• Wtorek, 17 marca 2026

    imieniny: Patryka, Zbigniewa, Gertrudy

Hollande chce robić interesy

Sobota, 17 listopada 2012 (02:14)

Francja pragnie dać nowy impuls stosunkom dwustronnym z Polską, licząc na zdobycie w naszym kraju stabilnego rynku zbytu dla swoich przedsiębiorstw. W sprawach zwiększenia środków budżetu UE na kolejne siedmiolecie prezydent Hollande nie miał nic konkretnego do zaoferowania.

Prezydent Francji Fran÷ois Hollande podczas wczorajszego wystąpienia w polskim parlamencie zapowiedział wznowienie dorocznych konsultacji międzyrządowych obu krajów oraz wezwał do nawiązania głębszej współpracy dwustronnej w dziedzinie obronności, gospodarczej oraz naukowej. Przypomniał, że francuskie firmy weszły do Polski już na początku lat 90., lokując się w takich dziedzinach jak bankowość, telekomunikacja i energetyka. Obecnie tworzą one w Polsce 290 tys. miejsc pracy.

W sprawach europejskich zaprezentował się jako orędownik pogłębienia integracji na bazie strefy euro. Poparł wprowadzenie euroobligacji, czyli uwspólnotowienie długu, wprowadzenie wspólnego europejskiego nadzoru bankowego i podatku od transakcji finansowych. - Jestem za wzmocnieniem integracji, ale przeciwko zasklepieniu eurostrefy w samej sobie - zaznaczył. W tym kontekście stwierdził, że opowiada się za udziałem Polski w podejmowaniu decyzji dotyczących przyszłości eurostrefy, do której Polska, jego zdaniem, powinna przystąpić. W 2014 r. Hollande chce doprowadzić do ogólnej debaty na temat przyszłości Unii. - Wolność ma swoją nazwę. To Europa! - ocenił.

- Budżet UE powinien być instrumentem wzrostu i solidarności, nie nazbyt wysoki, ale i nie nazbyt niski - powiedział prezydent Francji w wystąpieniu przed polskim parlamentem. Zdaniem Fran÷ois Hollande´a, nie należy naruszać polityki spójności, funduszy strukturalnych i inwestycji. - Nie należy polityki spójności przeciwstawiać wspólnej polityki rolnej. Trzeba bronić obu, nawet gdy przyjdzie zrobić miejsce dla wielkich inwestycji - oświadczył. Wcześniej na wspólnej konferencji prasowej z prezydentem Bronisławem Komorowskim zadeklarował, że Francja nie chce, aby nowy budżet UE był nadmiernie rozbudowany, ale pozwoli na finansowanie najważniejszych polityk europejskich, w tym wspólnej polityki rolnej i polityki spójności. Podkreślił, że wydatki w tych dziedzinach przyczyniają się do wzrostu gospodarczego.

- Będziemy działać wspólnie z Polską na rzecz budżetu unijnego, ponieważ nie chcę przeciwstawiać sobie wspólnej polityki rolnej, która jest częścią naszej historii, i polityki spójności, do której Polska jest bardzo przywiązana - powiedział Hollande.

Liczą na interesy

Poziom wymiany handlowej między Polską a Francją nie jest wystarczający, to trzeba zmienić - powiedział prezydent Hollande. Podkreślił, że firmy francuskie są w stanie odpowiedzieć na zapotrzebowanie Polski m.in. w takich dziedzinach, jak energetyka, infrastruktura czy obronność. - Mogą być również inwestycje polskie we Francji we wszystkich dziedzinach. Nie mówię tu tylko o hydraulikach - oświadczył Fran÷ois Hollande.

- Błędne jest liczenie w negocjacjach budżetowych na Francję - ocenia główny ekonomista SKOK Janusz Szewczak. - Frazesy w wystąpieniu prezydenta Hollande´a o przyjaźni, wspólnym dziedzictwie, wspólnej Europie nie mogą przesłaniać faktu, że przyjechał głównie po to, by sprzedać Polsce reaktor atomowy i ewentualnie łodzie podwodne dla wojska, tak jak parę lat temu Grecji - twierdzi Szewczak. Przypomina też, że to właśnie Francja, wbrew temu, co powiedział prezydent Hollande, jest największym i najtwardszym zwolennikiem Europy dwóch prędkości, szybkiej integracji strefy euro i odsunięcia pozostałych krajów członkowskich od podejmowania decyzji na temat przyszłości Europy.

Małgorzata Goss