Działanie na zlecenia polityczne
Czwartek, 10 marca 2016 (12:16)Z Andrzejem Jaworskim, posłem Prawa i Sprawiedliwości, zastępcą przewodniczącego sejmowej Komisji Skarbu Państwa, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Według Trybunału Konstytucyjnego zapisy nowelizacji ustawy o Trybunale Konstytucyjnym są niekonstytucyjne. Czy taki wyrok zaskoczył Pana?
– Już od dawna twierdzę, że Trybunał Konstytucyjny i jego prezes Andrzej Rzepliński realizują nie misję i zadania, do jakich zostali powołani, te zadania, które wpisują się w cele polityczne Platformy Obywatelskiej.
To dość dosadne sformułowanie…
– Być może dosadne, ale przede wszystkim prawdziwe i oparte na wiarygodnych przesłankach. Mianowicie, tak jak wcześniej widzieliśmy, że prezes TK pomagał pisać Platformie projekt ustawy o TK, tak również teraz przeciek projektu orzeczenia Trybunału, który powinien być finalnym efektem prac tego gremium, tylko potwierdza, że mamy do czynienia nie z incydentalnym zjawiskiem, ale ze stałą współpracą. Co więcej, ze współpracą, która służy tylko i wyłącznie celom politycznym. Ciało polityczne nie mogło wydać innego werdyktu jak ten, który usłyszeliśmy.
W jakiej roli wystąpił tu prezes Rzepliński?
– Prezes Andrzej Rzepliński występował jako jeden z liderów szeroko rozumianej opozycji. Co więcej, usiłuje stawiać się ponad jakąkolwiek kontrolą. Nie przyjmuje do wiadomości decyzji polskiego parlamentu, wypowiada się w sposób polityczny, a nie merytoryczny, co nie licuje z funkcją prezesa Trybunału – instytucji, która ma stać na straży praworządności i powinna być apolityczna. Tymczasem Platforma uczyniła ją polityczną i to za jej przyzwoleniem. Przypomina to sparaliżowanego, który udaje, że chodzi, a publiczność bije mu brawo.
Czy taka instytucja ma zatem mandat, aby być autorytetem w sprawach konstytucyjnych?
– Oczywiście, że nie ma takiego mandatu, i to już od dłuższego czasu. Jeśli bowiem ktoś realizuje zlecenia czysto polityczne, co więcej czyni to z otwartą przyłbicą, to nie jest to dobry sygnał. Problem jest także innego rodzaju. Mianowicie, wielu dziennikarzy udaje obiektywizm, a tak naprawdę występuje politycznie, stając się uczestnikami sporu, co jest niedopuszczalne. Stąd w wielu mediach nie mamy jasnego przekazu o tym, co tak naprawdę dzieje się wokół TK, i o tym, że to koalicja PO – PSL chciała całkowicie zawłaszczyć TK i łamiąc Konstytucję, wprowadzić tam swoich przedstawicieli. Platforma, spodziewając się przegranej w wyborach, chciała zawładnąć jedną z najważniejszych instytucji, aby przy jej pomocy realizować swoje zadania polityczne i de facto torpedować wszystkie ustawy, które w ramach dobrej zmiany PiS obiecało Polakom w kampanii wyborczej. I ta próba ominięcia Konstytucji rzekomo w jej obronie, a de facto próba zawłaszczenia TK, stała się elementem brutalnej wojny politycznej Platformy, w którą niestety włączył się TK poprzez działania prezesa i innych sędziów. To podważa autorytet instytucji, która ma stać na straży praworządności i de facto ją kompromituje.
Minister Zbigniew Ziobro, komentując stanowisko TK, zastosował pewne rozróżnienie. A mianowicie, że mieliśmy do czynienia nie z posiedzeniem sądu konstytucyjnego, ale jedynie ze spotkaniem sędziów, którzy usiłowali nieudolnie wydać orzeczenie, którego wydać nie mogli, ponieważ działali z naruszeniem ustawy o TK. Co tak naprawdę wydarzyło się w siedzibie TK?
– Podpisuję się obiema rękami pod słowami min. Ziobry, to nie była rozprawa, ale komunikat. W mojej ocenie, doszło – zresztą po raz kolejny – do sytuacji, kiedy został naruszony zarówno porządek konstytucyjny, jak też porządek prawny w Polsce. Orzeczenia TK muszą być zgodne z ustawą o TK. To, z czym mieliśmy do czynienia, to była opinia Trybunału, która nie jest wiążąca.
Wygląda na to, że zamiast zażegnania mamy w zasadzie eskalację kryzysu konstytucyjnego. Jak zażegnać ten konflikt?
– Recepta jest jedna – należy przestrzegać prawa. PiS zgłosiło stosowny projekt do laski marszałkowskiej i w konsekwencji ustawa została uchwalona przez Sejm i zatwierdzona przez Senat i powinna być realizowana. Jeśli ktoś podważa funkcjonowanie i decyzje Parlamentu, działa wbrew prawu i wbrew Konstytucji RP. My jesteśmy otwarci na dyskusję, ale przede wszystkim zwracamy uwagę, że obowiązuje nas przestrzeganie prawa. Parlament ma podwójną funkcję: kontrolną – co uprawnia go do kontrolowania instytucji – oraz funkcję ustawodawczą, z której korzysta. Próby pozbawiania parlamentu tych dwóch funkcji są działaniami wbrew Konstytucji.