• Wtorek, 17 marca 2026

    imieniny: Patryka, Zbigniewa, Gertrudy

Nadzieja w biatlonistkach

Środa, 2 marca 2016 (20:48)

Czy biatlonistki uratują nam sportową zimę? Przekonamy się wkrótce, bo już jutro w Oslo-Holmenkollen rozpoczną się mistrzostwa świata, na które nasze reprezentantki wybrały się z nadziejami.

Bądźmy szczerzy: ta zima w wykonaniu naszych sportowców jest kiepska. A nawet więcej: bardzo kiepska. Przynajmniej do tej pory. Skoczkowie narciarscy kompletnie się rozregulowali i aż nie chce się wierzyć, iż w listopadzie zapowiadali walkę o najwyższe cele, a opowiadając o sobie, używali słowa „potęga”. W całym sezonie tylko raz stanęli na podium, w drużynowym konkursie w Zakopanem, a poza tym dużo częściej zwieszali głowy.

Zniknęła Justyna Kowalczyk. To znaczy startuje, walczy, jednak w obecnej chwili jedyne, na co ją stać, to lokaty pod koniec czołowej dziesiątki. W najlepszym wypadku i to rzadko, bo takie starty w ciągu ostatnich miesięcy można było policzyć na palcach i to jednej ręki.

Zawiedli, trochę, łyżwiarze szybcy. Przyzwyczaili do sukcesów, rozbudzili apetyty, ale nie tym razem. Z mistrzostw świata wrócili na tarczy, a najbardziej zaskakiwał kryzys Zbigniewa Bródki, mistrza olimpijskiego, który po Soczi nie potrafi zbliżyć się do podium.

Zima była zła, bura, ale jest jeszcze szansa, by została uratowana, choćby w części. Jutro w Oslo rywalizację w mistrzostwach świata rozpoczną biatloniści. Na panów nie liczymy, bo odkąd karierę zakończył Tomasz Sikora, wloką się gdzieś w ogonie stawki, ale panie zaskoczyć mogą. W ostatnich latach z imprez tej rangi zawsze wracały z medalami. W 2013 roku w Novym Meście srebro zgarnęła Krystyna Guzik (wówczas jeszcze Pałka), a brąz Monika Hojnisz. Z kolei przed rokiem w Kontiolahti srebro i brąz wywalczyła Weronika Nowakowska.

Jak będzie w Norwegii? Nasi do zawodów przygotowywali się w Ruhpolding. – Obiekt był doskonale przygotowany. Pogoda mogłaby być ciut lepsza, bo trenowanie w deszczu nie należy do najprzyjemniejszych, ale wykonaliśmy plan na to zgrupowanie w stu procentach – podkreślił trener Adam Kołodziejczyk. On osobiście mistrzostw oczekuje z dużym optymizmem. – Każda z czterech naszych biatlonistek przy dobrym strzelaniu będzie w stanie walczyć o dobry wynik. Ani przed mistrzostwami w Novym Meście, ani rok temu przed mistrzostwami w Kontiolahti nie notowaliśmy wcześniej tak dobrych wyników jak w obecnym sezonie – powiedział.

Najlepiej w ostatnim czasie spisywała się Guzik. W pucharowych zawodach w  kanadyjskim Canmore i w Presque Isle w USA zajęła drugie i trzecie miejsce, awansowała na dziewiątą lokatę w klasyfikacji generalnej PŚ i myśli o tym, jak ją utrzymać albo nawet poprawić. A, dodajmy, wyniki mistrzostw świata w biatlonie są zaliczane również do Pucharu Świata.

Od początku sezonu z wielkimi problemami borykała się natomiast Nowakowska. W pewnym momencie postanowiła nawet, że po jego zakończeniu zafunduje sobie roczną przerwę od startów, w tej kwestii zdania nie zmieniła, jednak w minionych tygodniach jej forma, szczególnie strzelecka, zaczęła rosnąć.

– Najważniejsza impreza sezonu,wszyscy są pełni nadziei i radosnego oczekiwania – szczególnie ja. Głównie dlatego, że są to moje ostatnie zawody w sezonie i być może ostatnie mistrzostwa świata w życiu! Dziwne, ale przyjemne uczucie – przyznała medalistka z Kontiolahti.  

Mistrzostwa rozpoczną się jutro od sztafety mieszanej. To co najważniejsze dla nas, zacznie się jednak w sobotę, na kiedy to zaplanowano rywalizację sprinterską na 7,5 km (mówimy tu oczywiście o paniach). Dzień później odbędzie się bieg na dochodzenie na 10 km.

W mistrzostwach weźmie udział 168 mężczyzn i 156 kobiet z 35 krajów.

 

Piotr Skrobisz