• Poniedziałek, 11 maja 2026

    imieniny: Lutogniewa, Mamerta

Skończyć z fikcją

Piątek, 4 marca 2016 (14:21)

Z prof. Krystyną Pawłowicz, poseł Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Natalia Garbaty

W jaki sposób połączenie urzędu ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego może pomóc polskiej prokuraturze?

– Ujednolici działanie prokuratury w całym państwie. Jest to potrzebne, ponieważ różne prokuratury podejmują w tych samych sprawach całkowicie odmienne decyzje – jak to było w sprawie zabójstwa gen. Papały, kiedy prokuratura w Łodzi doszła do całkiem innych ustaleń niż prokuratura w Warszawie. Spotykamy się z całkowicie abstrakcyjną niezależnością prokuratury, a coś takiego prowadzi jedynie do chaosu. W zasadzie do tej pory prokuratura była sobie sterem, żeglarzem, okrętem i nie wiadomo, czyją politykę wykonywała, a przecież czyjąś na pewno, jak i sam prokurator generalny Seremet, który przecież nie ma żadnego konstytucyjnego uprawnienia do prowadzenia własnej polityki.

Połączenie funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego umożliwi jasne oraz zdecydowane prowadzenie polityki w sprawach ścigania przestępstw oraz przestrzegania praworządności. Wreszcie będzie można prowadzić największe przestępstwa jednolicie, a tym w skali kraju pokieruje minister sprawiedliwości, jednocześnie prokurator generalny. Jestem z tego bardzo zadowolona, ponieważ do dnia dzisiejszego prokuratura działała w sposób niezdefiniowany. Do tej pory prokuratorzy albo nie chcieli ścigać przestępstw, albo w innych sprawach umarzali postępowania, a teraz będzie to zależało od oceny ministra sprawiedliwości.

Połączenie tych dwóch stanowisk to normalna, zdrowa sytuacja w porównaniu z patologią, z jaką spotykaliśmy się do tej pory. Trzeba przyznać, że Platforma zniszczyła, zdegradowała i ośmieszyła prokuraturę.


Połączenie tych dwóch funkcji nie wpłynie na upolitycznienie stanowiska prokuratora generalnego?

– Urząd prokuratora generalnego jest urzędem politycznym. Nawet sędziowie są urzędami politycznymi – wykonują oni funkcje polityczne, ponieważ mają jakieś swoje przekonania. A prokurator jest częścią organu władzy wykonawczej, która wykonuje politykę państwa i wykonuje taką politykę, jaką realizuje partia lub grupa polityczna wybrana w wyborach. 

Jeśli partia Prawo i Sprawiedliwość, która wygrała wybory, położy nacisk np. na ściganie przestępstw związanych z terroryzmem lub przemytem imigrantów, to będzie mogła te założenia realizować i nacisk będzie na to położony. 

Minister sprawiedliwości będzie mógł jednolicie kierować prokuraturą i prokuratorami, którzy konstytucyjnie są częścią władzy wykonawczej. Na podstawie artykułu 146 Konstytucji RP prokuratorzy mają pomagać rządowi w obronie bezpieczeństwa wewnętrznego i zewnętrznego. Prokurator jest częścią aparatu wykonawczego państwa i ma pomagać rządowi, poprzez ministra sprawiedliwości, w wykonywaniu polityki państwa, w ściganiu przestępstw i dbaniu o praworządność. I ma to robić w sposób ukierunkowany i jednolity, a nie rozproszony i chaotyczny. Dzięki temu prokuratura będzie silna i tworząc odpowiednie komórki, może wykrywać największe przestępstwa. Nie możemy ponownie dopuścić do sytuacji, w której prokuratura bawiła się funkcjami, była wewnętrznie nieuporządkowana, a prokurator generalny skarży się publicznie, że nic nie może. Należy skończyć z fikcją. Prokurator jest częścią aparatu wykonawczego państwa, wykonuje politykę państwa, którą prowadzi partia, która zwyciężyła w demokratycznych wyborach.

Wyszła Pani z inicjatywą kary za zniesławianie Żołnierzy Wyklętych...


