• Poniedziałek, 11 maja 2026

    imieniny: Lutogniewa, Mamerta

Trybunał bez kontroli, bez konsekwencji

Czwartek, 10 marca 2016 (12:44)

Wczorajsza rozprawa Trybunału była farsą. Skoro wyrok był gotowy, to po co ci ludzie przez tyle godzin zabierali głos? – pytała w „Polskim punkcie widzenia” mec. Małgorzata Wassermann. – Jeżeli stanę przed sądem i wszystko, co powiem, jest bez znaczenia, bo wyrok jest gotowy, to zaprzeczamy sensowności istnienia wymiaru sprawiedliwości – dodała.

Poseł Prawa i Sprawiedliwości mec. Małgorzata Wassermann w środę, 9 marca 2016 r., była gościem „Polskiego punktu widzenia” w Telewizji Trwam. W programie poruszono kwestię uznania przez Trybunał Konstytucyjny niezgodności ustawy o funkcjonowaniu Trybunału autorstwa Prawa i Sprawiedliwości.

W ocenie mecenas, argumentacja sędziego Andrzeja Rzeplińskiego, że przy orzekaniu może pominąć ustawę, a kierować się tylko Konstytucją, jest błędne. Według niej, to ustawa określa zasady funkcjonowania Trybunału, a Konstytucja jest bazą do badania ustaw.

Niestosowanie się do litery prawa przez sędziego Rzeplińskiego, zdaniem Wassermann, jest spowodowane tym, że nie ma żadnej instytucji, która mogłaby kontrolować Trybunał.

– Każdy sąd ma nad sobą wyższą instancję, wobec tego gdy wyda wyrok niezgodny z prawem i zostanie złożona od niego apelacja, ten wyrok przestaje obowiązywać. W przypadku Trybunału nie ma takiej możliwości – stwierdza mecenas. – Wydaje się, że sędzia Rzepliński korzysta z tego w sposób absolutny. Robi to niezgodnie z prawem – podkreśla poseł PiS.

W jej ocenie, najlepiej dowodzi tego odrzucenie wniosku prokuratora generalnego o przełożenie posiedzenia Trybunału o 2 tygodnie, aby mógł złożyć swoje stanowisko w sprawie. Jak tłumaczy, gdyby do takiej sytuacji doszło w sądzie powszechnym, skutkowałoby to nieważnością orzeczenia, gdyż jedna ze stron została pozbawiona możliwości wyrażenia swojego zdania.

– Czy w związku z tym, że nie ma kontroli nad Trybunałem Konstytucyjnym, to Trybunał Konstytucyjny może robić absolutnie, co chce? – pyta.

Mecenas odniosła się również do opublikowania projektu przeczenia w sieci przed zakończeniem prac Trybunału. Według niej, przygotowanie orzeczenia przed zakończeniem badania sprawy podważa sensowność istnienia wymiaru sprawiedliwości.

– Wczorajsza rozprawa Trybunału była farsą. Skoro wyrok był gotowy, to po co ci ludzie przez tyle godzin zabierali głos, prezentowali stanowiska, podawali argumenty, skoro to nie miało znaczenia, bo ten wyrok był gotowy? Jeżeli stanę przed sądem i wszystko, co powiem, jest bez znaczenia, bo wyrok jest gotowy, to zaprzeczamy sensowności istnienia wymiaru sprawiedliwości – podkreślała mecenas.

Premier Beata Szydło zapowiedziała, że nie opublikuje orzeczenia Trybunału w Dzienniku Ustaw. Ona podobnie jak mec. Wassermann uważa, że posiedzenie sądu konstytucyjnego w dniach 8-9 marca 2016 r. było niezgodne z prawem. 

Rafał Stefaniuk