Tusk obroni republikę kolesiów
Poniedziałek, 19 listopada 2012 (02:24)Donald Tusk podczas sobotniej Rady Krajowej Platformy Obywatelskiej zdiagnozował największe zagrożenia czyhające na obywateli. Zapowiedział, że obroni Polaków przed wojną domową, polowaniami na homoseksualistów, Żydów i inne mniejszości. A przede wszystkim obroni Rzeczpospolitą przed każdym, "kto będzie próbował przeprowadzić na nią zamach".
Z okazji 5-lecia rządów Platformy działacze tej partii ruszą w najbliższych dniach w teren, aby podczas spotkań z wyborcami opowiadać o sukcesach pięciolatki. "Pięć lat stabilnego rozwoju.
Platforma Obywatelska 2007-2012" - dwustustronicowa broszura pod tym tytułem ma pomóc ruszającym w teren działaczom PO nie zapomnieć o żadnym z sukcesów ekipy Donalda Tuska osiągniętym w ciągu pięciu lat rządów Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego.
Do spotkań z wyborcami działaczy, podczas sobotniego posiedzenia Rady Krajowej Platformy Obywatelskiej, nastrajał przewodniczący PO, premier Donald Tusk. Niczym szkoleniowiec przygotowujący domokrążców do wciskania klientom za niebotyczne kwoty nikomu niepotrzebnych garnków bądź odkurzaczy utwierdzał ich w przekonaniu, że działania rządu PO wychodzą naprzeciw potrzebom społecznym, i że każdy "normalny" Polak popiera "normalne" rządy Platformy Obywatelskiej.
Ci, którzy nie doceniają starań Donalda Tuska, też otrzymali odpowiednią etykietkę. Są albo "Jarosławem Kaczyńskim", albo "sektą", bądź też "uczestnikami zamieszek i demonstracji".
Bujając w obłokach, Donald Tusk identyfikował największe zagrożenia dla Polaków, przed którymi - jak zapewniał - jego rząd i Platforma nas obronią. Platforma ma nas strzec przed wojną domową, a także zamachem na państwo.
- Jeśli dziś w Polsce są siły polityczne, które wyprowadzają na ulicę demonstrantów i prowokują zamieszki pod hasłem obalenia republiki, to chcę powiedzieć bardzo wyraźnie, chcę powiedzieć wszystkim rolnikom, nauczycielom, kupcom, przedsiębiorcom, studentom, tym wszystkim, którzy mają swoje własne plany na życie, że jesteśmy po to w życiu publicznym jako Platforma i po to jest mój rząd, aby nikt, nawet ten, co najgłośniej krzyczy, naszej republice, naszej Rzeczypospolitej nie zagroził - stwierdził premier Tusk.
Ale też w Polsce ktoś chce - jak się dowiedzieliśmy od premiera - urządzać polowania na ludzi.
- Dzisiaj, kiedy słyszymy, że ktoś chce polować na mniejszości, na homoseksualistów albo na Żydów, albo na nie-Polaków, albo wyzywa swoją Ojczyznę od kondominium niemiecko-rosyjskiego, jeśli ktoś chce ścigać i wsadzać do więzienia kobiety za zabieg in vitro, jeśli ktoś mówi, że kobieta zgwałcona ma obowiązek rodzenia dzieci, jeśli ktoś mówi, że do więzienia trafią ci, którzy nie wierzą w zamach smoleński - to ja dzisiaj, w 5-lecie naszych rządów, chcę powiedzieć: jesteśmy po to, aby te groźby nigdy nie stały się faktem - powiedział premier.
Mobilizacja w Platformie
Donald Tusk mobilizował działaczy PO, by nie zrażali się słabnącymi notowaniami rządu i przekonywali podczas spotkań z wyborcami, jak wiele rządząca ekipa przez ostatnie 5 lat dokonała.
- Chcę, abyście poszli do ludzi i - choć usłyszycie wiele gorzkich słów, a na wiele z nich zasłużyliśmy - żebyście każdego dnia w czasie tych rozmów i spotkań dawali świadectwo takiej zwykłej, takiej codziennej, ludzkiej odwagi.
Chcę, aby Polacy nadal wierzyli, że my, tak samo zwykli ludzie, ludzie Platformy Obywatelskiej, obronimy wolność i obronimy Rzeczpospolitą przed każdym, kto będzie próbował przeprowadzić na nią zamach. Dopóki jesteście wśród ludzi, nie będzie na nikogo żadnego polowania - mówił premier.
