Referendum w sprawie Trybunału?
Wtorek, 8 marca 2016 (21:58)Z Janem Marią Jackowskim, senatorem Prawa i Sprawiedliwości, zastępcą przewodniczącego Komisji Kultury i Środków Przekazu, rozmawia Rafał Stefaniuk.
Sędzia Andrzej Rzepliński, opozycja parlamentarna, a także Prawo i Sprawiedliwość mocno okopały się na swoich pozycjach i końca sporu wokół Trybunału Konstytucyjnego nie widać.
– Z punktu widzenia formalnoprawnego pat, który został wytworzony przez Platformę Obywatelską, jeszcze w poprzedniej kadencji Sejmu został rozwiązany. To, co obserwujemy, to spór polityczny. Opozycja z sędzią Andrzejem Rzeplińskim na czele chciałaby przekształcić Trybunał Konstytucyjny w trzecią izbę parlamentu. A to wszystko dlatego, że środowisko Platformy Obywatelskiej przegrało wybory parlamentarne, kto inny stanowi teraz większość i kto inny jest odpowiedzialny za losy kraju.
Skoro prym nad orzecznictwem wiedzie polityka, to może zgodność ustaw z Konstytucją powinien badać Sąd Najwyższy, gdzie są zawodowi sędziowie, a nie nominowani przez Sejm?
– Niewątpliwie trwająca od pół roku sytuacja, pełna podziałów i konfliktów, skłania do myślenia o zmianach ustrojowych. Bez wątpienia musimy rozpocząć debatę o zmianie Konstytucji. Obecna Ustawa Zasadnicza w zakresie działania sądu konstytucyjnego jest zarzewiem konfliktu. Jest tak, gdyż zapisy są niejednoznaczne, a przez to można je różnie interpretować. Wobec tego w pełni zasadna jest propozycja posłów Ruchu Kukiz’15 mówiąca o zmianie Konstytucji i zmianie zasad funkcjonowania Trybunału. Z tym, że w ich projekcie jest utrzymanie Trybunału przy zwiększeniu liczby sędziów z 15 do 18, a przy tym wybierani by byli przez Sejm większością 2/3 głosów. To zmuszałoby środowiska polityczne do szukania takich kandydatów, którzy dają cień szansy na niezależność.
Problem w tym, że zawsze, gdy politycy decydują o nominacjach, pojawiają się oskarżenia o działania polityczne.
– Oczywiście. Gdyby była atmosfera do rzeczowej i merytorycznej dyskusji o sądzie konstytucyjnym, to być może oparcie się w orzecznictwie zgodności ustaw z Konstytucją przez Sąd Najwyższy byłoby dobrym wyjściem z sytuacji. Tam znajdują się sędziowie zawodowi, którzy przeszli wszystkie szczeble kariery. Dzięki temu mają ogromne doświadczenie i taką samą wiedzę. Jest to gremium, które byłoby w stanie skoncentrować się na merytorycznych zagadnieniach związanych z orzekaniem, a nie na działaniach politycznych.
Która droga wyjścia z kryzysu wydaje się Panu bardziej prawdopodobna: likwidacja Trybunału czy zmiany autorstwa Kukiz’15?
– Większość opozycji, poza Kukiz’15, nie jest zainteresowana konstruktywnym rozwiązaniem sytuacji Trybunału. Woli ciągnąć ten spór jak najdłużej, bo uważa, że tak odniesie korzyści polityczne. Choć trzeba przypomnieć, że sondaże na to nie wskazują. Spór ten dla zdecydowanej większości Polaków jest sporem czysto abstrakcyjnym, niezrozumiałym i niejasnym. Jak to ma więc przełożyć się na poparcie? W tej chwili trudno przewidywać, jakie rozwiązanie uda się wypracować. Być może kluczowe stanie się odwołanie do woli Narodu. Tego nie można wykluczyć, tym bardziej że instytucja referendum istnieje w polskim systemie politycznym i prawnym.
Ale ten sam system prawny wymaga 50 proc. frekwencji do ważności referendum. To jest płot, który ciężko przeskoczyć.
– Na stole leży bardzo ciekawa propozycja Kukiz’15 w sprawie rozpisania referendum o ewentualnym przyjeździe do Polski uchodźców. Gdyby te kwestie połączyć, być może udałoby się osiągnąć wymaganą frekwencję.
Pod Trybunałem trwa protest Komitetu Obrony Demokracji. Lider KOD Mateusz Kijowski stwierdził, że „walczą o wolną Polskę, w której jest miejsce dla każdego”. Ale chyba nie ma miejsca dla prezydenta Andrzeja Dudy?
– Dochodzę do tego samego wniosku co pan. W Polsce – według KOD – nie ma miejsca dla całego obozu, który wygrał demokratyczne wybory i wolą Narodu zostały mu powierzone konstytucyjne narzędzia do sprawowania władzy. To wielki paradoks, że na czele ruchu, który uważa, że walczy o przestrzeganie prawa, stoi człowiek, który sam ma problemy z prawem. To pokazuje, że tu nie chodzi o przestrzeganie prawa.
Postawa zwolenników KOD wobec wypadku samochodu prezydenta podważa wiarygodność ruchu?
– Niewątpliwie zastanawiające są pełne nienawiści i hejtu wpisy odnośnie do osoby głowy państwa. Ich poziom jest tak niski, że nie warto ich komentować. Przypomnę tylko, że wcześniejsze kampanie nienawiści wobec Prawa i Sprawiedliwości doprowadziły do zamordowania Marka Rosiaka przez byłego działacza Platformy Obywatelskiej. To było zaledwie 5 lat temu. Nie może być zgody na seanse nienawiści, które mogą przerodzić się w czyny o charakterze kryminalnym.