Usprawiedliwiają zabijanie dzieci
Wtorek, 15 marca 2016 (20:52)Zastępca prezydenta Rudy Śląskiej jest dumny ze szpitala miejskiego. Nie przeszkadza mu, że zabija się w nim setkami poczęte dzieci.
2 marca w Rudzie Śląskiej odbyła się debata na temat aborcji dokonywanych w szpitalu miejskim. Debata zorganizowana na posiedzeniu komisji zdrowia Rady Miejskiej była skutkiem ujawnienia przez Fundację PRO – Prawo do Życia szokujących informacji dotyczących liczby aborcji w rudzkim szpitalu. W latach 2010-2015 wykonano tam 481 aborcji, przy czym 480 z nich zostało wykonanych na dzieciach podejrzanych o chorobę lub wadę genetyczną.
Wolontariusze Fundacji, kierowani przez Mariusza Piotrowskiego, zorganizowali 29 stycznia pikietę pod szpitalem w Rudzie. Jak zwykle w takich sytuacjach pokazywali wstrząsające zdjęcia aborcji, zestawione z innymi formami ludobójstwa. Pikieta odbiła się szerokim echem w mediach.
Pikieta, poruszenie medialne i list dziekana Wydziału Teologicznego, księdza profesora Antoniego Bartoszka, stały się powodem debaty w urzędzie miejskim. Wziął w niej udział prezes szpitala Sławomir Święchowicz, zastępca prezydenta Rudy Śląskiej Krzysztof Mejer, ksiądz profesor Bartoszek oraz przedstawiciele Fundacji PRO – Prawo do Życia.
Prezes szpitala i zastępca prezydenta nie wydawali się w żaden sposób przejęci czy zawstydzeni masowym zabijaniem poczętych dzieci w rudzkim szpitalu. W swoich wypowiedziach koncentrowali się na tym, że oprócz aborcji w szpitalu ratuje się również życie noworodków, a aborcje są wykonywane zgodnie z prawem. Członkowie Fundacji PRO – Prawo do Życia ripostowali, że ratowanie życia jest czymś normalnym w szpitalu, a zabijanie pacjentów jest rzeczą szokującą.
Przedstawiciele placówki twierdzili, że zabijanie dzieci jest koniecznością, bo szpital ma kontrakt z NFZ. Ordynator oddziału ginekologiczno-położniczego powiedział, że lekarze i położne mogą skorzystać z klauzuli sumienia i odmówić uczestniczenia w aborcji. Na pytanie, ile osób skorzystało z klauzuli sumienia, odpowiedział, że żadna.
Większą wrażliwością wykazali się radni, którzy rozumieli, że aborcja jest zabójstwem człowieka, którego nie da się niczym usprawiedliwić. Sumienia prezesa szpitala, ordynatora oddziału ginekologicznego i zastępcy prezydenta miasta wydają się całkowicie uśpione. Trzeba będzie wielu pikiet, aby je obudzić.
Mariusz Dzierżawski