilku osobach zamknie się ta sprawa. Czeskie władze ustaliły, że sprawa ta dotyczy 380 obywateli ich państwa, a we Włoszech jest to prawie 800 osób.

Czy „Panama Papers” stanie się wstępem do naprawy systemu? Chciałbym, żeby tak było. Dłużej nie może być tak, że ci, którzy mieli prawie wszystko, zapragnęli mieć jeszcze więcej, więc zawłaszczali państwa i narody. Pławią się w luksusie w sytuacji, w której miliardy ludzi na świecie żyje w nędzy, głodzie, pogardzie i niebezpieczeństwie wojny.

Chciałbym wierzyć, że w końcu przyjdzie kres chorej władzy, uzależnionej od finansjery i banków, ukrywającej swoje prawdziwe zyski, często pochodzące z nieznanych źródeł. Świat potrzebuje oparcia się na wartościach, również świat finansowo-bankowy, na powrocie do źródeł, tradycji i zasad moralnych. W którym człowiek będzie w centrum, a pieniądz jedynie sługą. Pieniądz jest dobrym sługą, ale złym panem i nie da się dobrze służyć Bogu i mamonie.

Może również polska KNF, podobnie jak nadzór niemiecki, skieruje do banków działających w naszym kraju pytania, zwłaszcza tych zagranicznych, dotyczące ich udziału lub udział ich banków-matek w aferze „Panama Papers” i w tym kontrowersyjnym procederze umożliwiającym ukrywanie dochodów. 

Janusz Szewczak