To spór polityczny, a nie merytoryczny
Piątek, 4 marca 2016 (04:17)Z Andrzejem Jaworskim, posłem Prawa i Sprawiedliwości, zastępcą przewodniczącego sejmowej Komisji Skarbu Państwa, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Panie Pośle, zwłaszcza z ust opozycji wiele słyszeliśmy o kompetencjach Komisji Weneckiej. Czy tak poważne gremium może pozwolić sobie na wyciek w końcu poufnego projektu raportu opinii?
– To wyraźnie pokazuje, że mamy tu spór polityczny, a nie merytoryczny. Komisja Wenecka, która jest ciałem doradczym Rady Europy w sprawach konstytucyjnych, jest ciałem politycznym, w którego skład wchodzą przedstawiciele związani z konkretnymi ugrupowaniami czy wręcz partiami politycznymi. Wystarczy wspomnieć, że reprezentantką Polski w tym gremium jest Hanna Suchocka, a więc osoba związana z Platformą Obywatelską. W związku z powyższym ciało to podejmuje takie decyzje polityczne, jakie są najbliższe jego członkom wywodzącym się poszczególnych państw. Z uwagi na to, że jest to ciało polityczne, a polityka, zwłaszcza ta w wydaniu środowisk liberalnych, odbiega od standardów, do których jesteśmy przyzwyczajeni, a przede wszystkim od obiektywizmu, doszło do sytuacji kompromitującej polegającej na tym, że jeszcze przed zapoznaniem się ze wstępną opinią przez członków Komisji Weneckiej raport ten trafił do opinii publicznej przez zaprzyjaźnionych dziennikarzy.
Jaki mógł być cel takiego działania?
– Przeciek miał na celu doprowadzenie do sytuacji, aby wstępna opinia wyrażona przez autorów stała się niejako tekstem czy raportem obowiązującym.
Czy chce Pan powiedzieć, że wyciek projektu raportu opinii Komisji Weneckiej do mediów nie był przypadkowy?
– Oczywiście, że nie był to przypadek.
Komu w tej chwili zależy na dolewaniu oliwy do ognia?
– Jako członek delegacji parlamentarnej Prawa i Sprawiedliwości w Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy wiem, jak tego typu opinie są przygotowywane. I choć nie mam na to dowodów, to jestem przekonany, że ten tekst projektu raportu, który jest przedstawiany, został wypracowany z dużą pomocą polskich współpracowników tego organu.
Kogo konkretnie ma Pan na myśli, mówiąc o współpracownikach?
– Proszę pamiętać, że każde ciało tego typu ma swoją administrację, agendy itp. i są Polacy, którzy z Radą Europy współpracują – także politycy związani z Platformą. Mam nadzieję, że się dowiemy, jak została przygotowana wersja robocza tego projektu opinii, i sądzę, że to potwierdzi przypuszczenia, o których mówię.
Skoro – jak Pan sugeruje – politycy czy osoby związane z Platformą mają wpływ na takie czy inne decyzje wewnątrz Rady Europy, to co stoi na przeszkodzie, aby również politycy PiS lobbowali w podobny sposób?
– Zarówno Rada Europy, jak i większość państw członków Unii Europejskiej są to środowiska liberalne bądź lewicowe, stąd nie przypadkiem mówimy o tym, że obowiązująca w Europie jest opcja liberalno-lewicowa. Środowiska te są znane z tego, że są krytyczne w stosunku do wartości, które wyznajemy my jako katolicy, krytyczne również co do porządku, jaki jest związany z wartościami katolickimi. Stąd również większy wpływ na te środowiska mają przedstawiciele polskich środowisk liberalno-lewicowych.
Proszę powiedzieć, jaki był cel zwrócenia się do Komisji Weneckiej o opinię i czy mimo wszystko nie było to przedwczesne?
