„To czarny dzień dla naszego kraju”
Wtorek, 22 marca 2016 (12:34)Premier Belgii Charles Michel potwierdził, że w Brukseli doszło do dwóch zamachów: na lotnisku oraz na stacji metra Maelbeek. – To czarny dzień dla naszego kraju – powiedział na konferencji prasowej. – Obawialiśmy się, że to się wydarzy – przyznał.
Sprawcą jednej z dwóch eksplozji na lotnisku w Brukseli był najpewniej zamachowiec-samobójca – potwierdził belgijski prokurator federalny. Wszystkie trzy eksplozje na lotnisku i w metrze były jednak atakami terrorystycznymi – dodał.
– Na razie jest za wcześnie, by podać dokładną liczbę ofiar. Priorytetem jest udzielenie pomocy rannym, wśród których są ciężko ranni – powiedział.
Granica między Francją a Belgią, w tym drogowa, została całkowicie zamknięta – poinformował francuski dziennik „Liberation”, powołując się na przedstawiciela przewoźnika kolejowego Thalys.
Premier Holandii Mark Rutte oświadczył, że holenderskie władze odradzają obywatelom podróże do Belgii po zamachach w Brukseli.
Na konferencji prasowej powiedział, że na lotniskach i stacjach kolejowych w Belgii nasilono kontrole policyjne i wojskowe.
Belgia „kolejny raz ucierpiała w tchórzliwych i morderczych atakach” – powiedział Rutte, który zapewnił, że „Holandia jest gotowa nieść wszelką możliwą pomoc i wsparcie swemu południowemu sąsiadowi”.
– Stan nadzwyczajnego pogotowia jest konieczny, także w naszym kraju. Podejmiemy wszelkie niezbędne kroki zapobiegawcze – oznajmił.
Władze Holandii nie zdecydowały się jednak zwiększyć poziomu zagrożenia antyterrorystycznego. Obecnie poziom zagrożenia ocenia się jako „istotny”; władze nie mają konkretnych dowodów w sprawie możliwego pilnego zagrożenia.
RS, PAP