W interesie chłopów czy słupów?
Piątek, 18 marca 2016 (05:03)Z senatorem Jerzym Chróścikowskim, przewodniczącym NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność”, rozmawia Rafał Stefaniuk
Polskie Stronnictwo Ludowe protestuje przeciwko tzw. ustawie o ochronie ziemi autorstwa Prawa i Sprawiedliwości. W Warszawie zorganizowali także pikietę. Obawy Ludowców są zasadne?
– Projekt, który uchwalono w sierpniu 2015 r., był projektem kompromisowym, ale nie rozwiązywał wszystkich problemów. Dlatego Prawo i Sprawiedliwość zdecydowało się w pełni zabezpieczyć ziemię przed wykupem przez obcokrajowców. Każdy już słyszał o 5-letnim moratorium. PSL tego nie zrobiło, bo nawet nie podjęto negocjacji z Komisją Europejską. Zerwijmy z pewnymi mitami. Państwo nie musi wyprzedawać nieruchomości, może to wstrzymać, do czasu jak nie uregulujemy wszystkich spraw związanych z obrotem ziemią. Bo od 1 maja kapitał obcy i spekulacyjny będzie mógł nabywać ziemię. Stąd te ograniczenia są zrobione przejściowo. PSL to się nie podoba, bo możliwe, że miał już zaplanowane transakcje ziemi.
Władysław Kosiniak-Kamysz twierdzi, że chłopi sami zatroszczą się o ziemię i żadna ustawa nie jest do tego potrzebna.
– I w tym jest problem. Po to strajkowaliśmy 129 dni w zielonym miasteczku pod kancelarią premiera, żeby ograniczyć prawo nabywania ziemi przez kapitał obcy i spekulacyjny. Sprzedaż ma nastąpić na takich warunkach, żeby łatwo je było spełnić rolnikom, a trudniej spekulantom. Skoro rolnicy będą spełniać warunki, to oni będą nabywcami ziemi.
Twierdzi się, że usunięcie kapitału obcego z transakcji spowoduje spadek cen.
– Pojawiają się różne teorie. Kiedyś eksperci twierdzili, że cena ziemi nigdy nie pójdzie w górę, a poszła. Teraz skoro wycofujemy ponad 1 mln ha ze sprzedaży zasobów Skarbu Państwa, to popyt na ziemię rolników indywidualnych musi wzrosnąć. Skoro państwo nie będzie sprzedawać, to rolnik jest jedynym źródłem. To musi doprowadzić do wzrostu cen. Trudno jest określić, jakie mechanizmy zadziałają, ale już przygotowujemy poprawki, które zapewnią odpowiedni poziom cen. Dużo się straszy chłopów, że ANR będzie wykupywać od nich ziemię na podstawie prawa pierwokupu po niskich cenach. To brednie. Agencja nie ma obowiązku wykupywać ziemi, a jedynie możliwość. Chcemy też, żeby rolnik miał prawo wycofać się z aktu notarialnego, którego Agencja chciałaby zawrzeć na rzecz prawa pierwszeństwa. Przepis kupowania ziemi przez Agencję jest więc profilaktyczny, a nie nakazowy.
Ale wróćmy do podstaw. To istotne, kto będzie gospodarzył w Polsce?
– Polacy powinni być gospodarzami we własnym kraju. Dążymy do tego, żeby było tak, jak jest od wieków – my tu jesteśmy i tu jest nasza ziemia. Przygotowywana ustawa jest więc odpowiedzią na Art. 23 Konstytucji, który mówi: „podstawą ustroju rolnego państwa jest gospodarstwo rodzinne”.
Prawo i Sprawiedliwość jest otwarte na propozycje zmian w ustawie?
– Przypuszczam, że pojawi się jeszcze kilkanaście poprawek. W Sejmie projekt czeka drugie czytanie i praca w komisjach. Gdy pojawią się wątpliwości, to jeszcze jest Senat. Tam zajmiemy się jeszcze raz tą ustawą.
Mając w pamięci 8 lat rządów PSL, jak interpretuje Pan obecną troskę Ludowców o wieś?
– Bardziej bronią własnych interesów. Ci, co kupili ziemię jako słupy, mają problem, bo nie będą mogli jej tak łatwo sprzedać, więc podpuszczają Ludowców. Przypuszcza się, że nawet 100 tys. ha jest w posiadaniu słupów. Gdy przepisy ograniczające sprzedaż funkcjonują, jedynym nabywcą może być rolnik indywidualny. Po 1 maja mógłby to zrobić każdy. Ta ustawa nie jest zagrożeniem dla rolników, ale dla spekulantów i tego PSL nie chce przyznać.