– Przyznam, że od samego początku, kiedy dowiedziałem się o tej decyzji, byłem zdziwiony tym, że min. Witold Waszczykowski wystąpił z prośbą do Komisji Weneckiej o opinię na temat rozwiązań prawnych zawartych w przyjętej przez parlament nowelizacji ustawy o Trybunale Konstytucyjnym. Myślę, że minister liczył, że Komisja Wenecka dokona obiektywnej oceny, ale jest to mój pogląd, stąd właściwym adresatem tego pytania jest szef MSZ.
Komisja Wenecka odrzuciła w czwartek wniosek polskiego MSZ o opóźnienie publikacji raportu do czerwca. Dlaczego rządowi zależało na tej zwłoce?
– Myślę, że chodziło o możliwość przygotowania właściwej odpowiedzi, tak aby pewne aspekty, które dzisiaj są polem do dyskusji, wyjaśnić na gruncie także prawa międzynarodowego, a jednocześnie pokazać także inne szczegóły dotyczące tej sprawy, które do tej pory się nie pojawiały czy nie wybrzmiały we właściwy sposób. Niestety, nie mam jednak szczegółowej wiedzy na ten temat.
W ustach opozycji pojawiają się coraz bardziej krytyczne oceny działalności MSZ, w tym również te dotyczące dymisji min. Waszczykowskiego…
– Opozycja, a w szczególności Platforma i Nowoczesna.pl to formacje, które od samego początku są negatywnie czy wręcz wrogo nastawione do rządu Prawa i Sprawiedliwości. Widomym znakiem są próby torpedowania wszelkich projektów ustaw i dobrych zmian oczekiwanych przez polskie społeczeństwo. Te ataki z wykorzystaniem również środowisk czy instytucji międzynarodowych są nie tylko niewłaściwe – delikatnie rzecz ujmując, ale chyba także są ewenementem na skalę międzynarodową. W tym aspekcie Platforma, wywlekając nasze wewnętrzne sprawy za granicę – używając języka młodzieżowego – pojechała po bandzie. Fakt, że całą tą akcję zainicjowała – moim zdaniem – właśnie Platforma powoduje, że to ugrupowanie jest także odpowiedzialne za to, co w sprawie Polski dzieje się w wymiarze międzynarodowym. Czy to nie absurd, że ci, którzy najpierw wywołali cały ten zamęt, dzisiaj żądają naprawy zamieszania poprzez odwołanie takiego czy innego ministra? W moim przekonaniu, jest to działanie perfidne i z premedytacją. Mamy zatem ciąg dalszy akcji politycznej, która została zainicjowana przez ugrupowania opozycyjne.
Począwszy od decyzji w sprawie TK, przez projekt „Rodzina 500+” po podejście do obchodów Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” niemal każda inicjatywa podejmowana przez rząd Beaty Szydło jest obarczona krytyką Platformy i Nowoczesnej.pl. Do tego dochodzi stawianie rządu w opozycji wobec społeczeństwa. Czemu to służy?
– Rzeczywiście mamy do czynienia z frontalnym atakiem wymierzonym przeciwko władzy wybranej w demokratyczny sposób. Co więcej, obserwujemy próby wmówienia społeczeństwu, że jest inaczej, niż jest w rzeczywistości. Opozycja gra wszelkimi możliwymi sztuczkami PR-oskimi, także tzw. czarnym PR, a wszystko po to, aby przedstawić rząd jako ten, który szkodzi Polsce, zagraża wolności obywateli i prowadzi do destrukcji państwa, które Platforma pozostawiła rzekomo w idealnym stanie. Tymczasem wszyscy wiemy, jak ten stan wyglądał, co – jak myślę – pokażą wyniki audytów w poszczególnych ministerstwach. Celem Platformy jest ustawienie Polaków w opozycji do rządu Zjednoczonej Prawicy i tym sposobem zdobycie poparcia, które utraciła na skutek swoich ośmioletnich nieudolnych czy wręcz szkodliwych dla Polski rządów.