Szybko nie zawsze znaczy dobrze
Środa, 9 marca 2016 (05:16)Z Markiem Astem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczącym sejmowej Komisji Ustawodawczej, rozmawia Mariusz Kamieniecki.
Trybunał Konstytucyjny oddalił wniosek prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry o odroczenie rozprawy i rozpoczął dziś badanie nowelizacji ustawy o Trybunale Konstytucyjnym. Na ile jest to decyzja merytoryczna, a na ile polityczna?
– Trybunał Konstytucyjny, a szczególnie przewodniczący składu sędziowskiego prezes Andrzej Rzepliński już dawno się uwikłał w spór polityczny wokół Trybunału Konstytucyjnego. Gdyby tak nie było, to już od początku stosowałby ustawę, która korzysta z domniemania konstytucyjności, czyli znowelizowaną ustawę o TK. Jak się okazuje, dzisiaj TK obraduje praktycznie bez podstawy prawnej.
Czy to jest powód, dla którego w tym posiedzeniu nie uczestniczą przedstawiciele Sejmu RP?
– Tak należy to rozumieć. Zresztą nie tylko przedstawiciele Sejmu są nieobecni, bo w tym posiedzeniu nie uczestniczy także prokurator generalny Zbigniew Ziobro, który zwrócił się do TK o odroczenie tej rozprawy po to, aby mógł przedstawić swoje stanowisko po wycofaniu stanowiska sformułowanego przez poprzedniego prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta. Myślę, że podstawa do odroczenia w tym wypadku byłaby uwzględniona przez każdy inny organ sądowniczy. Nie wiem, z jakich powodów TK oddalił wniosek o odroczenie rozprawy, bo te argumenty, które przedstawił w uzasadnieniu prezes Rzepliński, absolutnie mnie nie przekonują.
Jakie są konsekwencje zignorowania wniosku o odroczenie posiedzenia TK?
– Ten sposób procedowania oznacza, że zarówno postępowanie, jak i wydane w jego wyniku orzeczenie będą dotknięte wadą nieważności.
Uzasadniając oddalenie wniosku prokuratora generalnego, prezes Rzepliński powiedział, że odroczenie następuje „z ważnej przyczyny”, a według TK taka przyczyna nie zachodzi w tym przypadku. Czy rzeczywiście?
– Skoro prezes Rzepliński tak twierdzi, to ja pytam, jaka może być jeszcze ważniejsza przyczyna od tej, która jest związana ze zmiana na stanowisku prokuratora generalnego. W procesie sądowym, jeżeli zmieniają się pełnomocnicy reprezentujący strony, czy też w trakcie postępowania zmieniają się prokuratorzy prowadzący daną sprawę, to jest to już bezwzględna przesłanka do tego, aby postępowanie w takiej sprawie odroczyć. Fakty są takie, że 4 marca dochodzi do zmiany na stanowisku prokuratora generalnego, w międzyczasie mamy jeszcze weekend, a mimo to prezes Rzepliński uznaje, że to jest zbyt błaha przyczyna, aby odroczyć postępowanie o dwa tygodnie, o co wnioskował prokurator generalny Zbigniew Ziobro. Wydaje mi się, że jeżeli TK miałby choćby odrobinę dobrej woli, to dałby nowemu prokuratorowi generalnemu czas na zapoznanie się ze sprawą i przedstawienie stanowiska. Oczywiście nie wiemy, jakie byłoby to stanowisko, niemniej jednak aby je poznać, a w szczególności, aby mogli je poznać sędziowie TK, to należałoby tę dzisiejszą rozprawę odroczyć zgodnie z wnioskiem prokuratora generalnego.
W związku z tym, w jakich kategoriach należałoby ocenić decyzję prezesa Rzeplińskiego?