– Trzeba bronić naszej historii i mówić prawdę. O tym, że obozy były niemieckie, że ginęli tam zarówno Żydzi, jak i Polacy (choć niektórzy do dziś w ogóle negują zabijanie ludzi w Auschwitz). Tak jak udało się  wywalczyć karę za kłamstwo oświęcimskie, kiedy to ludzie mówili, że obozy były polskie, a one polskie nie były, co trzeba podkreślać, tak musimy walczyć o dobre imię Żołnierzy Wyklętych. Oddali oni życie dla wolności naszej Ojczyzny i to jest fakt bezprzeczny. Oni jednak nie mogą się bronić sami, ponieważ zostali zamordowani przez komunistów. Dlatego to my musimy dbać o ich godność i dobre imię.

Dlaczego historia Polski wciąż jest zakłamywana?

 

– Uważam, że po zaniechaniach i skutkach polityki prowadzonej przez Platformę, która usunęła historię ze szkół, po braku rozliczenia historycznego, mamy taki efekt, że wśród Polaków obecna jest dwutorowość myślenia. Dwie historie na terenie Polski obowiązują, dwie wersje tej historii. Jedna lewacka, która nie została oceniona negatywnie ani skrytykowana, ani przede wszystkim potępiona po 89 roku, i równolegle druga, która rozwija się razem ze środowiskami partiotycznymi, które odkrywają fakty i starają się przeprowadzać do opinii publicznej dowody haniebnych działań komunistów. Z jednej strony ubecka wersja polskiej historii, a z drugiej – oczywista, oparta na prawdzie historia Polski niepodległościowej, historia Żołnierzy Wyklętych, partyzantki antykomunistycznej.

Różne interpretacje historii i różne sposoby obchodzenia świąt narodowych...

– Jest to szkodliwe, kiedy w czasie obchodów Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” prezydent Polski i wyższe władze państwowe przedstawiają i starają się popularyzować prawdziwą historię, a z drugiej strony lewicowe środowiska głoszą pogląd o bandytach, zbrodniarzach, a nie o Żołnierzach Wyklętych. Tym sposobem hańbią pamięć o Niezłomnych, upokarzają polską tradycję oraz prawdę. Uważam, że to powinno się spotkać z odpowiednią reakcją.

Nie może być tak, że jedne środowiska nie obchodzą tego święta i nazywają naszych bohaterów bandytami, a drugie oddają im cześć, czego mamy przykład w samej Warszawie. Prezydent Polski czci pamięć Żołnierzy Wyklętych, bierze udział w wielu wydarzeniach, patronuje koncertom, filmom, a prezydent Warszawy zabrania wywieszenia wizerunku naszych żołnierzy na Krakowskim Przedmieściu. Sprawę z historią Polski, z prawdziwą historią, należy uporządkować i wszelkie patologiczne sytuacje zlikwidować.

 

Opracowanie ustawy definiującej Żołnierzy Wyklętych, jak również karanie za kolportowanie kłamstw na ich temat wydaje się trudne.

– Kłamstwo o Żołnierzach Wyklętych szkodliwie wpływa na wizerunek Polski na zewnątrz. Obcokrajowcy, którzy nie mają pojęcia o polskiej historii albo mają jedynie jakieś (często nieprawdziwe) wyobrażenia, przyjmują esbecką wersję historii naszego kraju, ponieważ środowiska lewackie mają lepsze układy za granicą i z łatwością przekonują innych do fałszywej wersji historii Polski. Dlatego uważam, że kara za zniesławianie Żołnierzy Wyklętych powinna istnieć.

Oczywiście teraz pojawią się problemy. Bo o ile łatwiej jest zdefiniować kłamstwo oświęcimskie, ponieważ jest to konkretny fakt, o tyle zdefiniowanie Żołnierzy Wyklętych będzie trudniejsze. Znajdą się środowiska, które będą wymyślać przypadki, że Niezłomni byli zbrodniarzami, że jeden dokonał egzekucji, że drugi kogoś zabił, a trzeci był zdrajcą. Jestem pewna, że taka ustawa nie przejdzie bez oporów, ale działanie w tym kierunku jest niezwykle ważne, ponieważ pomoże przyszłym pokoleniom odnaleźć się w polskiej historii. A ta polska historia nie może być dalej zakłamywana, ponieważ obchody i świętowanie dnia Żołnierzy Wyklętych będzie bezsensowne.

 

Dziękuję za rozmowę.

Natalia Garbaty