Normalny vs. "normalny"
Swoją sobotnią opowieść premier rozpoczął jednak od wielokrotnego podkreślenia, iż ludzie Platformy są "zwykli", "normalni", a naczelną ideą jego ekipy jest "normalność" - niczym jakiś wariat, który sądząc, iż jeśli sto razy powtórzy sobie, że jest normalny, to on sam i jego otoczenie uwierzy, że nie stracił kontaktu z rzeczywistością.
- Staramy się z ludźmi rozmawiać takim zwykłym językiem, bo jesteśmy naprawdę zwykłymi ludźmi, którzy podjęli się pewnej roboty tak jak każdy w Polsce, kto ma jakieś zadanie do wykonania. (...) Naszą naczelną ideą - bo nie ideologią - była i pozostaje normalność. Jestem przekonany, że właśnie 5 lat temu Polacy, oddając nam władzę wykonawczą poprzez wybory, opowiedzieli się właśnie za normalnością. Mieli dosyć wzniosłych haseł, za którymi kryły się konflikty, nikczemność, czasami zwykła ludzka głupota. (...) Miliony naszych rodaków tęskniły za normalnością - mówił premier Tusk.
Ocenił, iż 5 lat rządów PO to "kawał wielkiej, mocnej i optymistycznej historii całego polskiego Narodu". Ale - jak podkreślił - zdarzały się też trudne chwile. Do najtrudniejszych zaliczył klęski żywiołowe: wichury i powodzie. Ocenił, iż w tych chwilach władza reagowała szybko i inteligentnie oraz że w najbardziej kluczowych momentach nie zawiodła, a decyzje o pomocy ofiarom tych klęsk podejmowano natychmiast, "bez badania, komu się coś należy, a komu nie".
Donald Tusk zauważył, że była katastrofa smoleńska. Stwierdził również, co Polacy o katastrofie sądzą. - Przeżyliśmy także katastrofę smoleńską. (...) Polacy w swojej większości zrozumieli, że ta katastrofa to dramat nas wszystkich, a nie paliwo polityczne dla politycznej sekty - mówił.
Zaznaczył, iż katastrofa stanowiła dla władzy publicznej wielkie wyzwanie: etyczne, organizacyjne i logistyczne.
- Państwo polskie starało się wywiązać z tych zobowiązań najlepiej, jak potrafiło, i przetrwaliśmy ten trudny moment m.in. dlatego, że większość Polaków i władze publiczne nie uległy pokusie, tej politycznej prowokacji, która miała z katastrofy smoleńskiej uczynić moment rozpoczęcia takiej zimnej, permanentnej wojny domowej - powiedział Tusk.
Stwierdził, iż rząd zdecydował się w sprawie katastrofy na "ekspercką, ciężką pracę, której efektem jest raport Millera", w którym "opisana jest szczegółowo prawda dotycząca katastrofy". Tusk podkreślał, że "nie daliśmy się skusić na żadną awanturę z naszymi sąsiadami".
- Usłyszeliśmy pod naszym adresem setki epitetów, najcięższych oskarżeń. Nie będę udawał tego, że nie słyszę tego, co mówi lider opozycji Jarosław Kaczyński, co wykrzykują uczestnicy zamieszek i demonstracji, choćby ostatnio 11 listopada - powiedział Tusk.
Premier podkreślił, że 5 lat jego rządów to okres "wielkiego skoku cywilizacyjnego naszej Ojczyzny" - budowano drogi, autostrady, orliki, przedszkola, dworce, lotniska, a Euro 2012 "pokazało całemu światu Polskę od tej dobrej strony".
- Ja mógłbym godzinami mówić, z jakich sukcesów utkane jest te 5 lat, ale wiem dobrze, że moglibyśmy godzinami rozpatrywać, ile rzeczy nam się nie udało - kontynuował premier.
I tyle było o niepowodzeniach. Donald Tusk musiał uznać, iż Polaków nie musi obchodzić zadłużanie przez jego ekipę kraju na niemającą precedensu skalę, podwyższanie praktycznie co roku podatków czy choćby systematyczne podejmowanie działań wskazujących na chęć ograniczenia wolności słowa i zamknięcia ust tym, których Donald Tusk nie zalicza do "normalnych".
Artur Kowalski