– Prezes Rzepliński i TK mogli sobie na taką decyzję pozwolić, bo doskonale wiedzą, że od orzeczeń TK nie ma odwołania. Natomiast jak wspomniałem, samo postępowanie budzi poważne wątpliwości konstytucyjne, a także wątpliwości związane z obowiązującą ustawą o TK i – co istotne – jest dotknięte wadą nieważności. Sam fakt niewyrażenia zgody przez prezesa Rzeplińskiego na odroczenie rozprawy potwierdza, że TK jest zdeterminowany, aby sprawę skargi na konstytucyjność ustawy o TK rozpatrzyć jak najszybciej. Innymi słowy – TK wpisuje się w oczekiwania polityczne tych środowisk, które ustawę zaskarżyły i to dzisiejsze posiedzenie TK tylko takie wrażenie potwierdza. Wygląda na to, że mamy zebranie osób, które bronią zastanego status quo. Myślę, że polskie społeczeństwo zdaje sobie sprawę, o co tak naprawdę toczy się gra, że nie chodzi tu ani o Konstytucję, ani obronę rzekomo zagrożonej demokracji, że nie chodzi tu również o prawa czy wolności obywatelskie, ale chodzi o to, żeby zatrzymać i hamować dobre zmiany w Polsce. W tej grze TK ma być dla opozycji sojusznikiem i co gorsza swoimi decyzjami to potwierdza.
We wtorek TK zajmuje się badaniem noweli o TK z kolei w piątek w Wenecji rozpoczyna się posiedzenie Komisji Weneckiej, gdzie ma zostać przyjęta opinia w sprawie nowelizacji ustawy o TK. Czy Pana zdaniem istnieje zależność między oddaleniem przez TK wniosku min. Ziobry i debatowaniem naprędce, a spodziewanym werdyktem Komisji Weneckiej?
– Owszem, jest pewna zbieżność tych dwóch wydarzeń natomiast na ile jest to intencjonalne, trudno wyrokować. Wydaje mi się, że już sam fakt, że Komisja Wenecka nie uwzględniła wniosku polskiego rządu, aby dla uspokojenia nastrojów po wycieku do mediów projektu opinii Komisji odsunąć posiedzenie w sprawie wydania opinii o parę tygodni, oznacza ni mniej, ni więcej, że również KW zachowuje się podobnie jak TK w Polsce, a więc jak ciało polityczne, a nie – jak usiłowano to wmówić Polakom –jako instytucja, która dokonuje obiektywnej oceny zagadnień prawnych. Inaczej mówiąc – dąży do jak najszybszego rozstrzygnięcia w tej sprawie. Jeśli środowiska, które kwestionują konstytucyjność ustawy grudniowej, oczekują na opinię KW, to tym bardziej na to rozstrzygnięcie powinien oczekiwać TK, a co za tym idzie – powinien się wstrzymać z rozpoznaniem sprawy po to, aby móc się zapoznać ze stanowiskiem KW. Tymczasem mamy – jak widać – zdeterminowane działanie i dążenie do jak najszybszego rozstrzygnięcia. Warto jednak pamiętać, że szybko nie zawsze znaczy dobrze.
W sprawie TK orzekać będzie 12 sędziów, a więc w niepełnym składzie. Czy w tej sytuacji orzeczenie Trybunału będzie ważne?
– To prawda, że nie ma takiego składu ani w ustawie o TK, ani też w Konstytucji RP. Jeśli zatem przyjęlibyśmy tok rozumowania prezesa Rzeplińskiego, który twierdzi, że opiera się na Konstytucji, to należy stwierdzić, że w ustawie zasadniczej mamy zapis, który mówi o 15-osobowym składzie TK. Jak to, co dzisiaj ma miejsce w TK, ma się do zapisów konstytucyjnych? W tej sytuacji procedowanie w składzie 12-osobowym nie ma jakiegokolwiek oparcia w przepisach prawnych. W związku z tym dla mnie nie ma najmniejszych wątpliwości, że wydanie orzeczenia w obecnym 12-osobowym składzie będzie sprzeczne z Konstytucją i nieważne, czyli niepodlegające publikacji. Nie chciałbym jednak gdybać, co będzie, natomiast mogę jedynie stwierdzić to, co wynika ze stanu prawnego, a co za tym idzie, że nieważne orzeczenie nie powinno zostać opublikowane. Skutek jest taki, jakby tego orzeczenia po prostu nie było.