Legioniści pokonali Lecha
Niedziela, 18 listopada 2012 (20:23)Legia Warszawa pokonała 3:1 Lecha Poznań w 12. kolejce ekstaraklasy.
Spotkanie Lecha z Legią obejrzało 40 632 widzów, co jest rekordem frekwencji w obecnym sezonie.
Ponad 40-tysięczna publiczność przeżyła jednak spore rozczarowanie. Legioniści w ciągu pół godziny zaaplikowali poznaniakom trzy bramki i emocje praktycznie się skończyły. Trafienie Bartosza Ślusarskiego w końcówce spotkania był tylko golem na otarcie łez.
Mimo przekonującego zwycięstwa Legii trudno jednak mówić o jednostronnym pojedynku. Goście po prostu niczym rasowy bokser wypunktowali lechitów. Każdy błąd defensywy, a tych gospodarze popełniali sporo, był bezwzględnie wykorzystywany przez podopiecznych Jana Urbana. Być może jedną z przyczyn takiej postawy był brak kontuzjowanego Manuela Arboledy, którego zastąpił Marcin Kamiński. Uczestnik Euro 2012 grał bardzo niepewnie.
Już w 10. min. Jakub Kosecki w sytuacji sam na sam idealnie przerzucił piłkę na Jasminem Buriciem. Lechici nie zdążyli się otrząsnąć, a indywidualną akcję lewą stroną boiska przeprowadził Jakub Wawrzyniak. Rafał Murawski biernie się przyglądał, jak obrońca reprezentacji Polski uderzył precyzyjnie w tzw. długi róg.
Lechici "doszli do siebie" i wrócili do gry po 20 minutach, stanęli nawet przed szansą na zdobycie kontaktowego gola. Ślusarski, w przeciwieństwie do rywali, nie imponował skutecznością. Wręcz przeciwnie - pudłował na potęgę, choć podania od partnerów miał znakomite.
Bramka padła za to dla Legii - Miroslav Radović, podobnie jak wcześniej Wawrzyniak, miał bardzo dużo swobody na lewej stronie, nieatakowany przez nikogo wbiegł w pole karne i praktycznie postawił kropkę nad i.
Po zmianie stron goście, usatysfakcjonowani wysokim prowadzeniem, oddali pole rywalom, ale Lech miał tylko przewagę w posiadaniu piłki. Sporo akcji "Kolejorza" kończyło się przed polem karnym rywali, defensorzy Legii skutecznie też zastawiali pułapki ofsajdowe.
Nadzieje gospodarzy odżyły w 74. min - po ładnej akcji Karola Linetty i Huberta Wołąkiewicza w końcu przełamał się Ślusarski. Lech podkręcił tempo, momentami zamykał przeciwnika na jego połowie, ale wynik nie uległ zmianie.
Także dziś w 12. kolejce ekstraklasy zagrały Wisła Kraków i Śląsk Wrocław.
Gdy wydawało się, że mecz zakończy się bezbramkowym remisem, Ivica Iliev w doliczonym czasie gry pokonał bramkarza Śląska.
Najlepszą okazję w pierwszej połowę zmarnował jednak Sebastian Mila. W 37. min, będąc kilka metrów od bramki Wisły, strzelił wprost w Sergeia Pareikę.
Ozdobą tego nudnego spotkania był strzał Radosława Sobolewskiego i interwencja Kelemena (60. min). Pomocnik Wisły huknął z ok. 30 metrów. Piłka szybowała pod poprzeczkę, ale bramkarz Śląska odbił ją jedną ręką.
W 82. min sędzia podyktował rzut karny dla Śląska. Do piłki podszedł Mateusz Centarski: jego strzał obronił Pareiko.
Wczoraj w spotkaniu drugiej z czwartą drużyną piłkarskiej ekstraklasy Polonia Warszawa zremisowała przy Konwiktorskiej z Górnikiem Zabrze 1:1. "Czarne Koszule" nie wykorzystały szansy objęcie prowadzenia w rozgrywkach.
Obie bramki padły na początku drugiej połowy. Tuż po przerwie bardzo blisko szczęścia byli zabrzanie - po strzale z półobrotu Aleksandra Kwieka piłka trafiła w poprzeczkę. W 52. minucie, po dośrodkowaniu Pawła Olkowskiego, piłka odbiła się od Adama Kokoszki, zmieniła tor lotu i wpadła do siatki.
Cztery minuty później Polonia wyrównała. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego i zamieszaniu w polu karnym Władimir Dwaliszwili kopnął mocno pod poprzeczkę.
W Białymstoku Jagiellonia, która w poprzedniej kolejce wywiozła z Warszawy komplet punktów po zwycięstwie nad Legią, zremisowała bezbramkowo z Koroną Kielce. Kontrowersje wywołała sytuacja w ostatnich minutach - strzał zawodnika Korony Janosa Szekely'ego trafił w rękę Alexisa Norambueny, ale sędzia uznał, że gościom nie należy się rzut karny.
Piast Gliwice wygrał szczęśliwie 1:0 na własnym boisku z jednym z outsiderów - Podbeskidziem Bielsko-Biała. Gola strzelił w 81. minucie Hiszpan Ruben Jurado, ale bohaterem meczu był bramkarz gospodarz gospodarzy Dariusz Trela, który wyszedł obronną ręką z kilku pojedynków sam na sam z rywalami.
W piątek rozegrano dwa spotkania. Lechia Gdańsk pokonała Widzew Łódź 2:0. Mecz rozegrano na nowej murawie, którą na PGE Arenie wymieniono przed środowym towarzyskim spotkaniem Polski z Urugwajem. W niczym nie pomogło to wyjątkowo przeciętnie grającym gościom, którzy przez 90 minut oddali zaledwie jeden celny strzał na bramkę Lechii. Dla gospodarzy bramkę zdobył reprezentant Burkina Faso Abdou Traore, a przy drugiej asystował, wykładając piłkę Brazylijczykowi Ricardinho.
Nie udał się debiut Michała Probierza na ławce trenerskiej PGE GKS Bełchatów. Ostatni zespół w tabeli przegrał w Lubinie 0:1. Decydująca okazała się 89. minuta. Szymon Pawłowski podał w pole karne do Łukasza Hanzela, a ten zwodem "oszukał" obrońcę i mimo ostrego konta precyzyjnym strzałem ustalił wynik.