• Wtorek, 24 marca 2026

    imieniny: Marka, Katarzyny, Gabriela

Wyjechałem wczoraj z Brukseli...

Środa, 23 marca 2016 (09:36)

Wczoraj udało mi się wyjechać z Brukseli i przylecieć późnym wieczorem do Warszawy tylko dlatego, że znalazłem jeszcze miejsce w ostatnim samolocie lecącym do Polski, ale z Paryża.

Byłem w Brukseli w Parlamencie Europejskim od poniedziałku, miałem wracać w środę, ale po tym, co wydarzyło się na lotnisku i na jednej ze stacji metra we wtorek rano, stało się jasne, że z lotniska w Zaventem nie da się odlecieć w ciągu najbliższych kilku dni.

Inni parlamentarzyści z Polski będą wracać w środę z różnych lotnisk spoza Belgii, część będzie pewnie zmuszona skorzystać z samochodów, ponieważ ze względu na odwołanie wszystkich lotów z Brukseli w ciągu najbliższych kliku dni trudno będzie znaleźć wolne miejsca w samolotach odlatujących z innych miast.

Nie komentowałem wczoraj wydarzeń w Brukseli – choć prosiły o to wszystkie polskie telewizje informacyjne – uznając, że nie ma co epatować Polaków dodatkowymi informacjami, wszak obrazy telewizyjne mówiły wszystko o tym, co się stało.

Zdecydowałem się dzisiaj napisać komentarz do wczorajszych wydarzeń w Brukseli, ponieważ już trochę ochłonąłem z emocji. Co więcej, zamachy w Brukseli nie zaskoczyły mnie. Wiadomo było, że będą, nie wiadomo było tylko, kiedy i w jakich miejscach.

Po ilości patroli wojskowych, które od kilku miesięcy można było zobaczyć na lotnisku i w pobliżu instytucji europejskich, można się było domyślać, że właśnie te miejsca są najbardziej zagrożone.

Jak sądzę, obecność tych patroli z długą bronią i pojazdów wojskowych na ulicach Brukseli miała na celu poprawę samopoczucia mieszkańców, turystów, gości instytucji europejskich i budowanie przekonania, że władze panują nad sytuacją, ale po wczorajszym dniu już wiadomo, że nie dają rady.

Nie dają rady, bo „mleko się rozlało”, i to nie teraz, ale przez ostatnie parę lat, kiedy to jedna z dzielnic Brukseli (Molenbeek) stała się obszarem zarządzanym nieformalnie przez muzułmanów z coraz bardziej rozszerzającym się islamskim terroryzmem (po zamachach w Paryżu zaplanowanych przez mieszkańców tej dzielnicy nazwana została „wylęgarnią terrorystów”).

Policja zapuszczała się tam rzadko, stąd łatwość w gromadzeniu materiałów wybuchowych i broni (ponoć podczas przeszukań wielu mieszkań w tej dzielnicy w poprzednim tygodniu wywieziono stamtąd pokaźną ciężarówkę, w tym rakietę Stinger), a także w tworzeniu siatek terrorystycznych i planowaniu zamachów w całej Europie.

Społeczność tej dzielnicy nie ukrywa specjalnie swoich uczuć. Podczas aresztowania w ostatni piątek „mózgu” operacji w Paryżu Salaha Abdeslama oddziały specjalne policji zostały zaatakowane kamieniami przez duże grupy młodych ludzi uważających terrorystów za swoich bohaterów.

W Brukseli mówi się o prawdopodobnych dwóch powodach tego, że do zamachów doszło właśnie teraz: jeden – miała być to natychmiastowa zemsta za zatrzymanie wspomnianego Salaha Abdeslama, druga – obawa, że „przyciśnięci” przez służby aresztowani terroryści mogliby zdradzić wcześniej zaplanowane akcje.

Niezależnie od tego, który z nich jest prawdziwy, zorganizowanie takich skoordynowanych zamachów w sytuacji, kiedy w Brukseli od jesieni obowiązuje tzw. trzeci (żółty) alert, a w ciągu kilku tygodni czwarty (pomarańczowy – najwyższy) alert, a na ulicach jest pełno wojska, pokazuje, że terroryści są dobrze zakonspirowani i przygotowują zapewne kolejne akcje, teraz być może w innych europejskich krajach.

Nie ma chyba innego wyjścia niż zwiększenie możliwości kadrowych policji i służb (w Brukseli mówi się, że nie dają rady, ponieważ ilość osób, jakie trzeba obserwować, idzie już w tysiące, a nie jak wcześniej w setki) i bezwzględna rozprawa z wylęgarnią terrorystów, z obowiązkowym wydaleniem z UE osób ich wspomagających.

Musi również nastąpić otrzeźwienie, jeżeli chodzi o przyjmowanie do UE kolejnych fal imigrantów, ponieważ także wśród nich przybywają do Europy terroryści, ci wyszkoleni już przez Państwo Islamskie.

Połączenie sił miejscowych z tymi przybywającymi z terenów Państwa Islamskiego może stworzyć zagrożenie, któremu państwa demokratyczne używające cywilizowanych metod nie będą się już w stanie przeciwstawić.

Dr Zbigniew Kuźmiuk